Lubię spędzać czas wolny obcując ze sztuką. Jestem stałym bywalcem kina oraz teatru i staram się być na bieżąco z nowościami. Niestety, ale wśród ludzi wykształcił się wyjątkowo irytujący nawyk. Zamiast w świętym spokoju i ciszy oglądać film lub spektakl, muszę wysłuchiwać komentarzy Janusza-filmoznawcy, drącego się na pół sali. Ten dziwny brak kultury się rozprzestrzenia i staje się również plagą w innych miejscach związanych ze sztuką – pisze nasz Czytelnik Jonasz Krab.
Gdy parę miesięcy temu wybrałem się na seans do jednego z lokalnych multipleksów, to w czasie wyświetlania trailerów ludzie beztrosko gadali lub byli pochłonięci telefonami. Pomyślałem: „OK, przecież to tylko reklamy”. Kiedyś może służyły do zobaczenia zapowiedzi kinowych nowości, ale teraz są czasem na uzupełnianie towarzyskich zaległości.
Jednak po zakończeniu seansu reklam i rozpoczęciu filmu, wiele osób zapomina, że na sali kinowej powinno przebywać się w ciszy. Dialogi bohaterów przerywane są przez głośne komentarze Januszy i Grażyn, którzy najwidoczniej muszą na bieżąco informować całą widownię o tym, co aktualnie dzieje się na ekranie.
Szczytem wszystkiego była sytuacja, kiedy wybrałem się ze znajomymi kilka miesięcy temu na seans jednej z oscarowych produkcji. „Pan” za mną na bieżąco komentował film i wymieniał się komentarzami z „damami” siedzącymi cztery siedzenia dalej. Minęła ponad godzina, a Janusz-kinofil był coraz głośniejszy, a w dodatku nieustannie raczył mnie kopniakami w fotel.
Rozmowy telefoniczne i minibar
Myślicie, że to jednorazowa sytuacja? Ależ oczywiście, że nie! Przecież oglądanie filmu jest świetną okazją do rozmów i zrobienia z sali kinowej minibaru. Jeszcze nie skończą się reklamy, a już na sali słychać charakterystyczne psyknięcie butelki z piwem i wyjmowanie paczki chipsów z plecaka. Potem lecą komentarze na bieżąco. Apogeum jest już rozmawianie przez telefon czy też… sprawdzanie biografii Judy Garland w trakcie seansu filmu na jej temat.
Pewnie pomyślicie, że co on tam gada. Chodzi do multipleksów i czego się spodziewa… Ten festiwal chamstwa trawi nie tylko duże kina, ale także niewielkie salki studyjne. Ludzie chętniej zabierają tam jedzenie w szeleszczących papierkach, bo zwykle studyjniaki nie sprzedają popcornu. Sale zamieniają się w kawiarnie ze spotkaniami towarzyskimi.
To dzieje się w teatrze!
Głośne gadanie jest plagą także w teatrach. Pewnie wiele osób pomyśli, że to młodzież epatuje chamstwem, bo przecież młodzi ludzie są teraz niewychowani, a kiedyś to było… Nic z tych rzeczy! W trakcie tanecznego spektaklu dwie panie rozmawiały sobie i na bieżąco w grażynowy sposób komentowały wykonanie choreografii. Ludzie zapominają, że nie siedzą przed telewizorem. Masz zamiar gadać? Zostań w domu!
Jonasz Krab
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: [email protected].

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.