Alicja Szczepańska: Wantuch najpierw robi, potem myśli… [wywiad]

Musisz przeczytać

Broni Konstytucji, bezdomni jej nie śmierdzą i wciąż lubi Łukasza Wantucha. Alicja Szczepańska, radna Krakowa dla Mieszkańców w rozmowie z KRKnews.pl tłumaczy, dlaczego pomysły radnego Przyjaznego Krakowa na rozwiązanie problemu bezdomności są złe.

KRKnews.pl: Straszne rzeczy pani mówiła o Łukaszu Wantuchu, a chyba nie miał złych intencji.

Alicja Szczepańska: Nie miał złych intencji, ale nie pomyślał. My się lubimy, ale się spieramy, bo on najpierw robi, a potem myśli. Jedyne, co dobrego wynikło to zainteresowanie, cała reszta była niepotrzebna.

W jaki sposób postulaty Łukasza Wantucha uderzyły w godność bezdomnych.

Schematyczne myślenie jest złe, temu będę się zawsze przeciwstawiać. Nie każdy bezdomny jest pijakiem i nie każdy pijak jest bezdomnym. U mnie na osiedlu jest jeden bezdomny. Reszta jest „domna”, a ławki zawalone pijakami.

Łukasz Wantuch tego nie powiedział…

Ale mówi, że zaprosi bezdomnych, śmierdzących i pijanych. On nie zauważa, że to jest stygmatyzowanie ludzi, przyklejanie im etykietek. Brak rzetelnej informacji robi im wielką krzywdę.

Oczywiście widzę problemy, na które zwraca uwagę Łukasz Wantuch, ale nie możemy generalizować. Tworząc taką ideologię, spychamy tych ludzi na krawędź społeczeństwa i powodujemy, że stają się dla społeczności nieakceptowalni.

Trudno zaakceptować koczowiska, zaczepki i pijaństwo. Ten problem jest i to bardzo realny. Wystarczy przejść się Plantami.

Ja nie mówię, że nie ma problemu. Problem jest, jednak nie można go utożsamiać wyłącznie z bezdomnością. To musi jasno wybrzmieć. To, co robi Łukasz Wantuch to hucpa i instrumentalne traktowanie tych ludzi. To jest tak, że zrobimy sobie w radzie miasta zoo, albo cyrk i pokażemy kobietę z brodą. Dla tych, którzy udają humanitaryzm. Nie można w ten sposób pokazać żadnej osoby. Ja to mówiłam Łukaszowi. Nie tędy droga. Każdy ma prawo do godności. Ja w to wierzę, można uważać, że jestem naiwna…

Zapowiadana przez Łukasza Wantucha akcja jest reakcją na odrzucenie projektów uchwał, które nie powinny wzbudzać kontrowersji.

Te uchwały mają błędy formalne i merytoryczne. Nie można tworzyć zapisów sprzecznych z ustawami, w tym z tą najważniejszą – Konstytucją.

W którym miejscu uchwały Wantucha złamały przepisy?

Czy ci którzy biorą bony z MOPS-u a są „domni” są zmuszani do pracy? Nie, bo to niezgodne z konstytucją i ustawą o pomocy społecznej. Ktoś nie ma domu nie dostanie zupy, a ten, który ma dom, a pije dostaje bony do jadłodajni. Równość wobec prawa.

A pozostałe uchwały? Przeniesienie „Zupy na Plantach” w inne miejsce, co w tym złego?

Uważam, że oni powinni mieć właściwe miejsce w mieście, które jest rozpoznawalne, gdzie można im serwować posiłki. W tym rejonie są trzy jadłodajnie.

Ale nie na samych Plantach!

Dlatego rozmawiam z różnymi stowarzyszeniami, żeby zacząć u źródła, wypracować wspólny front w tym działaniu. To nie jest tak, że ja neguję wszystko, co zrobił Łukasz Wantuch. On zaczął ze złej strony. Podkreślałam na komisji praworządności, że dobrze się stało, że nadał sprawie rozgłos, ale róbmy to z poszanowaniem godności, przy współpracy stowarzyszeń, radnych czy streetworkerów.

Ale się nie sprawdziło! Co więcej, można odnieść wrażenie, że obowiązująca w dyskusji o problemie bezdomności w Krakowie retoryka czyni z bezdomnych osoby, których ze względu na biedę, bezradność i pogmatwane losy przestały obowiązywać jakiekolwiek normy współżycia.

Ja jestem zwolenniczką dawania wędki a nie ryby.

No to dajemy naprawdę solidną wędkę w postaci darmowego obiadu…

Oczywiście darmowy obiad nie załatwi sprawy, trzeba czegoś więcej, żeby liczba tych osób się zmniejszyła.

Więc może jednak zachęty, proponowane przez Łukasza Wantucha. Chcesz zjeść obiad, zadbaj o siebie i zapracuj. Nawet więźniowie dostają pieniądze za swoją pracę.

Ale w więzieniach nie ma przymusu pracy, bo to niezgodne z Konstytucją…

Więc co?

Dotąd, dopóki będziemy mieli jedne schroniska, w których będziemy łączyć osoby starsze, osoby w kryzysie, dzieci z osobami niereformowalnymi, wielokrotnie próbującymi wyjść z nałogu, które są agresywne i dopuszczają się do przestępstw także na samych bezdomnych – bo takie przypadki są bardzo częste – to osoby najsłabsze nie mają szans na wyjście z bezdomności.

Ci którzy są na granicy nałogu, albo nie mają żadnego nałogu, ale są zmuszeni do życia w takiej placówce nie chcą w nich przebywać, bo czują się zaszczuci, czują się niekomfortowo przebywając z pijanymi, przemocowymi i śmierdzącymi. Więc oni albo sami takimi się staną, albo wybiorą koczowanie na ulicy.

I koło się zamyka…

Niestety. Konieczne jest więc to wyodrębnienie schronisk dla poszczególnych grup bezdomnych. Trzeba stworzyć schroniska przeznaczone dla rodzin, młodych ludzi, osób ze zwierzętami.

Przestała pani radna lubić Łukasza Wantucha?

Ja go lubię tak samo. Przed tym wszystkim powiedziałam mu: zróbmy to razem, tylko wykaż się większą empatią.

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca