Analiza wyników wyborów w Krakowie. Czy Szymon Hołownia przejął wyborców SLD?

Szymon Hołownia / fot. KRKnews.pl

Porównanie wyników niedzielnych wyborów prezydenckich i ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych pokazuje, że Kraków nie zmienił znacząco swoich preferencji politycznych. Ale tylko w przypadku niektórych partii, zwłaszcza największych sił – Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości.

Znamy już wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich w Krakowie. Porównanie ich z tym, jak głosowali krakowianie pod koniec ubiegłego roku, prowadzi do ciekawych wniosków.

Małe(?!) wahnięcia

Pierwszy – niedzielne wybory prezydenckie i ubiegłoroczne do Sejmu budziły bardzo podobne zainteresowanie. 28 czerwca do urn poszło blisko 432,8 tys. krakowian (tyle było głosów ważnych). Pod koniec ubiegłego roku parlamentarzystów wybierało 430,2 tys. mieszkańców Krakowa. Jest wzrost frekwencji, ale niewielki.

Wniosek drugi – preferencje polityczne krakowian nie zmieniły się znacząco, ale tylko w stosunku do niektórych ugrupowań. Pod koniec 2019 roku na listę Koalicji Obywatelskiej zagłosowało 151,8 tys. osób (35,3 proc.), teraz kandydat KO – Rafał Trzaskowski – dostał 164 tys. głosów (37,97 proc.). Z kolei lista Prawa i Sprawiedliwości zebrała kilka miesięcy temu 142,9 tys. głosów (33,2 proc.), a teraz kandydat PiS – Andrzej Duda – 137,8 tys. (31,84 proc.). Widać więc niewielki spadek poparcia dla ekipy rządzącej w kraju i nieco większy wzrost dla największego ugrupowania opozycyjnego.

Podobny wynik jak Konfederacja jesienią 2019 roku (35,7 tys. głosów, 8,31 proc.) teraz ma Krzysztof Bosak (32,7 tys. głosów, 7,55 proc.)

Kto zyskał, kto stracił

Trudno o jednoznaczność trzeciego wniosku. Obraz stałych preferencji wyborczych mieszkańców Krakowa zakłóca bowiem Szymon Hołownia, nowa postać na scenie politycznej. Jego 65,8 tys. głosów (15,21 proc.) to wynik podobny do tego, jaki kilka miesięcy temu miał w Krakowie… Sojusz Lewicy Demokratycznej (65 tys. głosów, 14,29 proc.). Trudno posądzać wyborców lewicy, by gremialnie poparli Szymona Hołownię. Ale też Robert Biedroń teraz miał blisko 4-krotnie mniejsze poparcie od SLD – dostał w Krakowie tylko 15,3 tys. głosów (3,53 proc.). I ktoś te głosy przejął.

Straciło też Polskie Stronnictwo Ludowe. W ubiegłym roku na krakowską listę ludowców głosowało 26,9 tys. osób (6,25 proc.). Teraz Władysław Kosiniak-Kamysz zebrał tylko 11,8 tys. głosów (2,74 proc.).

Co się stało

Jaki był przepływ elektoratów w Krakowie?

Szymon Hołownia przejął wyborców głównie od Koalicji Obywatelskiej. Ta zaś zrekompensowała sobie stratę (i to z naddatkiem) kosztem SLD i PSL.

Można też założyć, że Szymon Hołownia dostał poparcie od osób, które jesienią 2019 nie brały udziału w wyborach (tak pokazują badania ogólnopolskie). To z kolei prowadzi do wniosku, że muszą być i tacy, którzy teraz nie poszli do urn, a byli przy nich na wyborach do Sejmu.

Ciekawe jest też to, że choć w kraju poparcie dla PiS (właściwie dla jego kandydata na prezydenta) wzrosło, to w Krakowie rządzący stracili ponad 5 tys. wyborców. Ale i tu można przyjąć założenie, że akurat wyjechali na wakacje i głosowali gdzie indziej.

Wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich, która odbędzie się 12 lipca 2020 roku, będzie można porównać do drugiej tury wyborów prezydenta Krakowa z 2018 roku. Wtedy kandydatka PiS (Małgorzata Wassermann) dostała 121 tys. głosów (38,06 proc.).

Grzegorz Skowron

Zobacz także