Rada Miasta Krakowa podjęła uchwałę o ustanowieniu użytku ekologicznego na Klinach. Wiele miesięcy dyskusji na ten temat zakończyło się jednak przegraną zwolenników specjalnej ochrony terenów niezabudowanych w tej części Krakowa, bowiem powierzchnia użtku jest wielokrotnie mniejsza niż pierwotnie zakładano.

Pod głosowanie został poddany projekt, który przewidywał ustanowienie użytku na niewielkim obszarze. Ten proponowany pierwotnie teren został znacząco ograniczony – był wielokrotnie większy. I nawet zwolennicy użytku przyznawali, że użytek na tak małym obszarze nie ma sensu.
– Dlaczego to robimy? Nie ma sensu płacić 15 milionów złotych, tyle będzie nas kosztować ustanowienie użytku, za coś, co nie będzie naszą własnością? – pytał Łukasz Wantuch, I apelował, by nie ustanawiać na Klinach użytku ekologicznego, bo nikt się tym nie interesuje, a 99 proc. mieszkańców Krakowa nawet nie wie, gdzie są Kliny
Michał Starobrat, zwolennik użytku ekologicznego na Klinach, zapowiedział, że będzie głosował przeciwko projektowi, bo autopoporawka kompletnie wypaczyła ideę tego użytku. Duży obszar został ograniczony do cieków wodnych, na których i tak nikt nie będzie budował bloków.
– To nie będzie kapitulacja, to będzie kompromitacja Rady Miasta – mówił Łukasz Maślona zaznaczając, że nawet ustanowienie użytku na tak małym obszarze, jak wynika z ostatecznej propozycji, będzie kpiną z mieszkańców. – Wygrywa interes deweloperów, a użytek w tej formie to fikcja – mówił radny Maślona. I zapowiedział, że będzie zwracał z tematem ochrony dużych terenów zielonych na Klinach. – Jeżeli radny ma jakieś wątpliwości, to wie, co powinien zrobić – zareagował wiceprezydent miasta Jerzy Muzyk.
– Zostaliśmy wybrani jako reprezentanci całego miasta, a nie tylko Klinów – mówił z kolei Marek Sobieraj. Jego zdaniem wprowadzanie użytku ekologicznego na terenie przeznaczonym pod budowę, to narażania budżetu miasta na duże wydatki, a są inne potrzeby – jak chodniki, szkoły czy kanalizacja.
– Walczyliśmy o łąki na Klinach już dziesięć lat temu, o duży obszar – przypominał Kazimierz Walasz. Zabudowanie tej części odbyło się wbrew przepisom – stwierdził. Obszary wyznaczone ostatecznie pod użytek to wykrojenie jedynie tych działek, na które zgadzają się deweloperzy – dodał. Jego zdaniem, jeśli już użytek ma być wyznaczony w formie proponowanej obecnie, to powinny być wyznaczone choć korytarze, bo użytki jako wyspy wcześniej czy później znikną.

Michał Starobrat dodał jeszcze na koniec dyskusji, że na Klinach zalewane są piwnice w nowych blokach, że z tego powodu opóźnia się oddanie do użytku lokali budowanych w ramach programu Mieszkanie Plus. – I to czeka mieszkańców budowanych tam bloków – powiedział Michał Starobrat. – W tym roku pół miasta miało zalane piwnice – ripostował Łukasz Wantuch.
– Na Krowodrzy wiedzą, że są Kliny, bo mieszkańcy tej dzielnicy skrytykowali mnie, że zajmujemy się wydawaniem 300 milionów na Klinach, a są inne problemy – mówił Grzegorz Stawowy, przewodniczący Komisji Planowania Przestrzennego. Powiedział, że niektórzy byli z interwencjami u posłów, by ci wpłynęli na radnych, by głosowali za większym obszarem użytku. – Enklawy to nie cieki wodne, one są oparte o cieki wodne – przekonywał. – Nie do końca jest tak, że wygrali deweloperzy. To dlaczego wszyscy są przeciw i protestują? Dlaczego grożą nam sądem, jeśli ustanowimy użytek? – pytał radny Stawowy. I przypomniał, że kilka lat temu Kazimierz Walasz przygotowywał opracowanie wskazujące obszary pod użytki ekologiczne i nie znalazły się w nim Łąki na Klinach. Kazimierz Walasz ripostował, że do opracowania została dołączona mapa pokazująca obszary cenne przyrodniczo, a ta mapa nie jest dziś ogólnie dostępna.
Ostatecznie za ustanowieniem użytku ekologicznego „Łąki na Klinach” w okrojonej formie głosowało 27 radnych, 8 było przeciw, wstrzymało się 3, a 1 osoba nie wzięła udziału w głosowaniu.
(GEG)

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.