Kilkumiesięczna suczka cały czas jest w klinice. Zerka poczciwym wzrokiem, radośnie reaguje na lekarzy, daje nadzieję, że wróci do sprawności. Niestety, ciągle nie wiadomo, kto ją skrzywdził i co tak naprawdę jej się stało. KRKnews w tej sprawie skontaktowało się z pracownikami fundacji Człowiek Dla Zwierząt.
Przypomnijmy – psina została znaleziona w niedzielę w Domiarkach, 20 km od Krakowa. Leżała w przydrożnym rowie.
– W nocy był huk – mówi jedna z osób na filmiku zamieszczonym na facebookowym profilu fundacji Człowiek Dla Zwierząt, sugerując tym samym, że pies został potrącony przez samochód.
I rzeczywiście tak to wyglądało – zwierzę nie mogło się podnieść, nieufnie patrzyło na pracowników fundacji, wyglądało na całkowicie bezbronne i cierpiące z bólu.
Wątpliwa sytuacja
Suczka została przewieziona do kliniki, gdzie rzucono zupełnie inne światło na to bestialskie zachowanie.
„Porażenie ośrodkowego układu nerwowego nie jest spowodowane wczorajszym potrąceniem przez samochód. Nie widać żadnych obtarć i siniaków… Wniosek jest jeden! W takim stanie została wyrzucona w nocy do rowu. Wspaniałomyślnie ktoś, kto ją wyrzucił, zostawił jej kiełbasę, którą zauważyliśmy, a oprócz osób które ją znalazły nikogo innego tam nie było” – napisała fundacja na facebooku.
KRKnews skontaktowało się z wolontariuszami działającymi w fundacji i okazuje się, że wersji wydarzeń jest kilka, ale każda świadczy o tym, że z psem postąpiono bestialsko.
– Sytuacja jest wątpliwa – wezwani zostaliśmy do suki po wypadku, ale nie miała ona złamań, siniaków czy okaleczeń. Jeśli jednak pies leży w rowie i nie wstaje, to wygląda to na mocne potrącenie przez samochód, a nie jakieś delikatne otarcie. Tymczasem u niej żadnych poważnych obrażeń nie było widać – relacjonuje nam pani Marta, wolontariuszka w fundacji.
– Jest podejrzenie krwiaka w uchu, ale też nie bardzo wiadomo skąd mógłby się wziąć. W jakiś sposób ta suczka się w rowie jednak znalazła i nie miała możliwości wyjść. Albo więc zachorowała i została wyrzucona, albo wyrzucono ją w miarę sprawną, ale z jadącego samochodu i wtedy doznała urazu. W każdym razie nikt jej nie szuka, a ludzie, którym zależy na psie, zawsze to robią… – dodaje wolontariuszka.
Pocieszenie
Istnieje obawa, że prawdy i sadysty, który skrzywdził psa, nigdy nie poznamy. Wielkim pocieszeniem w tej całej sprawie są za to informacje napływające z kliniki, gdzie przebywa suczka.
„Pod wpływem zastosowanego leczenia porażenie powoli wycofuje się. W niedzielę nie była w stanie utrzymać samodzielnie głowy dłużej niż kilka sekund i nie było z nią kontaktu. Dzisiaj nie ma z tym problemu. Jest w stanie leżeć na mostku i radośnie reaguje na lekarzy. Próbuje się podnosić […] Rokowania są w dalszym ciągu ostrożne i Gaya pozostanie w klinice tak długo jak będzie trzeba” – pisze fundacja na Facebooku.
Jak można pomóc?
Każde leczenie kosztuje, więc fundacja prosi o wpłaty na rzecz poszkodowanego psa. Numery konta poniżej:
Bank Spółdzielczy w Słomnikach 78 86140001 0010 0147 5971 0001.
Dla przelewów zagranicznych Swift; POLUPLPR 7886140001 0010 0147 5971 0001
Konto PayPal czlowiekdlazwierzat@gmail.com W tytule; Gaya
dn
zdjęcie tytułowe / fot. Facebook fundacji Człowiek dla Zwierząt



