Biedroń zagarnął nazwę krakowskiego stowarzyszenia i symbol Solidarności?! „Całkowicie złamał schemat”

Robert Biedroń / fot. wiosnabiedronia.pl

Dla krakowian nazwa „wiosna” jest szczególna. Wielu osobom kojarzy się ze stowarzyszeniem, które organizuje Szlachetną Paczkę. Gdy krakowska organizacja przeżywa kryzys, Robert Biedroń postanawia nazwać swojej partii taką samą nazwę. Czy jest to dobre posunięcie?

Konwencja partii „Wiosna” odbyła się zaledwie kilka dni temu, ale nadal budzi emocje. Niektórzy widzą w liderze nadzieję na zmianę Polski, a inni krytykują i zarzucają, że jest to ruch tylko jednej gwiazdy. Biedroń nie tylko oferuje rozwiązania znane już Polakom jak programy typu „500+”, podniesienie płacy minimalnej czy emerytury.

Oprócz znanych metod Robert Biedroń korzysta z nazw i symboli znanych już Polakom. Nazwa „wiosna” kojarzy się ze Stowarzyszeniem Wiosna, które powstało w Krakowie w 2001 roku i prowadzi Szlachetną Paczkę. Jest to jedna z większych inicjatyw charytatywnych w kraju. Z kolei symbol partii litera „v” może przywodzić na myśl symbol „Solidarności”.

Odrzucenie schematów

Podobnie jak postać Biedronia nazwa „wiosna” budzi skrajne emocje. Niektórzy uważają, że jest to oryginalna, jeżeli weźmiemy pod uwagę nazewnictwo partii. Są osoby, które zauważyły podobieństwo do nazwy stowarzyszenia i dziwią się, że polityk wybrał taką samą nazwę.

– Jest to nowe podejście do nazewnictwa partii. Ludzie pisali na Facebooku, że w końcu ktoś wymyślił inną nazwę niż „Nowoczesna Polska”. Takich nazw było już wiele i jest to sztampa. Robert Biedroń całkowicie złamał schemat – komentuje Matuesz Zmyślony, specjalista od marketingu i komunikacji społecznej.

– W ogóle ludzie rzadko zastanawiają się nad nazwami partii. Ważne, żeby niosły proste, ogólnie pozytywne skojarzenia, tak by mogło się z nimi identyfikować jak najwięcej wyborców. Świadomie, w masowej skali nikt nie będzie zastanawiał się, dlaczego Wiosna nazywa się tak jak pora roku albo istniejące stowarzyszenie – stwierdza Jakub Muller, z Marketing przy Kawie.

– Każde słowo, które jest wyraziste używane jest już przez kogoś, niezależnie czy jest to nazwa instytucji czy brandu. Nie istnieją nazwy, których ktoś już nie użył czy nie zarezerwował. Z perspektywy urzędu patentowego wszystko jest w porządku, że zarejestrowali markę. Wiosna jako partia polityczna może funkcjonować legalnie – informuje Zmyślony.

Afera w Stowarzyszeniu Wiosna

We wrześniu zeszłego roku wybuchł skandal dotyczący Stowarzyszenia Wiosna oraz Szlachetnej Paczki. Ukazał się artykuł Onetu, w którym opisano jak prezes ks. Jacek Stryczek mobbingował pracowników. Miał doprowadzać swoich podwładnych do płaczu i depresji, a nawet szantażować. Ks. Stryczek zrezygnował z funkcji i afera na chwilę przycichła.

Problem pojawił się znowu, kiedy w lutym b.r. odwołano prezes Joannę Sadzik i powołano znajomego ks. Stryczka, ks. Grzegorza Babiarza. Sadzik zmierzyła się z kryzysem wizerunkowym Stowarzyszenia Wiosna i z sukcesem poprowadziła akcję Szlachetnej Paczki. Dzięki zmianie prezesa ks. Stryczek ma ponownie odzyskać władzę nad organizacją.

Czy afera ks. Stryczka odbije się negatywnie na partii Biedronia?

Nazwa „wiosna” może mieć teraz dla niektórych negatywne konotacje. Może się kojarzyć ludziom z aferami, skandalami dotyczącymi kościoła katolickiego czy mobbingiem. Czy nazwanie podobnie nowej partii może przynieść Biedroniowi negatywny odbiór jego działań?

– Kontrowersje dotyczące Stowarzyszenia Wiosna to według mnie lokalna afera. W całej Polsce znaną marką jest Szlachetna Paczka. Ludzie nie do końca się orientują kto to prowadzi i jak się nazywa. Afera związana z ks. Stryczkiem jest bardziej emocjonująca dla nas w Krakowie niż w reszcie kraju. Dla ludzi z Gdańska czy Rzeszowa nie jest to temat pierwszoligowy. Nie sądzę, by miało to zaszkodzić nowej partii politycznej – stwierdza Zmyślony.

– O aferze z księdzem Stryczkiem było głośno kilka miesięcy temu. Teraz znowu trochę się o niej mówi, ale za kilka miesięcy nikt nie będzie o niej pamiętał. Tymczasem projekt Biedronia ma charakter długofalowy – mówi Muller. – Wiosna Biedronia i Stowarzyszenie Wiosna działają w innych obszarach. Poza tym Polacy kojarzą przede wszystkim Szlachetną Paczkę, a nie nazwę stowarzyszenia, które ją organizuje – dodaje Jakub Muller, z Marketing przy kawie.

– Z całą pewnością nie było to celowe, by nazywać partię podobnie do stowarzyszenia. Na pewno było to analizowane zwłaszcza, że w momencie kiedy szykowano się do ogłoszenia światu nazwy partii już było po aferze ks. Stryczka. Taki kontekst byłby niepożądane – komentuje Mateusz Zmyślony.

Krytyka nazwy

Jednym z krytyków Roberta Biedronia jest kojarzony z Krakowem polityk, Konrad Berkowicz. Nie podoba mu się zarówno program nowej partii jak i wybór nazwy. Berkowicz napisał długi wpis na swoim Facebooku, gdzie stwierdza, że afera ze Szlachetną Paczką wygląda na działanie wymierzone w konkretne osoby.

– Nie przywiązywałbym wielkiej uwagi do tego, że nazwa partii jest tożsama z nazwą stowarzyszenia. Choć afera związana ze Stowarzyszeniem Wiosna jest zastanawiająca. Przycichła, gdy ks. Stryczek odchodził i z powrotem wraca, kiedy jego człowiek zostaje prezesem. Wygląda to na aferę wymierzoną personalnie w kogoś, a nie mającą na celu dobro uciemiężonych pracowników – mówi KRKnews Konrad Berkowicz.

– Najbardziej przykre jest to, że traci na tym piękna i dobrze kojarząca się nazwa „wiosna”. Przyroda okazuje wtedy swoją płodność i rosną trawy, drzewa oraz kwiaty. Pan Biedroń kojarzy mi się z czymś raczej niesmacznym i samoskazującym się na niepłodność. Szkoda, że tak piękna nazwa jest skazana na taką partię i z takim liderem – dodaje Berkowicz.

Podobna symbolika do Solidarności

Partia „Wiosna” posługuje się symbolem litery „v”. Podobnym znakiem posługuje się Solidarność. Są to palce ułożone w gest zwycięstwa, czyli literę „v”. Czy Biedroń specjalnie używa podobnego symbolu?

– Nazwę można oceniać różnie. Niektórym się podoba, a innym nie. Na pewno jest oryginalna na tle innych partii. Natomiast znak jest bardzo dobrym posunięciem. Rezerwuje skojarzenie z „Solidarnością”. Jest to czytelne i zamierzone. Pozwala to na zawłaszczenie gestu, który jest super – podsumowuje Mateusz Zmyślony, specjalista od marketingu i komunikacji społecznej.

Just.

Zobacz także