Szybkie fakty

Kategoria Kultura
Data 4 marca 2017
Czytanie ~5 min
Kultura · 4 marca 2017 · 5 min czytania

„Chciał, żebym była seksowna”, więc… aż kipi seksem! [wywiad, zdjęcia]

Autor: Łukasz Aktualizacja: 06.03.2017 Lokalizacja: Kraków

– Teraz jestem bardziej świadoma tego, w jakim ciele się znajduję. Wyzbyłam się kompleksów. Podobam się sobie – mówi w szczerej rozmowie z KRKnews.pl Magda Szczepanek. 29-letnią aktorkę możecie zobaczyć między innymi na deskach Krakowskiego Teatru Variete, gdzie gra główną rolę w farsie „Dziewczyna z plakatu”.

Łukasz Mordarski: Lubisz epatować seksem?

Magda Szczepanek: Na scenie jest to ciekawa forma i pokazuje moje drugie oblicze, bo na co dzień raczej jestem…

…szarą myszką?

Magda Szczepanek / fot. Anita Świrek

Normalną dziewczyną.

Tymczasem na scenie aż kipisz seksem.

Dziękuję. Myślę, że dyrektor Teatru Variete i reżyser „Dziewczyny z plakatu” w jednym, czyli Janusz Szydłowski, się ucieszy z tego spostrzeżenia, bo takie było założenie. Chciał, żebym była seksowna, ale też sensualna i delikatna.

Czyli seks, ale nie przedmiotowość?

Na pewno nie przedmiotowość. Taka forma seksualności kobiecości, jaka jest w tym spektaklu, jest bardzo interesująca. Nie ma tam nic na wyrost. Nie czułam się w żaden sposób obnażona, a wręcz kobieca i subtelna.

Na co dzień jesteś – jak sama powiedziałaś – normalna. Czyli jaka?

Raczej lubię niedopowiedzenia. Nie jestem odkryta, nie noszę wielkich dekoltów czy minispódniczek. Wolę kołnierzyk lub golfik.

Według stylistów, i chyba także zgodnie z dobrymi manierami, kobieta powinna odsłonić albo dekolt albo nogi. Co wolisz pokazywać?

Chyba lepszy mam dekolt (śmiech).

Przygotowując się do tej rozmowy znalazłem artykuł na twój temat w jednej z gazet. Był z 2005 roku. Rozpoczynał się od słów: „młoda, śliczna, utalentowana”. Co zostało do tej pory?

Jeśli chodzi o wiek, często łapię się na tym, że sama nie wiem, ile mam lat. Odejmuję więc od obecnego roku mój rok urodzenia, czyli 1988 i w tym momencie na przykład wiem, że mam 29.

To dużo czy mało?

Akurat. Czuję, że to jest początek mojej zawodowej drogi. Z roku na rok żyje mi się coraz lepiej: lepiej się czuję we własnym ciele, mam lepsze podejście do życia, wiem, czego chcę. Nie robię kalek, ale sama wyrabiam sobie zdanie na pewne tematy. Żyje mi się świetnie. To a propos „młoda”. Co było drugie?

„Śliczna”.

Teraz jestem bardziej świadoma tego, w jakim ciele się znajduję. Wyzbyłam się kompleksów. Podobam się sobie.

Wszystkich kompleksów? Nie wierzę. Jakie masz?

(śmiech) Na jeden z nich muszę nakierować, bo ludzie tego nie widzą. Mam szparkę między zębami.

Zauważyłem dopiero teraz.

Bo tego niby nie widać, ale to mój kompleks. O drugim nie powiem, bo już na tym pracuję.

Magda Szczepanek / fot. Anita Świrek

No to zostało nam jeszcze: „utalentowana”.

Cały czas rozwijam swoje umiejętności i jest to dla mnie bardzo ważne. Cieszę się z postępów. W Teatrze Variete dostałam możliwość kompleksowego rozwoju, bo muszę zatańczyć, zaśpiewać, zagrać i wyglądać. Im więcej mam takich zadań, tym lepiej je realizuję.

Jesteś bardziej aktorką czy piosenkarką?

Najpierw śpiewałam, wygrałam nawet „Szansę na sukces”. Później występowałam na deskach teatru w Kielcach. Teraz jestem śpiewającą aktorką.

Śpiewałaś także w zespole rockowym.

O Jezu! (śmiech) No był taki epizod.

Wstydzisz się tych nagrań, które teraz można znaleźć na YouTubie?

Jako 17-latka nie byłam gotowa na bycie frontmanką. Mogłam zaśpiewać, nie sprawiało mi to trudności, ale nie byłam też taka hop do przodu, żeby poprowadzić zespół.

Teraz jesteś „hop do przodu”?

Bardziej. Życie w tym środowisku, w tym zawodzie, uczy wielu rzeczy. Żeby przetrwać, trzeba mieć silną osobowość.

Magda Szczepanek / fot. Łukasz Popielarczyk

W życiu jesteś bardziej seksowną „Dziewczyną z plakatu”, czy ostrą „metalówą”?

Na pewno bliżej mi do „Dziewczyny z plakatu”. Choć nie utożsamiam się z nią w stu procentach, bo ta bohaterka jest wyobrażeniem faceta. Polly jest więc bardzo seksowna, ale też bardzo uległa – robi wszystko pod dyktando mężczyzny.

Żona idealna.

No tak. A bycie uległą, przytakiwanie i zgadzanie się na wszystko nie jest mi bliskie.

Gdy miałaś 17 lat powiedziałaś w gazecie, a więc nie zginęło, że twój obecny chłopak to – cytuję – „miłość na całe życie”.

(długi śmiech) Matko Boska! To był mój pierwszy związek, byłam mocno zakochana. Okazało się, że nie jest to miłość na całe życie, ale bardzo dobrze wspominam tamten czas. Wtedy jednak wiele rzeczy mi się wydawało.

Zmądrzałaś?

Na pewno. Z roku na rok zyskuję więcej mądrości życiowej.

A teraz jesteś wolna?

Jestem w związku.

Magda Szczepanek / fot. Anita Świrek

W takim razie porozmawiajmy o „Dziewczynie z plakatu”. To sztuka tylko dla facetów?

To jest farsa, a więc sztuka dla każdego, kto lubi przyjść do teatru i dobrze się bawić. Na „Dziewczynę…” można przyjść po to, żeby się pośmiać, rozluźnić, miło spędzić czas. Żeby zobaczyć coś niezwykłego i abstrakcyjnego. Żeby przenieść się do innej rzeczywistości. Żeby uwierzyć, że rzeczy z bajki mogą przytrafić się każdemu.

Po spektaklu mężowie będą mówić do żon: bądź taka, jak „Dziewczyna z plakatu”?

Zakończenie jest zaskakujące i szczęśliwe dla głównego bohatera. Ja w końcu znikam, a on zostaje z żoną, a – dzięki temu, że się pojawiłam – sytuacja w ich małżeństwie się polepsza.

A ten epizod z tobą to zdrada czy nie?

To zdrada głównego bohatera z samym sobą. Ja jestem tylko wyobrażeniem. Wizualizacją tego, o czym on marzył.

Na scenie pojawia się trochę gwiazd, między innymi Tadeusz Huk czy Iwona Bielska.

To są mistrzowie. Życzyłabym sobie, aby z takim bagażem doświadczeń i po tylu latach pracy, mieć w sobie tyle pokory. Są wspaniali. To, że jestem na scenie obok nich, to jest zaszczyt.

„Dziewczyna z plakatu” / fot. Łukasz Popielarczyk

Dlaczego, jak byłaś mała, chciałaś zostać złodziejką?

(śmiech) Nie wiem. Mając 3 lata, powiedziałam babci, że będę albo piosenkarką albo złodziejką

I co „schrzaniłaś” po drodze?

W sumie zeszłam z drogi samego śpiewania, ale powoli na nią wracam. Dobrze, że to złodziejstwo mi nie wyszło.

Zawsze możesz kraść, a jak cię złapią, wmawiać, że to sztuka.

Gdyby to było takie łatwe… (uśmiech). Na razie żyję jednak z aktorstwa. Od 13 lat utrzymuję się sama, bo już wtedy zaczęłam zarabiać pieniądze na koncertach i w teatrze. Jestem niezależna finansowo i całkiem dobrze mi się żyje. Wystarcza na godne i fajne życie. Na waciki też.

Wolność słowa w sztuce jest obecnie zagrożona?

Jest.

A gdzie jest granica?

Tu, gdzie rani się drugiego człowieka.

Seks oralny z figurą Jana Pawła II to przekraczanie granicy?

Musiałabym to zobaczyć. Natomiast każdy ma inną granicę, więc trudno to wsadzić w sztywną ramę. Trudno to określić.

„Dziewczyna z plakatu” przekracza granicę?

Nie. Można się po prostu fajnie pośmiać. A na spektakl może przyjść każdy.

Wnuczek z babcią, czy babcia nie zrozumie?

E, babcia na pewno zrozumie! Opowiadamy jeden zwariowany dzień – dzień ślubu córki głównego bohatera.

I ty jesteś jego największym problem?

Zdecydowanie tak (śmiech).

Rozmawiał Łukasz Mordarski

Zdjęcie tytułowe: Łukasz Popielarczyk

A już wkrótce na naszym portalu będziecie mogli wygrać zaproszenia na farsę „Dziewczyna z plakatu”. Szczegóły znajdziecie na naszej stronie internetowej oraz na profilu na Facebooku.

Zobacz także:

Te dziewczyny są z Krakowa i rozgrzeją nawet w największy mróz [WIDEO +18]

 

Reklama