Urodził się w podkrakowskiej Ostrężnicy, gdzie miał góra tysiąc sąsiadów. A teraz jeździ po USA i zadziwia państwo zamieszkiwane przez ponad 300 mln ludzi. A w sumie to nawet nie on zadziwia, ale jego pojazd.
Chyba już nie raz przekonaliście się, że Amerykanie nawet przy najmniejszym zaskoczeniu wydają z siebie gardłowe „WOW!”. Ale gdy zobaczyli to cacko, „WOW!” zamieniło się w przeciągłe „WOOOOOOOOOOOOW!!!”.
Cacko, czyli… naszego kochanego i – jak się okazuje – wiecznie żywego „malucha”. Właśnie takim pojazdem śmiga bowiem teraz po USA Kamil Knapczyk.
„Julian”, bo tak nazywa swojego Fiata 126p, jest tam królem szos . Nie straszne mu wielkie ciężarówki, jeepy, pickupy, a nawet olbrzymi Amerykanie, którzy czasem wyglądają, jakby nasze cudo motoryzacji wciągali na śniadanie.
Mimo tych wszystkich przeciwności Knapczyk już jakiś czas temu przejechał „Julianem” Stany Zjednoczone, a teraz znów zrobiło się o nim głośno. Powód? Postawił swoją furę na ekskluzywnej ulicy w Los Angeles w towarzystwie Rolls-Royce’a i obserwował reakcje Amerykanów.
Jak poszło „Julianowi”? Sprawdźcie sami
„Julian wciąż to ma! Wczoraj w Beverly Hills narobiliśmy niezłego szumu, nawet właściciel żółtego co jakiś czas wyglądał i patrzył zazdrośnie na Juliana” – napisał Kamil na Facebooku.
Teraz nieswojo może czuć się tylko Tom Hanks, bo zaraz okaże się, że to wcale nie on jest właścicielem najsłynniejszego malucha w Stanach Zjednoczonych.
– 400 tys. wyświetleń filmu w dwa dni??? Nie taki był plan. Plan był taki, by zrobić film, z którego będę dumny – nie kryje zdziwienia Kamil i przyznaje, że sam jest zszokowany popularnością „Juliana”.
dn
zdjęcie tytułowe / fot. screen z YouTube



