Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 25 kwietnia 2019
Czytanie ~4 min
Miasto · 25 kwietnia 2019 · 4 min czytania

Czy po latach w Krakowie ruszy budowa wielkiej atrakcji dla dzieci? Jest światełko w tunelu!

Autor: Grzegorz Górski

Na tę wiadomość z niecierpliwością czekali miejscy aktywiści i rodzice. Jest szansa, że po latach opóźnień ruszy obiecana budowa wodnego placu zabaw w Parku Jordana. W środę Zarząd Zieleni Miejskiej otworzył oferty przetargowe.

Zgodnie z projektem przygotowanym przez Natalię Nazim, miejską aktywistkę i byłą ambasadorkę budżetu obywatelskiego, plac zabaw i remont popadającego w ruinę amfiteatru miały kosztować 2,5 mln. zł. Wszystkie prace miały zakończyć się w 2017 roku. Niestety, już na samym wstępie inwestycja zaliczyła znaczny poślizg, wzrosły też koszty.

Do trzech razy sztuka

Winnym opóźnienia był Zarząd Zieleni Miejskiej, który projektanta obarczył odpowiedzialnością za wystąpienie o decyzję o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego (ULICP). Przetarg na projekt został ogłoszony w kwietniu 2017 roku, umowa została podpisana dwa miesiące później. Kłopoty pojawiły się, gdy architekci zaprezentowali projekt daleko odbiegający od pierwowzoru przygotowanego przez Natalię Nazim, która ostatecznie zakwestionowała projekt i wrócił on na deski kreślarskie.

W tzw. międzyczasie, okolice budowy przejęły Wodociągi, które postanowiły wyremontować stare przyłącza. Prace zajęły MPWiK kwartał. Swoje trzy grosze dorzucił również konserwator zabytków, który nakazał poszerzenie zakresu prac o remont niszczejącej sadzawki, co znacznie podniosło koszty budowy.

Ostatecznie ZZM ogłosił przetarg ostatniego dnia lipca 2018 roku, z terminem oddania prac przypadającym na… grudzień. Okazało się również, że z dokumentacji zniknął remont amfiteatru. Przetargu nie udało się rozstrzygnąć, bo nikt o zdrowych zmysłach nie podjąłby się testów instalacji wodnych w zimie.

Zarząd Zieleni Miejskiej zdecydował, że włączy budowę wodnego placu zabaw – jako pierwszy etap – w plan rewitalizacji Parku Jordana. I tym razem przetarg nie wypalił, gdyż – jak tłumaczył ZZM – Zarząd został zalany ogromną liczbą zapytań i, ze względu na ryzyko niedotrzymania terminów zmuszony był unieważnić postępowanie. Wraz z budową wodnego placu zabaw przepadły również projekty rewitalizacji parku Duchackiego, odbudowy spalonej tężni w Nowej Hucie i budowy parku przy pasie startowym dawnego lotniska Rakowice-Czyżyny.

Kolejny przetarg, ku rozpaczy aktywistki i wbrew obietnicom ZZM, także wystartował z opóźnieniem. Pierwotnie miał być ogłoszony w styczniu, jednak dokumenty do Dziennika Urzędowego Unii Europejskiej dotarły 18 lutego.

Umiarkowany optymizm

Natalia Nazim, autorka zwycięskiego projektu, choć cieszy się z kolejnego kroku zbliżającego ZZM do budowy pozostaje umiarkowaną optymistką. – Tyle razy przedwcześnie cieszyłam się, a potem okazywało, że się nie udało. Cieszyć będę się w momencie, gdy park będzie oddany dzieciom. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby prace ruszyły – mówi w rozmowie z KRKnews.pl. – Jakiś etap mamy już za sobą, zgłosili się oferenci i jest szansa, że ZZM podpisze umowę z którąś z firm i budowa ruszy w tym roku. Wszyscy zaangażowani w jego budowę są zmęczeni i chcą, żeby ta budowa w końcu ruszyła – dodaje.

Łukasz Pawlik, wicedyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej liczy, że budowa będzie mogła ruszyć bez przeszkód. – Wszystko wskazuje, że przetarg będzie pozytywnie rozstrzygnięty, oferty mieszczą się w założeniach finansowych. Mam nadzieję, że odwołań nie będzie, bo było bardzo dużo zapytań ofertowych. Jak wiemy z przykładu Parku Jerzmanowskich, proces odwoławczy trwa bardzo długo – stwierdza. 

Gdyby przewidywania Łukasza Pawlika się sprawdziły i nie byłoby żadnych odwołań, to weryfikacja i uzupełnienie dokumentacji potrwałoby około miesiąca. Do tego trzeba doliczyć czas potrzebny na przekazanie placu budowy. Realnie, można przewidywać, że roboty mogłyby ruszyć na przełomie lipca i sierpnia.

Patrząc na doświadczenia innych miast, np. Stalowej Woli, budowa trwałaby ok. trzech miesięcy, więc plac byłby gotowy w październiku lub listopadzie. W ZZM kilkukrotnie przewijała się data 1 czerwca, więc można ją uznać za datę, otwarcia atrakcji dla najmłodszych.

Fot. ZZM

Nie tylko plac!

Na budowie wodnego placu zabaw się nie skończy. Wraz z nim wyremontowane zostaną sadzawka, alejki i plac zabaw przy Bajlandii.

Wspomniana wcześniej Natalia Nazim liczy, że miasto nie poprzestanie na rewitalizacji tej części parku i zgodnie z zapowiedziami pozostałe jego fragmenty również doczekają się odnowy. – Chciałabym, żeby rewitalizacja parku odbywała się w takim tempie, w jakim stawiane są w nim pomniki – stwierdza gorzko.

Zła opinia

Pewien niepokój może budzić opinia o firmie, która w krakowskim przetargu złożyła najtańszą, opiewająca na kwotę 6,5 mln. zł ofertę. Podkarpacki dziennik Echo Dnia, informuje, że firma budująca wspomniany wyżej plac zabaw w Stalowej Woli sfuszerowała budowę.

„Urządzenia do wodnych uciech okazały się na tyle delikatne, że nie wytrzymują brutalnego traktowania nie tylko przez nastolatków, ale nawet przez dzieci. Już w dniu otwarcia dzieciaki powaliły grzybek, który nie wytrzymał nadmiernego kręcenia. Podczas upadku na szczęście nikt nie został ranny, ale plastykowy kapelusz grzybka pękł. Tam, gdzie stał, została zamontowana zaślepka. Grzybka nie ma. Także pelikan, w którego dziobie zbierała się woda i wylewała na głowy dzieciaków, okazał się nieodporny na szarpania i został zdemontowany,bo groziło mu przewrócenie, a miejsce, gdzie stał jest zasklepione” – czytamy.

Zarząd Zieleni Miejskiej może jednak skorzystać z furtki, jaką otwiera prawo, i nie skorzystać z najtańszej oferty. Taki krok wymagałby jednak powiększenia budżetu inwestycji, a decyzja o tym musiałaby zapaść na radzie miasta.

KRA

Reklama