Czy scenariusz z Rzeszowa może powtórzyć się w Krakowie?

Musisz przeczytać

Nie wystarczy samo namaszczenie wieloletniego prezydenta, by mieszkańcy powierzyli takiej osobie losy swojego miasta. Taki wniosek płynie z wyborów prezydenta Rzeszowa. Czy to ważna lekcja także dla chętnych do zastąpienia prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego?

Wybory w Rzeszowie komentowane są głównie w kontekście przełożenia się ich na ogólnopolską politykę. Trudno się temu dziwić, bo zjednoczona opozycja pokonała nie do końca zjednoczoną prawicę. W sposób bezdyskusyjny, co przeciwników obecnie rządzących w kraju napawa nadzieją. Ale wybory prezydenta Rzeszowa to ważna lekcja także dla wszystkich tych, którzy chcą zastąpić obecnego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Zwłaszcza dla tych, którzy liczą na jego poparcie w formie swoistego namaszczenia następcy.

Lekcja pierwsza

Rzeszów pokazał, że samo takie namaszczenie nie wystarczy. Przypomnijmy, że ustępujący prezydent stolicy Podkarpacia Tadeusz Ferenc swoje poparcie przekazał Marcinowi Warchołowi z Solidarnej Polski. I ten zdobył zaledwie 10 proc. głosów, gdy sam Tadeusz Ferenc miał takie poparcie wśród mieszkańców Rzeszowa, że wygrywał wybory już w pierwszej turze. Teraz w pierwszej turze wygrał Konrad Fijołek, który przez kilka lat jako radny związany był z prezydentem Tadeuszem Ferencem, choć namaszczenia od niego nie dostał.

Lekcja o namaszczaniu następcy dowodzi też, że ten nowy nie może być z kapelusza. Przecież wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł nie był przez lata związany z prezydentem Rzeszowa. Wyobraźmy sobie, że Jacek Majchrowski daje swoją rekomendację komuś z obozu Jarosława Gowina. Np. Tomaszowi Urynowiczowi (to tylko przykład bez żadnych podtekstów, sugestii, preferencji, bo obecny wicemarszałek małopolski – tak jak wiceminister Warchoł – funkcjonuje w publicznej przestrzeni). Raczej takiego scenariusza sobie nie wyobrażamy.

Lekcja druga

Drugi ważny wniosek płynący z niedzielnych wyborów w Rzeszowie – w jedności siła. Jeśli obecny prezydent Krakowa i związane z nim siły polityczne i inne podmioty chcą kontynuacji, po tej stronie musi być jeden wspólny kandydat. JEDEN! Jeśli ambicje kilku osób wezmą górę (a są takie osoby z ambicjami bycia prezydentem) i pojawi się kilku kandydatów, nie ma mowy o powtórzeniu scenariusza z Rzeszowa.

Wyobraźmy sobie, że swojego kandydata wystawia Platforma (np. Dominika Jaśkowca), swojego Polska 2050 Szymona Hołowni (Rafała Komarewicza), a jeszcze może jest jakiś przedstawiciel lewicy, to rośnie prawdopodobieństwo, że w drugiej turze znajdzie się kandydat PiS i Łukasz Gibała.

Lekcja trzecia

Nie wolno zapominać, że Rzeszów to nie Kraków, więc przy porównywaniu wyborów w obu miastach trzeba brać pod uwagę z poprawki. Po pierwsze Tadeusz Ferenc wygrywał w pierwszych turach, Jacek Majchrowski zawsze potrzebował drugiej, by potwierdzić mandat do rządzenia miastem. To oznacza, że namaszczenie pod Wawelem może być jeszcze mniej skuteczne niż na Podkarpaciu. Na wybory w Rzeszowie duży wpływ miał obecny kryzys w Zjednoczonej Prawicy, za dwa lata może być zupełnie inna sytuacja polityczna. Choćby pod tym względem, że partia Jarosława Gowina, a może i Zbigniewa Ziobry będą w opozycji do PiS. Zwłaszcza jeśli dojdzie do wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Wreszcie w Krakowie w walce o prezydenturę chce się liczyć Łukasz Gibała, a takiego kandydata (teoretycznie spoza dwóch walczących ze sobą bloków politycznych) w Rzeszowie nie było. Bo trudno za takiego uznać Grzegorza Brauna. Tyle że jak na razie ambicje lidera Krakowa dla Mieszkańców nie zostały w żaden sposób zaspokojone, bo poparcie dla niego wystarcza jak na razie tylko na trzecie miejsce.

Lekcja czwarta

Nigdy nie mów nigdy – ta zasada w polityce może też dotyczyć następnych wyborów prezydenta Krakowa. Po pierwsze dlatego, że nadal kandydować może Jacek Majchrowski. Po drugie – np. Łukasz Gibała będzie ubiegał się o prezydenturę jako kandydat PiS. Nierealne? Może… Jeszcze nie tak dawno nikt nie wyobrażał sobie współpracy Jarosława Kaczyńskiego i Pawła Kukiza. A teraz ich sojusz prowadzi do utrzymania władzy przez PiS. Jeśli PiS chce zdobyć władzę w Krakowie, musi mieć kandydata, którego poprze więcej mieszkańców niż tylko wierni „Dobrej zmiany”.

Lekcja piąta

Jeśli komuś się wydaje, że po odrobieniu wszystkich wcześniejszych lekcji, już wie wszystko, to mu się tak tylko wydaje… Wiedzieć będziemy po ogłoszeniu wyników wyborów na prezydenta Krakowa – jesienią 2023 roku.

Grzegorz Skowron

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca