Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 29 sierpnia 2026
Czytanie ~5 min
Miasto · 29 sierpnia 2026 · 5 min czytania

Drewnicki: Ograniczę SCT do kilku ulic przy Rynku. Później całkowicie ją zlikwidujemy

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 29.08.2026 Lokalizacja: Kraków

Michał Drewnicki zapowiada radykalne ograniczenie krakowskiej Strefy Czystego Transportu. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Krakowa deklaruje, że jednym z jego pierwszych działań będzie skierowanie do Rady Miasta projektu uchwały zmniejszającej strefę do zaledwie kilku ulic w ścisłym centrum. Docelowo SCT miałaby zostać całkowicie zlikwidowana.

– To będzie jedna z pierwszych decyzji. Skieruję projekt uchwały ograniczający SCT do kilku ulic przy Rynku – to można zrobić bardzo szybko. Później zupełnie jej się pozbędziemy – zapowiada Michał Drewnicki.

Drewnicki stawia sprawę jasno: najpierw szybkie ograniczenie obszaru strefy, a następnie działania prowadzące do jej pełnego zniesienia. Taka deklaracja wpisuje SCT w sam środek trwającej kampanii wyborczej. Choć STC nie jest już w Krakowie tematem wzbudzającym takie emocje jaki kilka miesięcy temu.

Realizacja zapowiedzi nie będzie jednak zależała wyłącznie od przyszłego prezydenta. Projekt musi poprzeć Rada Miasta, a przyjęta uchwała będzie podlegała kontroli wojewody i może trafić do sądu administracyjnego.

Strefa obowiązuje od początku 2026 roku

Obecny kształt krakowskiej SCT został przyjęty przez Radę Miasta 12 czerwca 2025 roku. Uchwała weszła w życie 26 czerwca, natomiast sama strefa zaczęła obowiązywać 1 stycznia 2026 roku. Objęła znaczną część miasta – w praktyce obszar położony wewnątrz IV obwodnicy.

Od początku największe kontrowersje wywoływały rozległe granice SCT, wymagane normy emisji, system opłat dla właścicieli starszych samochodów oraz różnice w traktowaniu osób mieszkających w Krakowie i kierowców dojeżdżających z sąsiednich gmin.

Przeciwko uchwale wystąpił również wojewoda małopolski. Wojewódzki Sąd Administracyjny zakwestionował jednak tylko część przepisów – dotyczącą między innymi osób płacących podatki w Krakowie, lecz niemających tutaj meldunku, oraz pacjentów dojeżdżających do placówek medycznych. Spór prawny o strefę nie został więc zakończony.

Od protestów po niszczenie znaków

Sprzeciw wobec strefy szybko wykroczył poza standardową debatę o organizacji transportu. Odbywały się protesty, powstawały grupy przeciwników SCT, a na ulicach niszczono i usuwano znaki wyznaczające jej granice.

W styczniu, lutym i marcu 2026 roku KRKnews wielokrotnie informował o kolejnych przypadkach dewastowania oznakowania. Prezydent Aleksander Miszalski zapowiadał dodatkowe patrole i przekonywał, że akty wandalizmu nie mogą być traktowane jako dopuszczalna forma politycznego protestu.

Strefa stała się również jednym z głównych tematów poprzedzających referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa. Narastający opór społeczny pokazał, że spór o SCT przestał dotyczyć wyłącznie norm emisji. Stał się także konfliktem o sposób podejmowania decyzji, prowadzenie konsultacji oraz zakres ograniczeń nakładanych na kierowców.

Miszalski zapowiedział korektę, ale nie chciał zmieniać granic

Jeszcze przed referendum Aleksander Miszalski przyznał, że przy wdrażaniu SCT popełniono błędy, i zapowiedział jej „wielką korektę”. Propozycje obejmowały między innymi umożliwienie dojazdu do wszystkich parkingów Park & Ride, zwolnienia dla osób w najtrudniejszej sytuacji materialnej, ułatwienia dla sprzedawców dojeżdżających na place targowe oraz rezygnację z opłat dla części krakowskich przedsiębiorców.

Zmiany nie dotykały jednak dwóch najważniejszych elementów sporu: granic strefy oraz norm emisji. Miszalski podkreślał, że w tych sprawach nie zamierza ustępować.

– Na pewno nie ma sensu zmiana obszaru i norm. To są dwie rzeczy, przy których będę się upierał, nawet jeśli mnie to będzie kosztowało „stołek” – mówił w maju Aleksander Miszalski.

Zapowiadane ustępstwa nie zatrzymały inicjatywy referendalnej. Korekta okazała się zbyt późna i – z punktu widzenia przeciwników strefy – zbyt ograniczona.

Michał Drewnicki prezentuje dziś podejście dokładnie odwrotne. Nie chce poszerzania katalogu wyjątków przy zachowaniu dotychczasowych granic, lecz zdecydowanego zmniejszenia obszaru SCT.

– Skieruję projekt uchwały ograniczający SCT do kilku ulic przy Rynku. To można zrobić bardzo szybko – deklaruje kandydat PiS.

Badania powietrza przyniosły kolejne pytania

Nowego wymiaru sprawie nadały dokumenty, do których w sierpniu dotarł KRKnews. Szczegółowe pomiary dwutlenku azotu zostały przeprowadzone na zlecenie Zarządu Transportu Publicznego jesienią 2025 roku, a więc już po przyjęciu uchwały określającej kształt SCT, ale jeszcze przed rozpoczęciem jej funkcjonowania.

Badanie wykonane przez szwajcarskie laboratorium Passam AG pokazało, że problem wysokich stężeń NO₂ występował przede wszystkim w rejonie najbardziej obciążonych arterii, między innymi ulic Limanowskiego, Klimeckiego, Opolskiej i Prądnickiej, alei Powstańców Śląskich, Powstańców Wielkopolskich i 29 Listopada oraz ronda Grzegórzeckiego.

Bezpośrednie wyniki laboratorium wskazywały przekroczenie poziomu 40 µg/m³ w czterech z 46 punktów. Miasto zastosowało jednak 10-procentową korektę, po której liczba takich miejsc wzrosła do dziewięciu. KRKnews zwracał uwagę, że od tej operacji zależał sposób przedstawienia skali problemu opinii publicznej.

Porównanie pomiarów z 2023 i 2025 roku pokazało jednocześnie duży spadek stężeń NO₂ w wielu częściach Krakowa – miejscami przekraczający 40 proc. Poprawa nastąpiła jeszcze przed uruchomieniem obecnej SCT, dlatego nie mogła być jej rezultatem. Porównywano jednak pomiary wykonane w różnych porach roku i przy odmiennych warunkach pogodowych oraz drogowych, więc dane nie pozwalają na proste przesądzenie przyczyn spadku.

Same badania Passam AG również nie odpowiadały na pytanie, jaki będzie rzeczywisty efekt wprowadzenia SCT. Nie zawierały porównania scenariuszy „ze strefą” i „bez strefy”, nie prognozowały zmian struktury pojazdów ani nie wyliczały przyszłego spadku stężenia NO₂.

Emocje na ulicach osłabły, ale sprzeciw pozostał

Po kilku miesiącach funkcjonowania SCT temperatura ulicznego sporu wyraźnie spadła. Temat nie wywołuje już tak gwałtownych reakcji jak na początku roku, a liczba nakładanych kar jest niewielka. Do 2 lipca strażnicy miejscy skontrolowali 10 087 pojazdów. Wystawili 32 mandaty, udzielili 569 pouczeń i skierowali jeden wniosek o ukaranie do sądu.

Nie oznacza to jednak, że strefa zyskała powszechną akceptację. W badaniu zleconym przez miasto w styczniu 2026 roku 44,2 proc. respondentów opowiedziało się za całkowitą likwidacją SCT, a kolejnych 35,3 proc. chciało jej pozostawienia dopiero po wprowadzeniu zmian.

Tylko 14,6 proc. badanych popierało dalsze funkcjonowanie strefy bez większych korekt. Aż 57,4 proc. uważało jej wymagania za zbyt restrykcyjne.

Drewnicki składa jednoznaczną obietnicę

Deklaracja Michała Drewnickiego sprawia, że SCT ponownie staje się jednym z głównych tematów kampanii wyborczej. Kandydat PiS nie proponuje kolejnego pakietu wyjątków ani kosmetycznej korekty. Zapowiada zasadniczą zmianę filozofii strefy: ograniczenie jej do kilku ulic w rejonie Rynku, a następnie całkowitą likwidację.

Drugi etap może być jednak znacznie trudniejszy, niż wynikałoby z politycznej deklaracji. Przepisy przewidują obowiązek funkcjonowania SCT w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców, w których występują przekroczenia norm dwutlenku azotu. Ewentualna uchwała likwidacyjna może więc zostać zakwestionowana przez wojewodę albo sąd.

Szybsze może być ograniczenie granic strefy, choć również taka decyzja wymagałaby wykazania, że nowe rozwiązanie nadal realizuje ustawowy cel poprawy jakości powietrza.

Drewnicki nie pozostawia jednak wątpliwości, jaki kierunek zamierza obrać jako prezydent Krakowa:

– Najpierw ograniczymy SCT do kilku ulic przy Rynku. Później zupełnie jej się pozbędziemy.

Reklama