Dwóch głupków odwiedziło komisariat. Masakra, co za historia!

Podobno nieszczęścia chodzą parami, ale wygląda na to, że głupota też lubi duet. Udowodnili to dwa mężczyźni, którzy odwiedzili komisariat.

Pierwszy trafił tam, ponieważ nie chciał… opuścić taksówki, o czym policję poinformował kierowca. Gdy mundurowi podeszli do wskazanego auta, zastali w nim leżącego na tylnej kanapie mężczyznę, od którego silnie wyczuwalna była woń alkoholu.

Policjanci polecili nietrzeźwemu, aby skontaktował się telefonicznie z osobą znajomą, która odbierze go z komisariatu, co też uczynił. Po upływie 20 minut zgłosiła się kobieta, zobowiązując się zaopiekować pijanym kolegą. Dodała, iż przyjechała samochodem ze znajomymi, którzy zaparkowali pojazd kilka ulic dalej.

Wówczas funkcjonariusze udali się we wskazane miejsce, nie zastając tam jednak wskazanego samochodu. W drodze powrotnej na komisariat, już na ul. Strzelców, zauważyli pojazd, którego kierujący na widok mundurowych, gwałtownie przyspieszył i oddalił się w kierunku ul. Powstańców, gdzie też został zatrzymany.

Jak się okazało samochód prowadził 38-latek,który wraz z kobietą przyjechał na komisariat po swego nietrzeźwego kompana. I nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie to, że sam znajdował się w stanie nietrzeźwości, mając niemal 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

38-latkowi zostało zatrzymane prawo jazdy. Grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności.

ip

 

Zobacz także