Arsen, ołów, rtęć i inne metale ciężkie trafiają do osadników zlokalizowanych przy ul. Dymarek w Krakowie. Jak podało radio RMF FM, służby nie wiedziały o ekologicznej bombie z opóźnionym zapłonem. Sprawa jest tym bardziej niepokojąca, że w najbliższej okolicy składowiska znajdują się pola uprawne.
Przypomnijmy, w ubiegłym reporterzy RMF MAXXX i Gazety Krakowskiej ujawnili wraz z naukowcami z AGH i Uniwersytetu Jagiellońskiego, że w pohutniczym szlamie gromadzonym w osadnikach znajdują się duże ilości metali ciężkich, m.in. kadmu, ołowiu i rtęci.
Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i nowohucki kombinat zapewniały, że na składowiskach nie są gromadzone szkodliwe odpady. Z taką opinią nie zgodzili się naukowcy z AGH, twierdząc, że próbki pobrane przez WIOŚ nie są reprezentatywne.
Ostatecznie sprawę zajął się Główny Inspektor Ochrony Środowiska, który zlecił ponowną kontrolę osadników.
Kolejna opinia WIOŚ-u nie jest już tak optymistyczna. – identyfikowaliśmy arsen, bar, cynk, chrom, miedź, molibden, nikiel, antymon, selen, żelazo. Do tego jeszcze indeks fenolowy, kadm, ołów i rtęć – wylicza w rozmowie z reporterem stacji zastępca dyrektora WIOŚ w Krakowie, Ryszard Listwan.
Podkreśla jednak, że stężenia wspomnianych substancji nie przekraczają dopuszczalnych poziomów.

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.