Gaśnie wielki piec w krakowskim kombinacie. Koszty dobijają nierentowny zakład. Ekolodzy odetchną, ale co z pracownikami?

Fot. ArcelorMittal Poland

ArcelorMittal Poland, właściciel krakowskiego kombinatu planuje tymczasowo wstrzymać pracę wielkiego pieca i stalowni. Decyzja stalowego giganta podyktowana jest m.in. wysokimi kosztami produkcji, rosnącymi cenami uprawnień do emisji CO2 oraz wysokim importem z krajów spoza Unii Europejskiej.

Dzisiejsza informacja jest sporym zaskoczeniem, bo niecałe trzy lata temu spółka podjęła decyzję o remoncie pieca, który pochłonął 175 mln. zł. Naprawa miała pozwolić na funkcjonowanie instalacji przez kolejnych dwadzieścia lat, a także znacząco obniżyć koszty produkcji.

Stal płynie ze Wschodu

Z punktu widzenia ekonomii, decyzja ArcelorMittal jest w pełni uzasadniona, gdyż europejski rynek stali boryka się z zalewem taniego surowca z Azji i krajów dawnego ZSRR, z kolei Unia Europejska coraz większy nacisk kładzie na kwestie związane z ekologią.

– Przemysł stalowy boryka się z globalną nadwyżką mocy produkcyjnych, a jej negatywne skutki potęguje niedopasowanie środków ochrony rynku Unii Europejskiej przed importem do rzeczywistych potrzeb hutnictwa. Europejscy producenci są obciążeni dodatkowymi opłatami za emisję dwutlenku węgla, których nie ponoszą konkurenci spoza wspólnoty – czytamy w opublikowanym przez ArcelorMittal komunikacie.

Rosnące opłaty za emisję mogą dobić zakłady uznawane za największych trucicieli. Ceny uprawnień do emisji CO2 już przekroczyły już 25 euro za tonę, co stanowi wzrost o ok. 230 proc. względem początku 2018 roku.

Jak tłumaczą przedstawiciele przedsiębiorstwa, polski rynek, z racji bliskości krajów Wspólnoty Niepodległych Państw, zalewany jest importowaną stalą. Tylko w ubiegłym roku import wyrobów gorącowalcowanych z krajów WNP wzrósł o 500 tys. ton, a to trzykrotny wzrost rok do roku.

Koszty ludzkie

Wygaszenie wielkiego pieca to być, albo nie być dla ponad 1,2 tys. osób zatrudnionych w krakowskiej hucie, a także dla całego wianuszka firm współpracujących z zakładem. Dyrekcja ArcelorMittal deklaruje jednak, że zwolnień nie będzie. – Dyrekcja ArcelorMittal Poland zdaje sobie sprawę, że ta decyzja wpłynie zarówno na pracowników firmy, jak i na członków lokalnej społeczności, dlatego deklaruje współpracę w zakresie wypracowania rozwiązań na czas postoju części surowcowej – wyjaśnia Marzena Rogozik z biura prasowego huty.

Jak zaznacza, część pracowników będzie wykonywała prace, za które teraz odpowiadają firmy zewnętrzne, zaś reszta będzie otrzymywała tzw. postojowe, jednak firma nie informuje w jakiej wysokości.

Śmierć?

Czy wygaszenie ostatniego wielkiego pieca (za czasów PRL funkcjonowało ich aż pięć) oznacza, że Hindusi wycofają się z Krakowa na dobre? Władze spółki deklarują, że produkcja wróci do Nowej Huty. – Jesteśmy producentem stali i chcemy móc ją nadal wytwarzać również tu, w Krakowie. Mamy nadzieję, że warunki rynkowe się poprawią, a równe zasady konkurencyjności zostaną przywrócone, bo wtedy będziemy mogli wznowić pracę naszych instalacji – zapowiada Geert Verbeeck, prezes zarządu i dyrektor generalny ArcelorMittal Poland.

Czy wspomniane warunki na to pozwolą? Jak przekonują eksperci, Unia Europejska nie odpuści w sprawach emisji dwutlenku węgla, a zakłady będą miały kłopot z szybkim dostosowaniem się do coraz ostrzejszych norm. Co więcej, by dalekowschodnie zakłady ograniczyły produkcję musiałoby dojść do poważnego tąpnięcia na tamtejszych rynkach, na co – pomimo pojawiających się informacji o zadyszce – raczej się nie zanosi.

Zobacz także