Czy w okolicy Krakowa da się pojeździć na nartach? Tak. I można tam dotrzeć w ciągu niespełna pół godziny.
Najbliższy czynny ośrodek narciarski mieści się tuż za granicami Krakowa. Śnieg można odnaleźć w ośrodku Podstolice Ski. Z centrum Krakowa dojedziemy do w około 20 minut. Co prawda szału nie ma, ale czynne są dwa wyciągi. Dla dzieci i początkujących będzie w sam raz. Na sankach też można pośmigać.
Dużego wyciągu nie udało się uruchomić w Sieprawiu. Działa tu tylko krótki orczyk i taśma dla najmłodszych narciarzy. Jeździmy na sztucznym śniegu i jest dość tłoczno.
Niestety, śniegu nie ma na kolejnych stacjach niedaleko Krakowa. Na Szklanej Górze w Harbutowicach śniegu jest bardzo mało i trudno przewidzieć, kiedy tu ruszy sezon. Na razie nic na to nie wskazuje.
Nieco lepiej wygląda tu w Myślenicach, ale i tu śniegu jest o wiele za mało, by szykować wyciąg do zimowej pracy.
Jeśli chcemy poszaleć na nartach już teraz, musimy jechać nieco dalej. Śniegu nie brakuje w Kasinie, ale nie brak tam też narciarzy. Dojazd do Kasiny zajmie nam około godziny, ale musimy przygotować się na długie oczekiwania w kolejce do wyciągu.
Dalej na południe mamy już praktycznie gwarancję śniegu. Na Kotelnicy w Białce Tatrzańskiej działa 14 z 19 wyciągów. Tam zima niemal w pełni.
ms








