Jak wygląda korzystanie z basenu w czasie pandemii? Szokujący list od czytelniczki!

Basen / fot. Pixabay

W końcu nadeszła chwila wejścia na pływalnię! Na torach do pływania znajdowało się kilkanaście osób, chociaż jednocześnie powinny być tam cztery osoby. A pamiętacie jak jeden z tabloidów straszył karą 30 tys zł za majtki w saunie? Postanowiliśmy z mężem skorzystać z sauny. Jakie było moje zdziwienie, kiedy byłam jedyną osobą w ręczniku. Wszyscy siedzieli w stroju kąpielowym w saunie! Nikt z obsługi nie zwracał na to uwagi – pisze pani Krystyna, czytelniczka portalu KRKnews.pl. 

Pani Krystyna postanowiła wybrać się na basen razem z rodziną. Twierdzi, że nikt nie przestrzegał rządowych obostrzeń ani regulaminu pływalni, łącznie z pracownikami. Czytelniczka postanowiła podzielić się swoimi wrażeniami z pobytu w jednym z krakowskich basenów.

Oto treść jej listu:

W końcu mamy wakacje, więc kto nie chciałby schodzić się w zimnej wodzie? Postanowiłam razem z rodziną wybrać się na pobliski basen. Przed wyprawą dokładnie przeczytaliśmy wszelkie rygorystyczne rządowe wytyczne, a także regulamin pływalni. Długo zastanawialiśmy się, czy pluskanie się z innymi mieszkańcami w czasie epidemii koronawirusa jest bezpieczne, jednak długotrwały upał w końcu nas do tego nakłonił. 

Jakież było nasze zdziwienie, gdy tylko przeszliśmy przez próg! Nikt nie nosił maseczek, w tym nawet obsługa sprzątająca! Oprócz nas jedynie panie z kas miały zasłonięte usta i nos. Gdy otrzymaliśmy kluczyki do szafek to ruszyliśmy do przebieralni, a tam… nikt nie ma maseczek, chociaż regulamin wyraźnie nakazywał nosić je w przebieralniach i szatni. Nie było żadnego pracownika, który by to kontrolował!

Według rządowych wytycznych pomiędzy szafkami powinny być odpowiednie odstępy, by klienci mogli trzymać bezpieczne odległości. Oczywiście, że tak nie było! Pod moją pachą znalazła się pani, która chciała wyjąć swoje rzeczy, a tuż obok nas krzątało się młode małżeństwo z bąbelkiem. Nie rozumiem, dlaczego obsługa dawała klientom kluczyki do szafek, które znajdowały się obok siebie. W tym obiekcie jest naprawdę dużo miejsca i spokojnie można było przeznaczyć każdemu użytkownikowi pływalni oddalone od siebie szafki.

Im bliżej byliśmy wejścia na basen, tym mój entuzjazm coraz bardziej malał. Grupka starszych pań nawet nie raczyła wymyć się mydłem przed wejściem na pływalnie. Dozowniki na płyn pod prysznic były puste… Kto by się przejmował zachowaniem higieny w czasie pandemii? 

W końcu nadeszła chwila wejścia na pływalnię! Na torach do pływania znajdowało się kilkanaście osób, chociaż jednocześnie powinny być tam cztery osoby. A pamiętacie jak jeden z tabloidów straszył karą 30 tys zł za majtki w saunie? Postanowiliśmy z mężem skorzystać z sauny. Jakie było moje zdziwienie, kiedy byłam jedyną osobą w ręczniku. Wszyscy siedzieli w stroju kąpielowym w saunie! Nikt z obsługi nie zwracał na to uwagi…

W czasie, gdy suszyliśmy na korytarzu włosy, młodzież grała na automatach do gier. Według rządowych obostrzeń po skorzystaniu z pływalni powinno się jak najszybciej opuścić obiekt, a właściciel jest zobowiązany do zmniejszenia liczby ławeczek czy usunięcia tego typu atrakcji. Mam pytanie do rządzących. Po co nam są te obostrzenia, skoro nikt ich nie kontroluje, a wszyscy mają je gdzieś? Może zakończmy ten cyrk i odwołajmy pandemię?! Nikt i tak już koronawirusa nie traktuje poważnie, a zwłaszcza podczas pluskania w wodzie…

Krystyna Smoczyńska

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

Zobacz także