W sobotę, 27 czerwca na mapie kulturalnej Krakowa pojawiło się nowe muzeum – Muzeum Rodu Książąt Lubomirskich. W rozmowie z KRKNews jego założyciel i jednocześnie prezes Fundacji Książąt Lubomirskich, Jan Lubomirski-Lanckoroński, opowiedział o idei powstania placówki, jej najcenniejszych zbiorach obejmujących eksponaty od starożytności po sztukę współczesną, historycznych pamiątkach rodu oraz planach dalszego rozwoju muzeum.
Małgorzata Armada, KrkNews: Spotykamy się pod adresem św. Marka 9. Co to za miejsce?
Jan Lubomirski-Lanckoroński, prezes Fundacji Książąt Lubomirskich: Znajdujemy się w historycznym miejscu w Krakowie, w ścisłym centrum. W kamienicy, która – licząc z moimi dziećmi – należy do naszej rodziny już od sześciu pokoleń. Dokładnie od 150 lat, bo w tym roku obchodzimy rocznicę zasiedlenia tej kamienicy przez naszą rodzinę. Mój ojciec mówi: „od niedawna”. W każdym razie rzeczywiście ta kamienica nastroiła nas w pewien sposób do tego, żeby otworzyć tutaj Muzeum Książąt Rodu Lubomirskich. Zwłaszcza że z miastem, jak i z Małopolską, jesteśmy powiązani od ponad tysiąca lat. Jest to więc najlepsze miejsce, żeby odrodzić naszą działalność muzealniczą.
Skąd pomysł na muzeum i dlaczego dopiero teraz zdecydował się Pan na taki krok?
W okresie komunistycznym bardzo dużo przedmiotów nam skradziono, więc musiałem poświęcić czas, żeby zbudować kolekcję. Obecnie część tych zrabowanych artefaktów znajduje się w Muzeum Książąt Lubomirskich – Ossolineum we Wrocławiu, które w ogóle nie ma nic wspólnego z naszą rodziną. To jednostka państwowa, która jest wręcz agresywnie i negatywnie nastawiona do nas. Używa naszego nazwiska bez naszej zgody. Zawsze o tym mówiliśmy i protestowaliśmy. Obecnie zawnioskowaliśmy do Ossolineum o opamiętanie się. Jeżeli to nie poskutkuje, sprawa skończy się w sądzie. Natomiast muzeum, w którym się znajdujemy, to jedyne prawdziwe muzeum naszej rodziny.
Co możemy zobaczyć w Muzeum Rodu Książąt Lubomirskich w Krakowie? Na jakie eksponaty warto zwrócić szczególną uwagę?
Przede wszystkim znajdują się tu zarówno pamiątki rodzinne, jak i różnego rodzaju eksponaty związane z konkretnymi epokami historycznymi, w tym dzieła sztuki światowej. Można u nas obejrzeć chociażby artefakty jeszcze z czasów Republiki Rzymskiej, w tym nóż do składania ofiar z II wieku p.n.e., jak i gwoździe służące do przybijania do krzyża z I wieku n.e., które stanowiły wyposażenie armii rzymskiej. W naszej kolekcji znajdują się również najstarsze witraże w Polsce z 1200 roku – i to kompletne – które do niedawna były na wypożyczeniu w Muzeum Narodowym w Krakowie, a teraz są już tutaj. Kolejnymi ciekawymi eksponatami są elementy uzbrojenia, m.in. bardzo stare miecze datowane na IX w., a także miecz dwuręczny z przełomu XV/XVI w., który wygląda rzeczywiście imponująco. Na wystawie nie brakuje też różnego rodzaju obrazów i portretów wielkich mistrzów. Można powiedzieć, że mamy w muzeum zatrzęsienie dobrych nazwisk – począwszy od Rembrandta, przez sztychy Dürera, a skończywszy na rysunkach Alfonsa Muchy. Myślę, że warto zwrócić także uwagę na pamiątki po ważnych politykach i przywódcach – w naszych zbiorach znajduje się m.in. oryginalna fajka cesarza Franciszka Józefa, list podpisany przez Napoleona czy korespondencja de Talleyranda. Nasza rodzina była też czuła na sztukę renesansową, czego dowodem jest znajdujący się w skarbcu leonardiano obraz „Matka Boska z Dzieciątkiem i Barankiem”. Przypisuje się go Leonardo da Vinci, choć według najnowszych badań jest to dzieło jego ucznia, co – jak wiemy – nie wyklucza ingerencji samego mistrza.
Historia rodu Lubomirskich przez wieki splatała się z historią Polski. Które eksponaty w muzeum najlepiej to pokazują?
Podczas odsieczy wiedeńskiej hetman polny koronny Hieronim Augustyn Lubomirski przepuścił pierwszą szarżę, która przebiła się przez kordon turecki i otworzyła bramę Wiednia. Najważniejszą pamiątką z tego wydarzenia w zbiorach rodziny jest oryginalny zdobyczny namiot, który można zobaczyć na wystawie. Mamy też pamiątki najnowsze, związane z odzyskaniem niepodległości, w tym Polską Deklrację Niepodległości, której oryginał znajduje się w sali regencyjnej. Dlaczego regencyjnej? Ponieważ wisi tam portret wuja Zdzisława Lubomirskiego, który był księciem regentem Polski przez dwa lata i właściwie można powiedzieć, że przygotował połączenie trzech zaborów dla Piłsudskiego, któremu zresztą przekazał najpierw 11 listopada władzę wojskową, a 14 listopada władzę polityczną. Piłsudski chciał się mu później zrewanżować i po przewrocie majowym uczynił go kandydatem na prezydenta Polski. Nie doszło to jednak do skutku ze względu na ówczesne, dość socjalistyczne podejście rządu, w efekcie czego mieliśmy prezydenta Mościckiego. Dwie sale muzeum poświęcone są Salvadorowi Dalí. W kontekście tak szerokich zbiorów obejmujących różne epoki i nazwiska to dość nieoczywisty wybór.
Skąd pomysł na włączenie jego twórczości?
To połączenie jest w pełni uprawnione, ponieważ my idziemy chronologicznie. To znaczy rzeczywiście zaczynamy – jeśli chodzi o pamiątki rodzinne – od wczesnego średniowiecza, natomiast kończymy tzw. salą przyszłości, w której znajdują się takie nazwiska jak Picasso, Andy Warhol czy dzieło jednego z artystów tworzących grupę CoBrA – Karela Appela, „African Mask”. Mamy też tam bardzo ciekawe nawiązanie do naszego krakowskiego Muzeum Czartoryskich, ponieważ posiadamy własną Damę z gronostajem – „Visual Odyssey, Dama con l’ermellino”, czyli współczesny obraz autorstwa włoskiego artysty Santicri, będący reinterpretacją portretu Leonarda da Vinci.
Muzeum dopiero rozpoczęło działalność. Czy można już mówić o planach jego dalszego rozwoju?
Muzeum będzie rozwijało się w górę i w dół. Najpierw otworzymy piwnice i tam będziemy prawdopodobnie pokazywać większość rysunków i prac na papierze, które nie lubią światła. Z pewnością pojawi się tam kolekcja słynnych dürerowskich sztychów Lubomirskich, bo zaczęliśmy je zbierać osiem pokoleń wstecz, w czasach Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. Posiadamy też prace Henriego de Toulouse-Lautreca oraz Edgara Degasa i również będziemy chcieli je udostępnić. Poza tym już niedługo dokończymy część związaną z II wojną światową, więc zapraszamy.
Dziękuję za rozmowę



