Szybkie fakty

Kategoria Nie(polityczny) Kraków
Data 9 sierpnia 2026
Czytanie ~3 min
Nie(polityczny) Kraków · 9 sierpnia 2026 · 3 min czytania

Kampania w Krakowie – pierwsze koty za płoty. (Nie)Polityczny Kraków

Autor: Jakub Olech Aktualizacja: 09.08.2026 Lokalizacja: Kraków

W Krakowie rozpoczęła się wreszcie kampania prezydencka. Taka prawdziwa pod względem prawnym. Bo pod względem marketingowym ona trwa już od wieczoru 24 maja, albo i ciut dłużej. Jakie są pierwsze zaskoczenia tego czasu?

Póki co drobiazgi, ale symptomatyczne. Po pierwsze, Łukasz Gibała zarejestrował swój komitet wyborczy. Niby nikogo to specjalnie nie dziwi, a jednak. Nie było żadnej medialnej prezentacji czy briefingu przed siedzibą Państwowej Komisji Wyborczej. Ot, zwyczajnie w środę popołudniu okazało się, że jest nowy komitet i tyle. Może i jest w tym głęboka myśl strategiczna, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że kandydat podejmuje działania trochę jak za karę, albo jakby się ich wstydził. Rzeczywiście, przejmować władzę w mieście o zrujnowanym budżecie i bez jasnej wizji rozwoju to trochę jak za karę. No, ale kiedy już się powiedziało „A”… itd.

Gibała najpewniej nie uważa, że wyborcze zwycięstwo ma już w kieszeni i nie lekceważy kontrkandydatów. Dwa dni po rejestracji komitetu stosowna prezentacja na Rynku Głównym miała miejsce, ale wtedy o kandydaturze lidera Krakowa dla Mieszkańców wiedzieli już wszyscy, więc nie było z przytupem, a w kampanii chyba powinno. Duży plus natomiast jest taki, że prezentacja kandydata na prezydenta Krakowa odbyła się w Krakowie. A przypomnijmy, że nie wszystkie komitety uznały, że to słuszny pomysł.

Kompletnie odwrotne niż u Gibały są działania Michała Drewnickiego. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Krakowa nie spieszył się z rejestracją komitetu, ale w mediach prowadzi jedną z najaktywniejszych kampanii. Wiadomo, że to taniej, bo za promocję kandydata na różne sposoby powinien płacić komitet, który ma swoje limity wydatków, a jak nie ma komitetu, to nie ma i limitów. W piątek PiS zarejestrował już swój komitet, jednak kandydat miał większy problem, bo tuż przed ogłoszeniem terminu wyborów zaczęła mu się rozłazić formacja macierzysta. Owszem, Drewnicki mógł odetchnąć z ulgą, gdy dowiedział się, że Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego nie wyłoni własnego kandydata, ale kreowanie kampanii w warunkach rozłamu to jednak stąpanie po kruchym lodzie. Ostrożność jest więc zalecana.

Być może ostrożnością kieruje się też Monika Piątkowska. Kandydatka zarejestrowała co prawda swój komitet. Myliłby się jednak ten, kto uważa, że wyeksponowane są w nim nazwy dwóch głównych partii popierających Piątkowską, czyli Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Komitet nazywa się „Ponad podziałami” i nie kłuje w oczy nazwami partii. Może to i roztropne, ale jeśli nazwę lub skrót KO chowa się za innymi określeniami – i to w dużym mieście, które powinno stanowić matecznik elektoratu Koalicji – to nie jest to najlepsza wróżba na przyszłość.

I wreszcie zaskoczenie ostatnie. Wiadomo, że wszelkie przedterminowe wybory przyciągają najosobliwszych kandydatów z całego kraju, którzy chcą się wypromować, spróbować swoich sił albo w sumie nie wiadomo czego, ale tak dużej liczby komitetów, których kandydaci w zasadzie się elektoratowi nie kojarzą, trudno było się spodziewać. No, ale są i muszą teraz zebrać podpisy, które im damy lub nie. Mamy więc na przykład didżeja Staszka, ale wciąż nie ma Marianny Schreiber. Z tym, że kampania dopiero się rozkręca i prawdziwe zaskoczenia pewnie dopiero przed nami.

Jakub Olech – politolog, wykładowca akademicki, Krakowianin z importu, obserwator (bliższy) i uczestnik (dalszy) życia miasta i regionu.

Reklama