Plac Jana Nowaka-Jeziorańskiego tuż obok Galerii Krakowskiej. Miejsce reprezentacyjne, ważny węzeł komunikacyjny, codziennie przemierzany przez tysiące pieszych. Od soboty – także lokalizacja kebaba Filipa Chajzera. Budka, o której prezenter mówił od tygodni, stanęła. Klienci dopisali, sam Chajzer stanął za ladą. Problem w tym, że razem z kebabem pojawiły się pytania: co z przestrzenią publiczną? Co z estetyką miejsca? I czy naprawdę potrzebujemy tu kolejnej budy?
– To są jakieś niedorzeczne jaja, a szyld nie spełnia wymogów uchwały krajobrazowej – komentuje Tomasz Pytko, miejski aktywista. Nie jest jedyny. W mediach społecznościowych zawrzało. – To tylko buda z kebabem zasłaniająca Pałac Wołodkowiczów, pokazująca, że jeśli chodzi o gospodarkę przestrzenną i ochronę krajobrazu, dalej jesteśmy w 1994 roku – pisze profil Krakowskie Święte Miejsce Parkingowe.
Budka stanęła niemal pod samym zabytkowym XIX-wiecznym pałacem. Kolorowa, głośna, jaskrawa. Kontrast z otoczeniem – uderzający.
Dyrekcja Galerii Krakowskiej, do której należy teren, zapewniała wcześniej, że budka nie zakłóca ciągów pieszych i została ustawiona zgodnie z obowiązującymi przepisami. Jednak głosy krytyczne dotyczą nie tylko estetyki, ale również potencjalnego naruszenia zapisów tzw. uchwały krajobrazowej, która obowiązuje w Krakowie od 2020 roku. Dokument ten określa m.in. dopuszczalne proporcje reklam na elewacjach oraz zasady sytuowania obiektów handlowych w przestrzeni publicznej. W tym przypadku pojawiły się zarzuty, że szyld „Kreuzberg” nie spełnia wymogów uchwały.
– Ładna? Nie bardzo. Potrzebna w tym miejscu? Jeszcze mniej – mówi jedna z mieszkanek, przechodząc obok kolejki do budki. – To nie Berlin, tylko centrum Krakowa, w dodatku wpisane na listę UNESCO.
Do tematu będziemy wracać.