– Jeżeli Łukasz Franek nie zostanie odwołany, to pójdziemy krok dalej. Zorganizujemy referendum, zbierzemy podpisy i odwołamy Aleksandra Miszalskiego – zapowiedział Michał Kostrzyński z małopolskiego Ruchu Narodowego. Przedstawiciele Ruchu oraz komitetu „Kraków dla Kierowców” ogłosili, że rozpoczną zbiórkę podpisów w sprawie referendum o odwołanie prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego.
Na piątkowej konferencji prasowej przedstawiciele Ruchu Narodowego i komitetu społecznego „Kraków dla Kierowców” skrytykowali zarówno decyzję wojewody Krzysztofa Klęczara, jak i prezydenta miasta. – Wojewoda nie zachował się honorowo, nie stanął po stronie mieszkańców – ocenił Piotr Bartosz, prezes RN Kraków. – Mimo że sam na konferencji mówił o nieścisłościach w projekcie, ostatecznie nie uchylił uchwały. Prawdopodobnie dogadał się z Aleksandrem Miszalskim – dodał. Ich zdaniem przekazanie sprawy do sądu oznacza, że temat SCT „będzie wisiał w powietrzu miesiącami, jeśli nie latami”.
Oburzenie środowisk przeciwnych SCT budzi także sposób prowadzenia konsultacji społecznych. – Zastanawialiśmy się, czy zostawić „Ławkę Dialogu” pustą, bo ani prezydent Miszalski, ani dyrektor ZTP Łukasz Franek nie uczestniczyli w rzeczywistych konsultacjach – mówił Bartosz. – Dlatego symbolem ich działalności są te dwa pustaki – toporne na wiedzę i argumenty.
To właśnie z tej metafory – dwóch pustaków ustawionych w miejscu nieobecnych urzędników – Konfederacja uczyniła symbol swojej kampanii przeciw SCT. – Do tych ludzi nic nie dociera. A przecież mieszkańcy jasno wyrażali sprzeciw wobec projektu – podkreślano.
Wiceprezes RN Kraków Grzegorz Legień przypomniał wypowiedź Łukasza Franka z marca 2025 r., w której dyrektor ZTP tłumaczył: „Są uwagi odrzucone, które są sprzeczne z ideą SCT. One nie spełniały celu, który był przedmiotem konsultacji”. Dla Legienia to dowód na to, że konsultacje były wyłącznie formalnością. – Ponad połowa uwag została wyrzucona do kosza. Dialog z mieszkańcami to tylko hasło – ocenił.
Dodatkowym argumentem ma być upublicznienie danych osobowych osób biorących udział w konsultacjach. – Imiona, nazwiska i adresy e-mail – wszystko to trafiło do raportu, który potem udostępniono. Mieszkańcy mieli prawo czuć się bezpiecznie – stwierdził Legień. – Tymczasem władze pokazały, że nawet podstawowa ochrona prywatności ich nie interesuje.
Na konferencji głos zabrał także Marcin Koszyka z Ruchu Narodowego, reprezentujący Wieliczkę. – 14 gmin metropolii krakowskiej zgłaszało uwagi, ale nie zostały wysłuchane. My, mieszkańcy gmin ościennych, czujemy się jak obywatele drugiej kategorii – mówił. – Teraz będziemy musieli płacić za to, by dojechać do pracy w Krakowie.
Koszyka odniósł się również do wcześniejszych komunikatów Urzędu Miasta, w których deklarowano „gotowość do dialogu”. – Mieliście na to lata. A decyzje i tak zapadły ponad naszymi głowami – powiedział. – To nie jest żaden dialog, tylko polityczna maskarada.
Krytyka dotyczy również samego kształtu projektu i chaosu informacyjnego. – Dziś nikt nie potrafi odpowiedzieć, czy samochód rejestrowany w 2025 roku będzie mógł wjechać do strefy w 2026 – zwrócił uwagę Michał Kostrzyński z małopolskiego RN. – To pokazuje skalę nieprzygotowania. A przecież uchwała obowiązuje już od listopada ubiegłego roku.
Według Konfederacji za SCT nie stoi dobro mieszkańców, lecz „polityczne rozgrywki” i osobiste ambicje urzędników. – Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego, powinien podać się do dymisji, a to dlatego, że wszelkie działania dotyczące zarówno Strefy Czystego Transportu, jak i pozostałych działań, które obserwujemy w mieście, to tylko i wyłącznie polityczne rozgrywki, a nie działanie na rzecz dobra mieszkańców. Jeżeli Łukasz Franek nie zostanie odwołany, to pójdziemy krok dalej. Zorganizujemy referendum, zbierzemy podpisy i odwołamy Aleksandra Miszalskiego – prezydenta miasta Krakowa – zapowiedział Kostrzyński.
Szczegóły akcji mają zostać ogłoszone w najbliższych dniach.
Jarek Strzeboński



