Nietypowy i raczej bezczelny sposób kradzieży samochodów wybrał sobie 23-latek z powiatu wadowickiego. Podjeżdżał lawetę na parkingi w Krakowie, wciągał na lawetę wybrane auto i odjeżdżał. Sprawca używał dwóch lawet, działał głównie pod osłoną nocy. Przez ostatnie pół roku w taki sposób ukradł kilkanaście samochodów. Policjanci złapali go prawie na gorącym uczynku.
Od początku roku na terenie Krakowa doszło do kilkunastu kradzieży samochodów osobowych, które policjanci łączyli z jednym i tym samy sprawcą. m sprawca. Funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Samochodową Komendy Miejskiej Policji w Krakowie ustalili, że osoba odpowiedzialna za kradzieże porusza się po mieście autolawetą, na którą wciąga wcześniej upatrzone pojazdy.
Kilka dni temu, 15 lipca 2021 roku, około godziny 3 w nocy policjanci z „samochodówki” zlokalizowali podejrzaną lawetę na krakowskich Dębnikach. Ich zainteresowanie wzbudził też przewożony na niej Peugeot 206 bez zamontowanych tablic rejestracyjnych. Funkcjonariusze zatrzymali kierowcę do kontroli drogowej. Okazało się, że jest to 23-letni mieszkaniec powiatu wadowickiego. – Młody mężczyzna zachowywał się w sposób nerwowy i nie potrafił określić, do kogo należy przewożony pojazd, nie posiadał umowy na transport peugeota. Miał on również problem z określeniem miejsca, z którego zabrał auto – opowiadają policjanci.
Do tego okazało się, że 23-latek miał cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdem i wszystko wskazywało na to, że mógł być pod wpływem środków psychoaktywnych, o czym świadczyła jego nadpobudliwość i nieskładna wymowa. Wstępne badania narkotestem dały wynik pozytywny, a od mężczyzny została pobrana krew celem dalszej ekspertyzy. Zatrzymany mężczyzna trafił do komendy miejskiej Policji, gdzie został przesłuchany. 23-latek przyznał się do kradzieży przewożonego pojazdu. Ponadto kryminalni na podstawie zebranych materiałów dowodowych przedstawili 23-latkowi zarzuty jeszcze 11 innych kradzieży samochodów, do których także się przyznał.
Sprawca używał dwóch lawet, działał głównie pod osłoną nocy. Włamywał się do skradzionych samochodów, demontował je na części, następnie sprzedawał je na złomowiskach. Wstępnie straty spowodowane jego przestępczą działalnością wycenione zostały na ponad 69 tysięcy złotych.



