To nie jest tekst krytykujący letnie wydarzenia organizowane przez Krakowskie Biuro Festiwalowe. Za festiwalowe lato w Parku Jordana należą się raczej pochwały. Ale nasza Czytelniczka zwróciła uwagę na problem językowy. Przytaczamy jej list w całości. Może ma rację…
Krakow Kalczer Samer, to fonetyczna wymowa czegoś, jakiegoś programu letniego organizowanego przez Krakowskie Biuro Festiwalowe. Przypomnieć chyba należy, zapomnianą przez dyrekcję tego jakże światowego Biura, ustawę o języku polskim, która w preambule głosi: „że język polski stanowi podstawowy element narodowej tożsamości i jest dobrem narodowej kultury, zważywszy na doświadczenie historii, kiedy walka zaborców i okupantów z językiem polskim była narzędziem wynaradawiania, uznając konieczność ochrony tożsamości narodowej w procesie globalizacji, uznając, że polska kultura stanowi wkład w budowę wspólnej, różnorodnej kulturowo Europy, a zachowanie tej kultury i jej rozwój jest możliwy tylko poprzez ochronę języka polskiego, uznając tę ochronę za obowiązek wszystkich organów i instytucji publicznych Rzeczypospolitej Polskiej i powinność jej obywateli (parlament) uchwala niniejszą ustawę.”
Otóż nie w Krakowie, nie w KBF. Tu jest światowo. W Krakowie mamy Krakow Kalczer Samer. Adresowane nie wiadomo do kogo, bo narzekamy, że obcokrajowców nie ma, turystyka ledwo zipie; ani do miejscowych starszych niż pracownicy KBF, bo wielu nie zrozumie tej zbitki słownej w wykonaniu Krakowskiego Biura Festiwalowego, przepraszam, Krakow Festiwal Ofis.
Krakuska
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl
Dla wyjaśnienia – na plakatach pod dużym napisem „Kraków Culture Summer” jest dużo mniejszy „Festiwalowe lato w parku im. Henryka Jordana w Krakowie, każdy weekend sierpnia”.



