Czas na pierwszy dzwonek. Tysiące krakowskich uczniów wracają do szkół, a nauczyciele rozpoczynają kolejny rok pracy. W tle pozostają pytania o braki kadrowe, pieniądze na oświatę i wolne miejsca w placówkach. O tym, jak wygląda sytuacja w naszym mieście, KRKnews.pl rozmawiał z Magdaleną Mazur, dyrektorką Wydziału Edukacji i Projektów Edukacyjnych Urzędu Miasta Krakowa.
Małgorzata Armada, KRKNews: W ogólnopolskiej dyskusji pojawia się problem braku nauczycieli. Jak obecnie wygląda sytuacja kadrowa w krakowskich szkołach przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego?
Magdalena Mazur, dyrektor Wydziału Edukacji i Projektów Edukacyjnych UMK: Zgodnie z przepisami pełną informację będziemy mieć dopiero po zapoznaniu się z aneksami do arkuszy organizacyjnych, czyli po 30 września. Natomiast jestem w stałym kontakcie z dyrektorami i wygląda na to, że brakuje nam jeszcze sporej wielu nauczycieli, zwłaszcza języka angielskiego, edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej, a także matematyków, fizyków i polonistów. Oczywiście w międzyczasie pojawiają się również wakaty dotyczące innych przedmiotów.
Z czego wynikają te braki kadrowe?
Mogę odpowiedzieć na to pytanie tylko na podstawie własnego doświadczenia. Po pierwsze, młodzi nauczyciele, którzy po studiach trafiają do Krakowa do pracy, często nie są w stanie utrzymać się za swoją pensję. Zarobki wciąż są nieadekwatne do poświęconego czasu i zaangażowania, mimo że w zeszłym roku wprowadzono 3 procentową podwyżkę.
Problemem są też relacje pomiędzy społeczeństwem a nauczycielami. Ostatnio wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer użyła wobec nich określenia „boomerzy”. Nauczyciele wciąż są traktowani jako darmozjady, które mają dwa miesiące wakacji i dwa tygodnie ferii.
Trzecia kwestia to coraz bardziej roszczeniowi rodzice i, moim zdaniem, również coraz bardziej roszczeniowe dzieci. W zasadzie za chwilę może być tak, że nic nie będziemy mogli wymagać, bo rodzic będzie się awanturował. To nie ułatwia pracy. Pamiętajmy, że nauczyciele bardzo często funkcjonują kosztem swojego zdrowia i swojej rodziny, a brakuje wsparcia i zrozumienia ze strony społeczeństwa.
Wakacje to czas remontów w szkołach. Ile krakowskich placówek zostało w tym roku objętych pracami i czego one dotyczyły?
W zasadzie wszystkie nasze placówki były w tym roku objęte remontami. Dyrektorzy regularnie starają się pozyskiwać na ten cel środki, czy to z rad dzielnic, czy z zaplanowanego budżetu placówki. Najczęściej są to podstawowe prace, takie jak malowanie, remonty toalet czy wymiana podłóg w salach lekcyjnych. Czasem dotyczą również infrastruktury zewnętrznej – chodników, kostki wokół placówki, dachów czy nawierzchni na boiskach. Wszystko po to, żeby dzieci miały bezpieczne i higieniczne warunki.
Rodzice często narzekają na zamykanie przedszkoli na okres wakacyjny właśnie z powodu remontów. Jak to wyglądało w tym roku?
Remonty się odbywały, ale tylko 22 przedszkola były zamknięte na całe wakacje, a w zeszłym 44, więc zmniejszyliśmy liczbę o połowę. Natomiast zamknięcie na dwa miesiące jest konieczne w przypadku przeprowadzania większych prac. Były jednak dyżury wakacyjne, dzieci mogły korzystać z innych przedszkoli. Wprowadziliśmy też zapisy elektroniczne, co było dużym ułatwieniem dla nas i dla rodziców. Zresztą wszystkie remonty ustalamy z dyrektorami, a oni konsultują je z radami rodziców, więc nie ma w tym względzie zaskoczeń.
Przejdźmy do finansowania. W jaki sposób obecnie finansowana jest oświata?
Od stycznia 2026 roku zmienił się sposób finansowania oświaty. Obecnie środki są przyznawane samorządom na podstawie potrzeb edukacyjnych. Dane dotyczące uczniów, ich potrzeb oraz realizowanych zajęć dyrektorzy wpisują do Systemu Informacji Oświatowej (SIO) i na tej podstawie naliczane są środki z budżetu państwa.
Problem polega jednak na tym, że finansowanie na rok 2026 opiera się na danych z SIO pochodzących sprzed około dwóch lat. Wszystko, co dyrektorzy zgłaszają na bieżąco, jest uwzględniane dopiero w kolejnych planach finansowych.
Istotna jest również różnica między rokiem budżetowym a szkolnym. Rok budżetowy trwa od stycznia do grudnia, natomiast rok szkolny obejmuje dwa lata budżetowe – zaczyna się we wrześniu i kończy w kolejnym roku. Przy takim systemie finansowania nigdy nie będzie więc pełnego pokrycia środków na wszystkie bieżące potrzeby, ponieważ podstawą są dane z wcześniejszego okresu.
Oprócz tego ministerstwo przekazuje samorządom środki na konkretne programy. Są to między innymi pieniądze na pomoce dydaktyczne, programy związane z czytelnictwem czy wyposażenie szkół w komputery i urządzenia interaktywne. Wcześniej był to również program „Laboratoria Przyszłości”. Osobno finansowane są również podręczniki i materiały edukacyjne dla uczniów.
Jednak edukacja nie jest finansowana wyłącznie ze środków z budżetu państwa. Swoją część dokłada również samorząd. Ile Kraków przeznacza na edukację z własnego budżetu?
Ta kwota się zmienia, przede wszystkim w zależności od liczby dzieci i zatrudnionej kadry. W całej Polsce w ciągu ostatnich 10 lat o ponad 54 procent wzrosła liczba dzieci z niepełnosprawnościami i różnego rodzaju dysfunkcjami. To również generuje dodatkowe koszty związane z prowadzeniem zajęć specjalistycznych czy rewalidacją.
Mamy też rozporządzenie dotyczące pomocy psychologiczno-pedagogicznej, którą może być objęte każde dziecko – zarówno zdolne, jak i wymagające dodatkowego wsparcia. To są bardzo duże środki finansowe, które wymagają nieustannego dostosowywania i zaangażowania również środków miasta.
Nie chciałabym mówić o konkretnym procencie czy kwocie, jaką miasto w tym momencie dokłada, ponieważ co roku wygląda to inaczej. Natomiast edukacja to rzeczywiście około 40 procent krakowskiego budżetu, z czego ponad 90 procent wydatków to wynagrodzenia nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi. Pozostałe środki przeznaczamy między innymi na utrzymanie budynków i pomoce dydaktyczne.
Czy są w krakowskich szkołach obszary, w których wciąż brakuje pieniędzy? W lipcu pojawiły się też informacje o piśmie skierowanym do dyrektorów krakowskich szkół, dotyczącym ograniczeń w zwiększaniu środków na funkcjonowanie placówek. Czy rzeczywiście takie pismo zostało wysłane i co w praktyce oznaczało dla dyrektorów?
Zawsze brakuje pieniędzy na finansowanie oświaty. W tym roku jako organ prowadzący, wspólnie z dyrektorem departamentu, podjęliśmy decyzję, że trzy razy w roku będziemy przyglądać się temu, w jaki sposób wydatkowane są środki w szkołach. Sprawdzamy, gdzie dyrektorzy mogą znaleźć oszczędności, oczywiście przy założeniu, że wszystko, co jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania placówki, musi być zabezpieczone.
Faktycznie w lipcu wysłałam do dyrektorów pismo z prośbą o analizę budżetów i świadome wykorzystywanie środków. Nie było to pismo nakazujące czy żądające ograniczenia wydatków. Wakacje to czas, kiedy w szkołach pojawia się wiele różnych potrzeb, dlatego prosiliśmy, żeby pieniądze były przeznaczane na to, co rzeczywiście jest potrzebne, a nie na „podwieszane sufity”. Takie pisma z prośbą o analizę budżetu były wysyłane do szkół również w poprzednich latach.
My także, przygotowując budżet, analizujemy potrzeby szkół, wykonanie budżetu z poprzedniego roku oraz zgłaszane potrzeby remontowe i ich kolejność. Ostatecznie za gospodarowanie finansami odpowiada dyrektor, a rolą organu prowadzącego jest kontrolowanie, żeby publiczne pieniądze były wydawane właściwie.
Ilu uczniów rozpocznie we wrześniu naukę w krakowskich szkołach podstawowych i ilu będzie pierwszoklasistów? Czy widać już wpływ zmian demograficznych?
Jeżeli chodzi o szkoły podstawowe, w tym roku przygotowaliśmy prawie 7 tysięcy miejsc – zarówno w rekrutacji podstawowej, jak i uzupełniającej. W rekrutacji elektronicznej zakwalifikowaliśmy prawie 6,5 tysięcy dzieci, więc około 400 miejsc pozostało wolnych.
W pierwszej kolejności szkoły przyjmują dzieci z obwodu, a jeśli dysponują wolnymi miejscami, mogą przyjmować również uczniów spoza obwodu. Przede wszystkim musimy jednak zapewnić miejsca dzieciom krakowskim.
Natomiast jeśli chodzi o demografię, mogę powiedzieć, że w krakowskich szkołach nie widać jeszcze problemu, chociaż rzeczywiście liczba pierwszoklasistów w tym roku jest nieco niższa . Zjawisko niżu bardziej obserwujemy w przedszkolach – mamy o tysiąc mniej dzieci w krakowskich przedszkolach samorządowych i kolejny tysiąc w przedszkolach niesamorządowych. Myślę, że za rok, dwa nasze szkoły również to odczują.
Jak w tym roku wyglądała rekrutacja do krakowskich szkół ponadpodstawowych? Czy zostały wolne miejsca?
W tym roku przygotowaliśmy prawie 11 tysięcy miejsc w krakowskich szkołach ponadpodstawowych, podczas gdy szkoły podstawowe kończyło 7599 uczniów. W liceach przygotowaliśmy prawie 5200 miejsc, w technikach prawie 4 tysiące, a w szkołach branżowych 1315.
Już na etapie rekrutacji widzieliśmy, że w niektórych technikach i szkołach branżowych zainteresowanie poszczególnymi zawodami było zbyt małe, żeby otworzyć oddziały. W związku z tym modyfikowaliśmy ofertę i zwiększaliśmy liczbę miejsc tam, gdzie zainteresowanie było większe.
Dużym problemem w tym roku były bardzo wysokie progi punktowe, szczególnie na kierunkach biologiczno-chemicznych, matematycznych i informatycznych. W efekcie część uczniów z wysoką liczbą punktów nie dostała się do wybranych liceów. Jednocześnie po zakończeniu rekrutacji nadal mieliśmy wolne miejsca, zarówno w liceach, jak i w technikach oraz szkołach branżowych. Zresztą, chociaż rozmawiamy 31 sierpnia, to te „wędrówki ludów” nadal trwają – część osób się przenosi, część zapisuje.
Które kierunki cieszyły się w tym roku największym zainteresowaniem uczniów?
Największym zainteresowaniem w liceach cieszyły się kierunki łączące biologię, chemię, matematykę, fizykę czy informatykę, często z językiem angielskim. W technikach szczególnie popularne były kierunki związane z programowaniem, elektryką i cyberbezpieczeństwem, a także technik żywienia.
Czy nadal wśród rodziców i uczniów pokutuje przekonanie, że liceum jest lepszym wyborem niż technikum lub szkoła branżowa?
Tak, rzeczywiście wciąż jest takie podejście. Dlatego chcemy mocniej promować technika i szkoły branżowe oraz uświadamiać uczniów i rodziców, jakie korzyści daje wybór tych szkół. Mamy już wnioski po tegorocznej rekrutacji i po zamknięciu arkuszy, w październiku, będziemy zastanawiać się, jak jeszcze lepiej je przedstawiać.
Nie powinno być takiego parcia na liceum. Potrzebujemy również specjalistów i fachowców w konkretnych zawodach. Oczywiście cieszę się, że chcemy mieć wykształcone społeczeństwo, ale później część osób nie potrafi wybrać właściwego kierunku ani odnaleźć się na rynku pracy.



