Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski opisał bulwersującą historię mężczyzny z Małopolski, który domagał się pomocy od kościoła, ale został odprawiony z kwitkiem.
Mężczyzna miał być molestowany przez kilku księży, m.in. archidiecezji krakowskiej. Zdaniem Isakowicza-Zaleskiego mimo wielu prób nie udało mu się otrzymać pomocy ze strony kardynała Stanisława Dziwisza.
„Od przeszło trzech lat Prokuratura Rejonowa, a następnie Prokuratura Wojewódzka w Krakowie rozpatrywała sprawę pana Kazimierza (imię zmienione), pochodzącego z Małopolski, który był wielokrotnie krzywdzony i molestowany seksualnie. Molestowań tych miało dokonać kilku księży-homoseksualistów z archidiecezji krakowskiej oraz ksiądz Z. (o tej samej orientacji) z archidiecezji Newark w stanie New Jersey w USA, kierowanej do 2000 r. przez kardynała Theodora McCarricka (dziś usuniętego za skandale obyczajowe ze stanu kapłańskiego)” – pisze ksiądz.
Jak donosi Isakowicz-Zaleski mężczyzna zgłosił sprawię na prokuraturę w październiku 2017 roku, ale ta ją umorzyła. W 2019 roku ją wznowiła, gdy kolejne zawiadomienie przesłał kierownik Oddziału Klinicznego Psychiatrii Dorosłych, Dzieci i Młodzieży w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, pod którego opieką znajdował się pan Kazimierz.
„Swoją krzywdę z dzieciństwa i lat młodzieńczych zgłaszał pan Kazimierz w latach 2005 – 2015 nowemu metropolicie krakowskiemu, ks. kard. Stanisławowi Dziwiszowi, koledze rocznikowemu ks. K. Napisał także o znanych mu przypadkach homoseksualizmu i pedofilii wśród księży archidiecezji krakowskiej, których poznał w czasie różnych imprez. Mając bowiem zdolności organizacyjne brał udział w przygotowaniu wiele wydarzeń kościelnych, w tym też imprez towarzyskich” – czytamy dalej we wpisie księdza.
„Pokrzywdzony, pomimo kilku listów, których przyjęcie zostało potwierdzone pieczątką kurii metropolitalnej w Krakowie, oraz osobistych spotkań z kardynałem, nie otrzymał żadnej pomocy, ani psychologicznej, ani materialnej, choć znajdował się w bardzo trudnej sytuacji materialnej i zdrowotnej” – dodaje Isakowicz-Zalewski.
Całą historię opisaną przez księdza można przeczytać na jego profilu:
(ko)



