KTOZ apeluje o pomoc! Dwa koty pilnie potrzebowały leczenia! [drastyczne zdjęcia]

Chory kot / fot. KTOZ Facebook

Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami otrzymało prośbę o sterylizacje dwóch kotów wolno żyjących. Okazało się, że uszy zwierzaków są w tragicznym stanie. Leczenie Uszatka i Uszatki będzie kosztować bardzo dużo, więc inspektorzy KTOZ apelują o pomoc finansową. Uwaga! Bardzo drastyczne zdjęcia!

Do Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami wpłynęła standardowa prośba o wyłapanie i wysterylizowanie kotów wolno żyjących na terenie jednej z posesji w Krakowie. Kiedy inspektorzy pojechali na miejsce, żeby zostawić tam klatkę-łapkę, zgłaszający zwrócił uwagę, że zwierzęta mają chore uszy. Od początku więc było wiadomo, że oprócz sterylizacji zwierzęta będą leczone, co najmniej na świerzb, bo takie były pierwotne podejrzenia w kwestii stanu ich zdrowia.

Kocia pułapka została rozstawiona i nastawiona, szybko jednak okazało się że koty, wiedzione naturalnym instynktem dzikich zwierząt, starannie unikały klatki. Sprawy jednak odpuszczać nie można – choćby ze względu na chore uszy kotów, które – widać było – sprawiają zwierzakom ból i odbierają im komfort bytowania. Złapanie dzikusów kosztowało inspektora kilka nieprzespanych i przemarzniętych nocy, w końcu jednak udało się! Koty zostały złapane za pomocą podbieraka i przewiezione do lecznicy. Tam jednak okazało się, że ani Uszatka, ani Uszatek nie kwalifikują się do sterylizacji.

Najpierw trzeba było zająć się ich uszami – były w opłakanym stanie. Diagnoza dla Uszatka brzmiała: „bardzo silny stan zapalny obojga uszu, końcówki silnie zmacerowane, za lewym uchem bardzo silny obrzęk i rozrost tkanki, podejrzenie tła zapalnego i neo”. Kocur spędził ponad miesiąc w lecznicy, po czym wrócił do siebie z tym, że jeszcze przez pewien czas osoba zgłaszająca trzymała go w domu, żeby uszy wygoiły się do końca i by w razie potrzeby wznowić leczenie. Dziś zwierzę żyje z powrotem na wolności, z tym, że wraca na parapet gościnnego domu, gdzie zawsze czeka na niego miseczka z jedzeniem i…uchylone okno, bo kot postanowił zamieszkać w ciepłym domu u dobrych ludzi.

Historia Uszatki potoczyła się jednak inaczej – na pierwszy rzut oka wydawało się, że schorzenie jest podobne i proces leczenia też będzie podobny. Okazało się, że „kot jest bardzo odwodniony wychudzony, z bardzo zaawansowanym martwicowo-ropnym uszkodzeniem prawej strony pyszczka, obejmującym część twarzową, ucho oraz szyję”. Diagnoza okazała się bezlitosna – rak. Niestety dla dobra kotki, trzeba było ją uśpić.

Faktura za leczenie pierwszego kota to kwota prawie 2500 zł, kolejna – 600 zł. KTOZ apeluje o pomoc w zebraniu środków na ten cel. Jeśli chcecie wspomóc KTOZ w spłaceniu leczenia Uszatki i Uszatka, wpłat można dokonywać na konto 83 2030 0045 1110 0000 0390 3540 z dopiskiem: leczenie kotów KTOZ.

Więcej przeczytacie na Facebooku KTOZ.

js/KTOZ

Zobacz także