Kierowca odmawiał wchodzenia pasażerów do autobusu, mimo że ci mieli bilety zakupione w kasie PKS. Doszło do sprzeczki – opisuje reporterka portalu UAinKrakow, która podróżowała z Krakowa na Ukrainę. Dla pasażerów, którzy kupili bilet ze stolicy Małopolski po prostu… zabrakło miejsc w pojeździe.
Chodzi o autobus Praga-Kijów (przewoźnik – “WasylkywTrans-Auto”), który zatrzymywał się także w Krakowie.
Na spóźniony ponad godzinę autobus czekało wiele osób. Gdy ten podjechał, okazało się, że nie wystarczy pokazać kierowcy biletu, bo i tak nie można wsiąść do autobusu. Powód? Zabrakło miejsc.
Doszło do sprzeczki. Andrzej, jeden z pasażerów, uprzedził kierowcę o tym, że wezwie policję. Wtedy też podszedł pracownik ochrony dworca, a gdy dowiedział się o całej sytuacji, przyznał rację poszkodowanym. – Przewoźnik osobiście przekazuje liczbę wolnych miejsc przedstawicielom dworca. Dlatego jeśli już kupiliście bilet, kierowca ma obowiązek was wpuścić. Jeżeli tego odmawia – dzwońcie na policję – stwierdził.
Gdy pan Andrzej wyciągnął telefon, nagle kierowca natychmiastowo wpisał mężczyźnie numer miejsca do siedzenia: “59”. Ale takiego miejsca… akurat nie było. Kiedy pasażer zwrócił się do kierowcy z uwagą, że zaznaczonego w bilecie miejsca nie ma, kierowca machnął ręką i usadził go na inne.
Na zewnątrz czekało kilka innych pasażerów, dla których także zabrakło miejsc. Zresztą nie było ich także w kolejnym autobusie, na który pasażerowie czekali kolejną godzinę. Część drogi mężczyźni byli zmuszeni spędzić więc siedząc na schodkach czy też w przejściu autobusu,(pomiędzy miejscami do siedzenia.
Kierowca stwierdził natomiast, że to nie on jest temu winien i że to dyspozytorzy przekazują pracownikom dworca informację o liczbie miejsc.
Olha Menko
Tłumaczenie Hanna Martynenko

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.