– Duża część rodzin ofiar wydaje się pogodzona z tym, że możemy do końca nie wiedzieć, co się stało 10 kwietnia – powiedziała Małgorzata Wassermann w wywiadzie dla Wirtualnej Polski w przeddzień 11. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Posłanka z Krakowa powiedziała też, że ze względu na brak wielu faktów i dowodów „Smoleńsk przypomina zamach na Jana Pawła II i zabójstwo Johna Kennedy’ego”.
Małgorzata Wassermann, która w katastrofie smoleńskiej straciła ojca, Zbigniewa Wassermanna, stwierdziła, że nie wie, co zawiera raport przygotowywany przez podkomisję Antoniego Macierewicza. W rozmowie z Wirtualną Polską posłanka z Krakowa przyznała, że część rodzin już pogodziła się z tym, że może nie poznać dokładnych okoliczności śmierci bliskich im osób.
– W wielu miejscach brakuje faktów i dowodów. Smoleńsk pod tym względem przypomina mi zamach na Jana Pawła II i zabójstwo Johna Kennedy’ego. Tam też do tej pory istnieje wiele znaków zapytania oraz podejrzenie o działalność służb specjalnych – stwierdziła Małgorzata Wassermann.
Podkomisja Antoniego Macierewicza do tej pory nie wskazała dowodów na forsowaną przez lata tezę o zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego i towarzyszące mu osoby. Komisja Jerzego Millera uznała, że 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiej doszło do wypadku lotniczego, ale tego raportu nie uznaje obecna ekipa rządząca. Prokuratura Krajowa właśnie poinformowała, że śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej zostaje przedłużone do końca 2021 roku.



