Pasażerowie samolotu flydubai, którzy wracali z Tajlandii do Krakowa z międzylądowaniem w Dubaju, z powodu wojny na Bliskim Wschodzie utknęli w środkowych Indiach. W tej grupie jest ok. 40 Polaków. Wszyscy czekają na wznowienie lotów, ale mogą udać się jedynie do Dubaju, choć chcieliby z Indii polecieć do jakiegokolwiek portu lotniczego w Europie i stamtąd wrócić do naszego kraju.
Samolotem z Tajlandii do Krakowa, z międzylądowaniem w Dubaju, leciało ok. 140 pasażerów. W trakcie lotu okazało się, że nie mogą już lądować w Dubaju, samolot zmienił kurs, ale nie wrócił do Tajlandii, tylko wylądował na mało znanym lotnisku w środkowych Indiach. I tam utknęli i nie wiadomo, kiedy będą się stamtąd wyrwać.
O swoich kłopotach dwójka Polaków opowiadała na antenie TVN24. Ich kłopot polega na tym, że po wyjściu z samolotu otrzymali wizę tymczasową, która pozwala im opuścić Indie, ale tylko lotem do Dubaju. Linie flydubai codziennie informują pasażerów, że ich lot planowany jest następnego dnia, ale za każdym razem termin odlotu przesuwany jest na następny dzień. Ponadto pasażerowie woleli polecieć od razu w jakieś bezpieczne miejsce, np. do jakiegoś portu lotniczego w Europie i stamtąd nawet na własny koszt wrócić do Polski. Okazuje się, że takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Polacy próbowali szukać pomocy w polskiej ambasadzie, choćby w zakresie szybkiego uzyskania wizy uprawniającej do wylotu w innym kierunku niż Dubaj, ale nie udało im się niczego konkretnego uzyskać.
Teraz przebywają w hotelu o dobrym standardzie, choć pierwszą noc spędzili – jak to określili rozmówcy TVN24 – w slumsach – z brudną pościelą i robactwem, dlatego wszyscy czekali na rozwój sytuacji w hotelowym lobby, a nie w pokojach.
(GEG)



