Szybkie fakty

Kategoria Kryminalne
Data 23 sierpnia 2019
Czytanie ~2 min
Tematy burza, katastrofa, ofiary śmiertelne
Kryminalne · 23 sierpnia 2019 · 2 min czytania

Naczelnik TOPR: „To była katastrofa”. Giewont zostaje zamknięty!

Autor: Grzegorz Górski
– Wiemy, że rodzinom brakuje kontaktu z osobami, ale czy one poszły w góry nie wiemy. Są informacje mówiące od 9 do 16 osób zaginionych. Od godz. 10 z pokładu śmigłowca, jeśli pogoda pozwoli, będziemy penetrować okolice Giewontu, inne szlaki, czy ktoś się na nich nie znajduje.  Z danych ze starostwa tatrzańskiego wynika, że poszkodowanych wczoraj zostało 157 osób. W akcji zaangażowanych było 80 osób – mówił Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. 
 
Według Krzysztofa turyści mieli być zaskoczeni burzą. Pół godziny wcześniej słychać było wyładowania z dużej odległości, ale ludzie podejmowali nadal wyjścia na górę. Gdy zaczął razić piorun wybuchła panika.
 
Po słowackiej stronie zginęła jedna osoba, a dwóch turystów jest ciężko rannych.
 
– Gdy w górach widać dużo ludzi nie znaczy, że jest bezpiecznie. Na Giewont wybierają się ludzie przypadkowi. Jest to łatwy szlak, nie wymaga ogromnej kondycji. Popularność wśród ludzi jest duża. To są skutki masowości turystyki. W tym roku Tatry odwiedzą 4 miliony osób. Ludzi jest dużo, więc wypadki są masowe. W całych Tatrach są korki – twierdzi Jan Krzysztof. 
 
– Zniszczona jest infrastruktura na Giewoncie, cały rejon został zamknięty. To będzie przynajmniej wiele dni – informuje Krzysztof. – 15-metrowy krzyż nie wnosi bezpieczeństwa, a podnosi ryzyko, ale rażenia piorunem były też w okolicy. Nie my musimy się zastanawiać nad jego usunięciem, dla wielu osób byłoby to nie do pomyślenia – dodaje naczelnik TOPR. 
 
Krzysztof dodał, że od wielu dni spotykają się z podziękowaniami i dużą przychylnością ludzi. Naczelnik wyjawił, że w akcji pomagało wielu ochotników, którzy nie otrzymają za to wynagrodzenia. Jeden z turystów, mimo że był ranny to pomagał innym poszkodowanym.  
 
Akcja w Jaskini Wielkiej Śnieżnej
 
– Jeśli chodzi o akcją jaskiniową, nie są to już działania pilne. Na razie zobaczyliśmy w wąskim przesmyku jedna osobę, wiemy że nie żyje. Wyciągnięcie ich zajmie może tygodnie. Być może przyczyną śmierci było utopienie, to są jednak przypuszczenia. Ciało znaleziono trzy metry poniżej studni, tam gdzie przewidywaliśmy. Teraz najważniejsze jest ich bezpieczeństwo – opowiada Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. 
 
Więcej przeczytacie w Tygodniku Podhalańskim. 
 
js/Tygodnik Podhalański
 
Reklama