Radni odrzucili projekt uchwały w sprawie podwyżek cen biletów na komunikację miejską w Krakowie. Wniosek w tej sprawie zgłosił na początku sesji klub Platforma Koalicja Obywatelska, podobny zapowiedział później klub Prawa i Sprawiedliwości oraz Krakowa dla Mieszkańców. Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego zapowiada cięcia kursów – nawet o 30 proc.
Dyskusję o podwyżce cen biletów Rada Miasta Krakowa odraczała już kilka razy. W końcu w środę, 11 stycznia 2023 roku projekt uchwały w tej sprawie znalazł się w porządku obrad. Ale już na początku sesji radni zapowiedzieli odrzucenie tego projektu. I tak też zrobili – za odrzuceniem głosowało 29 radnych, 8 było przeciw.
Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego stwierdził, że taka decyzja radnych oznacza drastyczne cięcia w kursach tramwajów i autobusów. – Przypomniał, że stosunkowo niewielkie cięcia w ubiegłym roku wywołały falę protestów. – A teraz będzie konieczne cięcie nawet o 30 procent – zaznaczył dyrektor ZTP. Dodał, że ostateczne decyzje w tej sprawie powinny być podjęte w marcu. – Być może do tego czasu znajdą się dodatkowe pieniądze na finansowanie komunikacji miejskiej – powiedział dyrektor Franek. Andrzej Hawranek, szef klubu Platforma Koalicja Obywatelska przypomniał, że podczas sesji budżetowej wiceprezydent Andrzej Kulig mówił, iż do września jest zapewnione finansowanie komunikacji. – Do września nie powinno się nic zmienić bez względu na odrzucenie projektu w sprawie podwyżek – podkreślał radny Hawranek.
Jak tłumaczył szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Włodzimierz Pietrus, radnym przedstawiono po raz kolejny te same propozycje podwyżek i nie zmieniło się nic w projekcie, choć rada dawała wyraźne sygnały, że się na takie podwyżki nie zgadza. – Projekt jest zły, bo zawiera gigantyczna podwyżkę o 50 procent na bilety miesięczne dla mieszkańców – dodał Dominik Jaśkowiec z klubu Platforma Koalicja Obywatelska. – Nie chcemy finansowanie kosztem mieszkańców finansowania komunikacji w całej aglomeracji krakowskiej – podkreślił radny Jaśkowiec. Propozycji podwyżek bronił jednie Jacek Bednarz z prezydenckiego klubu Przyjazny Kraków. Podkreślał, że na ewentualnych cięciach w komunikacji najbardziej ucierpią mieszkańcy osiedli peryferyjnych. Michał Starobrat z Nowoczesnej przestrzegał prezydenta, by po odrzuceniu podwyżki przez radnych nie zrzucał na radnych odpowiedzialności za ewentualne ograniczenia w komunikacji. – Bo można znaleźć sposób na załatanie dziury w budżecie na komunikację – stwierdził. I zauważył, że wyrzucenie całego projektu do kosza oznacza także, że nie będzie biletu zintegrowanego dla krakowian, który był w projekcie, a z którego najczęściej korzystaliby mieszkańcy osiedli peryferyjnych. Według Łukasz Gibały z klubu Kraków dla Mieszkańców podwyżka nie byłaby ratowaniem komunikacji tylko jej mordowaniem, bo wiele osób zamiast podróżować tramwajami i autobusami tylko prywatnymi samochodami, co jeszcze bardziej zakorkowałoby Kraków.
– Matematyki nie da się oszukać – próbował przekonywać radnych Łukasz Franek, dyrektor ZTP. – Padają argumenty, że po podwyżce cen biletów każda rodzina wyda na komunikację o 900 złotych więcej. jeżeli nie będzie podwyżki, a pieniądze dołożymy z budżetu, to każdy, ten co ma roczek, ten co nie jeździ tramwajami i autobusami, zapłaci dodatkowo 400-500 złotych – tłumaczył.
Radni nie chcą także podwyżek cen za parkowanie na ulicach. Projekt uchwały w sprawie podwyżek w strefie płatnego parkowania i wprowadzenia opłat także w niedzielę po raz kolejny został przez radnych zdjęty z porządku obrad.
(GEG)



