Oleandry wrócą do Związku Legionistów?! Przedstawili nowe „kwity”

Kolejne kontrowersje wokół Domu im. Józefa Piłsudskiego na Oleandrach. Jak poinformowało Radio Kraków, Krystian Waksmundzki, tytułujący się „komendantem” Związku Legionistów Polskich przedstawił dokumenty mające świadczyć o tym, że właścicielem domu w dalszym ciągu pozostaje Związek.

Przypomnijmy, miasto od lat toczy ze Związkiem Legionistów spór o zabytkowy budynek Domu im. J. Piłsudskiego. ZLP twierdzi, że jako kontynuator przedwojennej organizacji zrzeszającej legionistów jest prawowitym właścicielem zaprojektowanego przez Adolfa Szyszkę-Bohusza gmachu na Oleandrach.

Mieści się w nim siedziba Muzeum Czynu Niepodległościowego. Do owego bardzo osobliwego „muzeum” wstęp mieli jedynie zwiedzający starannie wyselekcjonowani przez „komendanta” Waksmundzkiego.

Miasto wygrywa

W sporze z Gminą Związek powoływał się na przepisy o zasiedzeniu nieruchomości. 2 stycznia 2019 roku Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał jednak w mocy oddalenie wniosku o zasiedzenie budynku. Swoją decyzję, sędzia Lucyna Rajchel uzasadniała tym, że kierowany przez Waksmundzkiego Związek Legionistów Polskich powstał w 1990 roku i nie ma mowy o kontynuacji przedwojennej tradycji.

– Jego rejestracja powołała do życia nowy byt, nowe stowarzyszenie i nie można przyjąć interpretacji że wnioskodawca jest kontynuatorem przedwojennego, zarejestrowanego w 1923 roku Związku Legionistów Polskich – mówiła.

Wyrok sądu otworzył drogę do przejęcia budynku przez miasto. – To kolejny wyrok, który potwierdza naszą własność – komentował po ogłoszeniu wyroku prezydent Jacek Majchrowski.

Gmina poszła o krok dalej i wystąpiła do sądu z wnioskiem o zapłatę miliona złotych za bezumowne korzystanie z gmachu na Oleandrach. We wtorek krakowski sąd okręgowy przesłuchał jako świadków dwóch działaczy Związku Legionistów Polskich, którzy zeznawali m.in., że cały ciężar utrzymania budynku (który, jak stwierdzili eksperci budowlani ze względu na fatalny stan wymaga pilnego remontu) spoczywał wyłącznie na barkach Związku, który nie mógł polegać na wsparciu miasta. Rozprawa w tej sprawie została odroczona do 9 maja.

Nowe „kwity komendanta”

Czy dojdzie do przełomu w sprawie sporu o własność budynku? Krystian Waksmundzki poinformował w środę, że odnalazły się zaginione dokumenty, mające jednoznacznie potwierdzić słuszność roszczeń ZLP.

– To są karty z ksiąg wieczystych z 1934 roku, które potwierdzają niezbywalne, niepodważalne prawa Związku Legionistów Polskich do naszej nieruchomości. Przedstawiając te odnalezione dokumenty prokuratorowi generalnemu i ministrowi sprawiedliwości, będziemy wnosili, aby zgodnie z obowiązującym prawem został przywrócony stosowny wpis w księgach wieczystych – powiedział reporterce Radia Kraków.

Stwierdził, że Związek dowiedział się o istnieniu kart wyrwanych z ksiąg wieczystych jeszcze w latach 80. Ich oryginały „legioniści” odnaleźli kilka lat temu w wydziale skarbu urzędu miasta i zrobili z nich kopie, które jednak zaginęły im w trakcie remontów.

Jak informuje rozgłośnia, prawnicy legionistów twierdzą, że wobec tych nowych okoliczności należy uznać, iż wpisanie w księgach wieczystych miasta, jako właściciela Oleandrów, jest niezgodne z prawem.

KRA

Najnowsze

Co w Krakowie