Olimpiada czy Sasinada? Igrzyska Europejskie będą klapą. Nawet jak się odbędą

Musisz przeczytać

Kiedy jakiś czas temu okazało się, że pełnomocnikiem rządu ds. Igrzysk Europejskich w Krakowie jest minister Jacek Sasin, posypały się żarty, że czeka nas powtórka z wyborów kopertowych. Wszystko wskazuje na to, że ten kabaretowy scenariusz sprawdzi się w rzeczywistości. Trudno się więc dziwić, że politycy Platformy Obywatelskiej mówią już, że w Krakowie będzie Sasinada, a nie olimpiada. Coraz bardziej prawdopodobne jest, że Igrzyska Europejskie nie zostanaą zorganizowane razem z Krakowem. A nawet jeśli dojdzie do tek imprezy sportowej, to i tak będzie ona wielką klapą.

Co skłania do takiej opinii? Do Igrzysk Europejskich mamy niespełna dwa lata, a przygotowania są w lesie. Rząd PiS ma wiele ważniejszych zadań niż Igrzyska Europejskie. Kiedy były one potrzebne do poprawienia wizerunku, politycy PiS naobiecywali samorządom pieniędzy na organizację imprezy i inwestycje nie tylko sportowe, a dziś brakuje gotówki nawet na obiekty potrzebne do rozgrywania zawodów. Teraz wygląda na to, że nikogo w rządzie igrzyska (te europejskie) już nie interesują i sprawa spychana jest na kolejnych wiceministrów, którzy mają coraz mniej pojęcia, w jakie bagno ktoś ich pakuje.

Wygląda na to, że samorządy będą musiały dołożyć do igrzysk o wątpliwej reputacji sporo własnych pieniędzy. Na to nie ma zgody w Krakowie. Prezydent Jacek Majchrowski powtarza to od dawna, choć wciąż jeszcze daje rządowi szanse na wypełnienie obietnic. Wspierająca go Koalicja Obywatelska już by chciała pozbyć się tego problemu, choć jeszcze nie mówi ostatecznego nie, ale ewentualną olimpiadę nazywa już Sasinadą. Za to jednoczą się zagorzali przeciwnicy igrzysk, choć to bardziej pokaz irytacji wobec działań rządu i ociągania się władz miast z decyzją o rezygnacji niż rzeczywisty nacisk na to, by o igrzyskach raz na zawsze zapomnieć.

W najgorszej sytuacji jest marszałek województwa małopolskiego Witold Kozłowski. Jak Kraków się wycofa, co staje się coraz bardziej prawdopodobne, będzie musiał i on zrezygnować z imprezy, która miała być taka świetna (w zapowiedziach). Nawet jak Kraków zgodzi się na ochłapy rzucone z rządowej kasy, igrzyska będą biedną imprezą sportową, której trzeba się będzie raczej wstydzić niż nią chwalić. Tak czy siak marszałek Kozłowski stanie się kozłem ofiarnym złożonym na ołtarzu igrzysk, które tak czy siak będą wielką klapą.

Grzegorz Skowron

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

2 KOMENTARZE

2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Oceniane
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca