Patrycja Tocka: „Nie lubię zostawiać ludzi bez pomocy”

Z Patrycją Tocką o niezłomności podczas choroby, prawach kobiet, uśpionych supermocach w regionalnej polityce, kandydowaniu do sejmiku – rozmawia Marek Adamski

Marek Adamski: Czy prawa kobiet są w Polsce łamane?

Patrycja Tocka: Są w dużym stopniu ograniczone lub nie są respektowane. Mam tu na myśli całą gamę praw związanych z rynkiem pracy, np. nierówność płacowa i gorszy start na drodze zawodowej. Ciągle jeszcze pracodawcy pytają kobiety podczas rozmów o pracę – co zresztą jest niezgodne z prawem – czy te planują zajść w ciążę. No i krzywo patrzą na kobiety z powodu urlopu macierzyńskiego. Często kobiety nie mogą decydować o swoim zdrowiu i życiu.

Przecież kobieta może decydować o swoim zdrowiu. Nikt nie zabrania jej iść do lekarza.

Natomiast istotne jest to w jaki sposób zostanie potraktowana w gabinecie lekarskim. Ograniczenie dostępu do aborcji doprowadziło do tego, że wielu lekarzy nie usunie ciąży zagrażającej zdrowiu i życiu z obawy przed postępowaniami prokuratorskimi. W ostatnich latach byliśmy świadkami wielu takich sytuacji. Czas to zmienić.

I można to zrobić będąc radną w sejmiku?

Oczywiście, że tak. To w samorządzie zapadają decyzje o sposobie zarządzania szpitalami. Sejmik województwa małopolskiego sprawuję nadzór nad 14 placówkami medycznymi. I to od osób, które wybierzemy do sejmiku zależy jaka będzie jakoś opieki zdrowotnej.

Co z innymi sprawami dotyczącymi kobiet?

Chciałabym realizować programy, które najpierw aktywizują, a później wspierają finansowo kobiety. Na szczęście, te młodsze pokolenia kobiet są już bardziej świadome i bardziej odważne, co widzę choćby po mojej córce. Ale wielu kobietom tej odwagi, szczególnie w realizacji siebie, ciągle brakuje. Uważają, że najpierw powinny zapewnić szczęście mężowi czy dzieciom, a dopiero później poświęcają się swoim celom. Ja uważam, że spokojnie można to połączyć, bo kobieta zrealizowana prywatnie i zawodowo jest spokojniejsza i szczęśliwsza. Proszę zwrócić uwagę, że kobiety są lepiej zorganizowane niż mężczyźni. Potrafią robić wiele rzeczy naraz. Są ambitne. Ogarniają. Ale widzę też, że często – zanim coś zrobią – najpierw pytają czy mogą to zrobić. Ja chcę to zmienić. Chcę pokazać, że nie musimy pytać o zgodę mężczyzn, tylko od razu możemy działać.

I to jest powód by na Panią głosować?

Jest ich wiele. Wymienię moje pozostałe priorytety, jak rozkorkowanie ulic Krakowa, walka ze smogiem i wparcie finansowe wymiany pieców węglowych.

Te obietnice wyborcze składa zdecydowana większość kandydatów.

Spotykam się z mieszkańcami, znam ich potrzeby i bolączki. Wiem z jaką instytucją nawiązać współpracę, by rozwiązać ich problemy. Naprawdę nie muszę wyważać otwartych drzwi, bo doskonale wiem, jak działają pewne mechanizmy. Sejmik nie jest samotną wyspą. Liczy się współpraca, a ja jestem gwarantem tej współpracy, choćby dlatego, że będąc dyrektorką biura poselskiego i senatorskiego mam stały, codzienny kontakt z parlamentarzystami. Poza tym w sejmiku szczególnie ważne są fundusze unijne, a ja prowadziłam i rozliczałam wielomilionowe projekty.

W przeciwieństwie do innych kandydatów, w swoim programie wyborczym sporo miejsca poświęca Pani kwestiom związanym ze zdrowiem. Dlaczego?

To jeden z moich priorytetów, bo sama kilka lat temu miałam zdiagnozowanego raka, i to już dwukrotnie. Jestem więc najlepszym przykładem, że działania profilaktyczne są niezbędne. Nie powinniśmy się ich obawiać. Lepiej znać wroga i z nim walczyć, niż działać po omacku. Gdy usłyszałam diagnozę, celem od razu było wyzdrowienie. Ja generalnie lubię walczyć, pokonywać problemy.

Stawiam na zdrowie także z innego powodu. Jestem mamą nastolatków i wiem, z jakimi problemami borykają się młodzi ludzie. Niska samoocena, zamknięcie w czterech ścianach czy naużywanie komputera to codzienność. Chciałabym temu zapobiegać. Chciałabym, by młodzi ludzie, którzy mają problemy psychiczne lub życiowe, mogli o nich porozmawiać. Niekoniecznie chcą to robić z rodzicami lub nauczycielami, dlatego chcę, by przy krakowskich i małopolskich szkołach działały mobilne gabinety psychologiczne, w których uczniowie mogliby „oczyścić” głowę.

Jeśli zaś chodzi o ciało, co także związane jest z profilaktyką, należy dać naszym dzieciom możliwość uprawiania sportu. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Pani poseł Jagna Marczułajtis-Walczak stworzyła program nauki na nartach i snowboardzie „Jeżdżę z głową”. Ja chciałabym iść dalej i stworzyć program sportów letnich, by dzieci mogły uczyć się bezpiecznie jeździć na rolkach, deskorolce czy hulajnodze. Godzinna lekcji jazdy kosztuje teraz nawet 180 zł. Musimy dać dzieciom możliwość nauki i uprawiania tych sportów za darmo!

Jakie cechy są pomocne w wykonywanej przez Panią pracy?

Przede wszystkim empatia, a także skuteczność – z zaangażowaniem szukam rozwiązań problemów osób, które przychodzą do biura posłanki Jagny Marczułajtis-Walczak i senatora Bogdana Klicha. Nie lubię zostawiać ludzi bez pomocy. Nauczyłam się też dobrego zorganizowania, wielozadaniowości, a także tego, że zawsze trzeba dążyć do celu, walczyć o swoje.

Imponuje Pani polityka?

Nigdy nie miałam zapędów politycznych, stałam w drugim szeregu. Pewnego dnia wzięłam udział w warsztatach „Kobiety w centrum”. I to mi pokazało, że kobiet, które chcą zmieniać świat, jest wiele. I że ja też mogę zrobić wiele dobrego.

Nawet w sejmiku, który kojarzy się raczej z instytucją dla ludzi na politycznej emeryturze?

Sejmik powinien być miejscem współpracy osób posiadających wieloletnie doświadczenie jak i osób nowych, które wprowadzą świeżość i nową energię do działania. Dla mnie to instytucja o supermocach! Trzeba je tylko uruchomić. Jestem przekonana, że te supermoce wykorzystam, by realizować punkty, które przedstawiłam w swoim programie. Wiem, że nie zrobię tego sama, ale jestem nauczona współpracy. Nigdy nie można robić polityki w pojedynkę, bo t do niczego nie doprowadzi.

Niemniej te wyboru do sejmiku są bardzo marginalizowane przez wyborców.

Bo nie wszyscy zdają sobie sprawę, że roczny budżet sejmiku to blisko 3 miliardy złotych! I od radnych zależy, na co te pieniądze przeznaczą i jak zmienią życie każdego z nas.

Jak więc sejmik zmienia życie pani Tereski, która sprzedaje marchewkę na Kleparzu?

Choćby tak, że pani Tereska może wsiąść do pociągu na stacji Kraków – Łobzów i przejechać na Dworzec Główny, całkowicie omijając korki. A ja chcę spowodować, by obrzeża Krakowa były równie doskonale skomunikowane i by można było z nich dotrzeć do centrum m.in. Szybką Koleją Aglomeracyjną.

Podsumowując, proszę o trzy konkrety, dla których wspomniana już pani Tereska powinna na Panią głosować.

Jestem skuteczna. Nie poddaję się, walczę do końca tak, by rozwiązać problem i wiem, z kim współpracować, by te rozwiązania weszły w życie. Na koniec, chcę być głosem kobiet, bo – jako kobieta i mama – doskonale wiem, czego potrzebują inne kobiety.

Marek Adamski: Dziękuję za rozmowę

 

Patrycja Tocka – specjalistka od projektów unijnych. Od wielu lat dyrektorka biura poselskiego i senatorskiego. Prywatnie mama dwójki nastolatków. Pierwsza kobieta na liście Koalicji Obywatelskiej do sejmiku województwa małopolskiego w okręgu krakowskim.

Najnowsze

Co w Krakowie