Plastikowa, dmuchana lala na radną miasta Krakowa! Już ma mój głos!

Jeżeli ktoś chce mieć za żonę plastikową, wypchaną botoksem i sylikonem lalę, to nie wmawiajmy mu, że liczy się intelekt. Jeżeli ja, jako wyborca, chcę mieć w radzie miasta wyuzdane panienki, na których widok ślinię się jak męska szowinistyczna świnia, to nie wmawiajcie mi, że powinienem głosować na kompetencje, mądrość czy dokonania – pisze nasz dziennikarz Łukasz Mordarski.

Rozbawiły mnie ostatnio kandydatki-hipokrytki, które z wielkim oburzeniem piszą po internetach, że obrażają je wszelkie rankingi, w których uwypuklana jest ich uroda.

Na naszym portalu pojawiło się zestawienie najpiękniejszych – naszym zdaniem – kandydatek do Rady Miasta Krakowa. Później ten sam pomysł zerżnęła Gazeta Krakowska. I to wywołało burzę.

O WOW! Oto najpiękniejsza kandydatka do Rady Miasta Krakowa?!

Tymczasem… tekst jak tekst. Galeria jak galeria. Kilka plakatów wyborczych i zdjęć ładnych lasek i tyle. Nasi Czytelnicy docenili urok kandydatek i ten pseudoartykuł natychmiast stał się najchętniej odwiedzanym na naszej stronie w ostatnich trzech miesiącach. Czyli ludzie tego chcą, a my im to dajemy, przy okazji na tym zarabiając – ot, nie trzeba tu żadnej filozofii.

Jednak w sieci panie kandydatki (najczęściej te, których nie ma w tych zestawieniach) plują jadem i krzyczą: nie dla kampanii seksizmu.

Otóż, drogie Panie, każdy głosuje na kogo (lub na co) chce.

Osobiście uważam, że radni mają takie znaczenie w tym mieście, że to, kto zostaje wybrany jest sprawą drugorzędną. A jak mam patrzeć na te same mordy przed najbliższych kilka lat, to wolę, żeby to były ładne, kobiece, pobudzające wyobraźnie twarzyczki. Pisząc wprost – tak, głosuję oczami, mając gdzieś kompetencje tychże kandydatów czy kandydatek.

Jeżeli ktoś chce mieć za żonę plastikową, wypchaną botoksem i sylikonem lalę, to nie wmawiajmy mu, że liczy się intelekt. Jeżeli ja, jako wyborca, chcę mieć w radzie miasta wyuzdane panienki, na których widok ślinię się jak męska szowinistyczna świnia, to nie wmawiajcie mi, że powinienem głosować na kompetencje, mądrość czy dokonania.

Gdyby wygląd nie miał znaczenia, to panna Wassermannówna nie zrobiłaby z siebie na plakacie lalki Barbie, prezydent Majchrowski nie odmłodziłby się o kilka lat, a Gibała nie wyglądałby na zdjęciach jak plastuś. 

Drogie Panie, walczycie o wolność słowa. Wolność wypowiedzi. Demokratyczne wybory. Ja korzystam z tego wszystkiego. Wolno mi głosować na „fajne laski”, wolno mi mówić i pisać, że jedna ma zmarszczki, a druga sylikon i nic nikomu do tego, według jakiego klucza będę wybierał radnych czy prezydenta.

Co więcej, na rozmowach o pracę w portalu KRKnews też nie liczą się kompetencje, ale wrażenia estetyczne (nikt nie może być ładniejszy ode mnie), dlatego pracują tu same niedouczone brzydoty.

W imię wolności!

Łukasz Mordarski

fot. Pixabay

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

Zobacz także:

Oto najbardziej pożądani kandydaci do Rady Miasta Krakowa!

 

Najnowsze

Co w Krakowie