Policjanci zatrzymali kierowcę, który na ul. Bonarka potrącił rowerzystę i uciekł

Fot. Kraków112 - Krakowskie Ratownictwo w Obiektywie

Policjanci zatrzymali mężczyznę, który w minioną środę potrącił rowerzystę na ul. Bonarka w Krakowie. Kierowca odjechał z miejsca wypadku i nie udzielił pomocy rowerzyście, który potem w ciężkim stanie trafił do szpitala. Wobec kierowcy sąd zastosował tymczasowy areszt.

30 września przed godziną 7, na ul. Bonarka w Krakowie kierujący samochodem osobowym najechał na tył poprzedzającego go roweru. To spowodowało, że rowerzysta zjechał poza krawędź jezdni i uderzył w przydrożny słupek.

Początkowo kierowca samochodu zatrzymał się i wyszedł z pojazdu, jednak widząc, że stan poszkodowanego jest poważny, wsiadł z powrotem do auta i w pośpiechu odjechał.

Świadkowie tego zdarzenia wezwali służby ratunkowe. Załoga pogotowia ratunkowego udzieliła rowerzyście pierwszej pomocy. Z poważnymi obrażeniami głowy został on przewieziony do jednego z krakowskich szpitali.

Na miejscu wypadku pracowali policjanci ruchu drogowego, zabezpieczali materiał dowodowy i zebrali relacje świadków. Ci twierdzili, że sprawca poruszał się srebrnym Fordem Focusem i odjechał w kierunku ulicy Łagiewnickiej. Niestety, nikt nie był w stanie podać numeru rejestracyjnego tego pojazdu.

Funkcjonariusze z Komisariatu Policji V w Krakowie wspólnie z policjantami z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie rozpoczęli poszukiwanie sprawcy. O publikację komunikatu w tej sprawie policjanci poprosili też media.

Na efekty policyjnych działań nie trzeba było długo czekać. Funkcjonariusze wytypowali osobę odpowiedzialną za potrącenie rowerzysty.
3 października kryminalni z „piątki’’ udali się do jednej z miejscowości w powiecie krakowskim, gdzie zatrzymali 37-latka podejrzewanego o spowodowanie wypadku.

Mężczyzna w trakcie przesłuchania przyznał się do winy. Stwierdził, że przestraszył się odpowiedzialności, dlatego postanowił odjechać z miejsca.

Kierowca forda usłyszał zarzuty spowodowania wypadku i ucieczki z miejsca oraz nieudzielenia pomocy ofierze. Grozi mu kara czterech i pół roku pozbawienia wolności. Wobec 37-latka sąd zastosował tymczasowy areszt na trzy miesiące.

(red)

Zobacz także