Poseł Raś tworzy partię. To krok w stronę prezydentury Krakowa?

Poseł Ireneusz Raś tworzy nową partię. Czy to tylko próba ulokowania się na ogólnopolskiej scenie politycznej? A może to znaczący krok w stronę prezydentury Krakowa…

Po wyrzuceniu z Platformy Obywatelskiej wiele osób wróżyło koniec politycznej kariery posła Ireneusza Rasia. Nie udało mu się przystąpić do ruchu Szymona Hołowni i przez moment zawisł w politycznej próżni. Ale jako doświadczony polityk Raś nie dał się zepchnąć na boczny tor. Nie pozostał bierny bez perspektywy startu w kolejnych wyborach parlamentarnych – nawiązał intensywną współpracę z liderem Koalicji Polskiej, też wywodzącym się z Krakowa, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Ta współpraca dała mu drugi oddech, który w pełni wykorzystał na tworzenie własnego ugrupowania.

Wczorajsze deklaracja o budowaniu nowej centrowej partii – Centrum dla Polski – wzmocniła jego polityczną pozycję. Rasiowi udało się zgromadzić wokół siebie kilka ciekawych nazwisk (np. Kazimierza Michała Ujazdowskiego). Lider Centrum dla Polski od razu na starcie ma zapewnioną reprezentację parlamentarną, będzie pojawiał się w ogólnopolskich mediach. A medialnie jest politykiem sprawnym i wypada w nich dobrze. To wszystko w perspektywie ponad roku do wyborów pozwoli mu budować rozpoznawalność na poziomie krajowym. Jeżeli do najbliższych wyborów parlamentarnych Koalicja Polska wystawi wspólne listy z Szymonem Hołownią, to raczej obecny poseł ma zapewnione pierwsze miejsce tej formacji w Krakowie.
Pamiętać trzeba także, że Raś to przede wszystkim polityk krakowski. Od wielu lat związany z Nową Hutą, gdzie zbudował swoją rozpoznawalność i głosami z tej części Krakowa zawsze wchodził do Sejmu.

Czy prezydentura Krakowa to kolejny polityczny cel posła Ireneusza Rasia?
Wydaje się, że taki scenariusz jest możliwy. Raś ze swoją postawą centroprawicową w konserwatywnym Krakowie ma duże szanse w wyścigu prezydenckim. Ale kluczem do wyborczego zwycięstwa jest zdobycie poparcia wszystkich partii opozycyjnych.
I Raś ma na to szanse, gdyż krakowska Platforma Obywatelska ugrzęzła w wewnętrznych dyskusjach o swoim kandydacie. Nie przejawia inicjatywy i pozostaje bierna w tym zakresie. A w tym przypadku czas działa na korzyść Rasia. Bo kto jest lepiej przygotowany i wcześniej ogłosi swoją kandydaturę, przejmie rząd politycznych dusz. A dodatkowo, paradoksalnie – Raś może liczyć na część elektoratu konserwatywnego w PO, ma tam też zwolenników w krakowskich strukturach tej partii. Pamiętać trzeba, że obecny wiceprezydent Krakowa Bogusław Kośmider z nominacji PO to bliski współpracownik Rasia i to właśnie, za jego przyczyną i rekomendacją partyjną, uzyskał wiceprezydencką nominację.

Ponadto Ireneusz Raś może liczyć na poparcie obecnego przewodniczącego Rady Miasta Krakowa, lidera ruchu Hołowni w Krakowie – Rafała Komarewicza. Obaj politycy współpracowali ze sobą w ostatniej kampanii samorządowej tworząc bezpartyjne ugrupowanie samorządowe w wyborach do sejmiku – „Wspólna Małopolska”. Współpraca polityków trwa cały czas i jest na tyle bliska, że ich biura do dziś znajdują się pod tym samym adresem. W oparciu o Komarewicza, bardzo aktywnego w przestrzeni miejskiej, obecny poseł może budować struktury wyborcze (wyłoni z nich kandydatów na radnych) oraz zbuduje strategię wyborczą w każdej dzielnicy. Ponadto ruch Hołowni nie ma na dziś propozycji kandydata na prezydenta Krakowa i taka współpraca może być dla obu stron korzystna.

Kolejnym ważnym wątkiem jest to, że posła Rasia ceni za polityczną skuteczność obecny prezydent Jacek Majchrowski, który niejednokrotnie dawał temu wyraz. Np. poprzez wspólny spot wyborczy do parlamentu, nagrany w prezydenckim gabinecie, pokazujący, że panowie się znają, cenią i pomagają sobie nawzajem. Wydaje się, że w przypadku kandydatury Ireneusza Rasia jako jednego kandydata opozycji, Jacek Majchrowski mógłby rozważać niekandydowanie w najbliższych wyborach…

Analizując dalej – Raś może być ciekawą alternatywą dla krakowskich wyborców PiS. On sam kiedyś był członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Nie kryje swoich centroprawicowych poglądów, a nawet na nich buduje swoją polityczną markę – dość skutecznie. Część bardziej umiarkowanego pisowskiego elektoratu, może się skusić na taką alternatywę już w pierwszej turze nie chcąc marnować głosu na mało realne prezydenckie zwycięstwo kandydata PiS.

Kolejnym ważnym elementem prezydenckiej układanki jest fakt, że Ireneusz Raś zna się na funkcjonowaniu Urzędu Miasta. Formalnie – dalej jest z niego urlopowany na czas pełnienia funkcji poselskiej (był dyrektorem kancelarii prezydenta Andrzej Gołasia). W związku z tym będzie też akceptowalny dla dużej części urzędników, a to jednak niebagatelny elektorat ze względu na swoją wielkość i społeczny krąg odziaływania. Urzędnicy mogą uznać go za kandydata przewidywalnego, który nie będzie robił bezsensownej czystki. Na pewno będzie musiał dokonać zmian na kluczowych stanowiskach dyrektorskich w magistracie i spółkach miejskich, bo to naturalny efekt arytmetyki wcześniejszego poparcia udzielonego mu prze tworzone obecnie struktury, w których jest wielu obecnych urzędników i pracowników spółek, dziś średniego szczebla.

Ponadto Ireneusz Raś jako kandydat wykorzysta poparcie krakowskich środowisk sportowych, z którymi współpracuje jako poseł i wieloletni przewodniczący sejmowej komisji do spraw sportu. Liczyć może też na środowiska związane z Krakowską Izbą Przemysłowo – Handlową, z której mogą pojawić się kandydaci na jego wiceprezydentów. A to byłoby niebagatelne wzmocnienie w kampanii wyborczej.

Powyższe analizy pokazują, że scenariusz – Ireneusz Raś na prezydenta Krakowa – jest możliwy. A można odnieść wrażenie, że jest nawet krok po kroku już od jakiegoś czasu realizowany. Ireneusz Raś buduje swoje zaplecze konsekwentnie. Jako lider nawet nowotworzonej partii politycznej przeniesie ciężar negocjacji politycznych w sprawie ewentualnego swojego startu na prezydenta Krakowa, do centrali w Warszawie. I w ten sposób pominie nieprzychylną sobie cześć działaczy PO w Krakowie. A w konsekwencji – mając możliwość budowania list do Rady Miasta – po prostu nie wpuści ich na te listy, przesuwając partyjnych oponentów do walki o mandaty sejmikowe. Zaś listy do rady wypełni skutecznie nowymi nazwiskami, bez straty dla liczby pozyskanych mandatów radnych miejskich.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Przed wyborami samorządowymi odbędą się wybory parlamentarne, a trudno sobie wyobrazić, żeby kandydat na prezydenta Krakowa nie był liderem takiej listy lub co najmniej kandydatem do senatu. Każda z tych opcji daje mu mandat parlamentarny i bardzo dobry start w kampanii samorządowej.

Ewentualna kandydatura lidera partii Centrum dla Polski to więc ciekawa propozycja przedwyborcza…

Kazimierz Krakowski

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

8 KOMENTARZE

Najnowsze

Co w Krakowie