Forum Turystyki w Krakowie kosztowało 47 408,40 zł brutto. W tej kwocie znalazły się m.in. honoraria dla prelegentów, wynajem przestrzeni konferencyjnej, catering, obsługa techniczna oraz nagranie wydarzenia. Urząd Miasta Krakowa przekonuje, że było to strategiczne spotkanie dla branży i ważna platforma dialogu o przyszłości turystyki. Problem w tym, że na pytanie o oficjalny raport, protokół lub listę wniosków po wydarzeniu miasto przesłało jedynie link do artykułu na miejskiej stronie i nagranie wideo. Jak na wydarzenie finansowane z publicznych pieniędzy — to odpowiedź co najmniej mało poważna, podobnie jak podeście miasta do turystyki – nowy prezydent powinien rozsądniej niż dotychczasowi zająć się tym obszarem.
Miasto zapłaciło, ale szczegółowego rozbicia kosztów nie ma
Forum Turystyki odbyło się 21 maja 2026 roku i zostało sfinansowane ze środków Gminy Miejskiej Kraków. Jak wynika z odpowiedzi Urzędu Miasta Krakowa, łączny koszt organizacji wydarzenia wyniósł dokładnie 47 408,40 zł brutto.
W tej kwocie znalazły się: honoraria dla prelegentów, wynajem przestrzeni konferencyjnej, catering, obsługa techniczna oraz nagranie wydarzenia. I to właściwie wszystko, czego dowiadujemy się o finansowej stronie Forum. Redakcja pytała o szczegółowe zestawienie kosztów — osobno za wynajem, promocję, materiały, catering, realizację wideo czy wynagrodzenia. Miasto podało jednak jedynie zbiorczą kwotę.
Przy wydarzeniu finansowanym z publicznych pieniędzy taka odpowiedź pozostawia niedosyt. Tym bardziej że Forum nie było prywatnym spotkaniem branżowym, lecz przedsięwzięciem organizowanym przez Wydział ds. Turystyki Urzędu Miasta Krakowa i wpisywanym przez magistrat w realizację miejskiej polityki turystycznej.
Forum jako „strategiczne” wydarzenie
UMK podkreśla, że Forum Turystyki od blisko 10 lat jest jednym z najważniejszych miejsc dialogu o rozwoju turystyki w Krakowie. Według miasta wydarzenie służy nie tylko wymianie doświadczeń, ale także analizie trendów, wyzwań i kierunków rozwoju turystyki.
Magistrat wskazuje, że w wydarzeniu uczestniczą przedstawiciele mieszkańców, rad dzielnic, Rady Miasta Krakowa, organizacji pozarządowych oraz branży turystycznej: hotelarze, touroperatorzy, przewodnicy, restauratorzy i przedstawiciele sektora kultury. Urząd zapewnia również, że Forum miało charakter otwarty, a o udziale decydowała kolejność zgłoszeń do wyczerpania miejsc.
Miasto przekonuje, że wydarzenie jest elementem realizacji „Polityki zrównoważonej turystyki Krakowa na lata 2021–2028”. Forum ma być miejscem integracji interesariuszy rynku turystycznego, wymiany poglądów i ograniczania konfliktów wokół turystyki.
Liczby są imponujące. Pytanie, co z nich wynika
W odpowiedzi UMK pojawiają się konkretne dane dotyczące turystyki w Krakowie. W 2025 roku miasto odwiedziło 16,25 mln osób, czyli o około 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Według szacunków odwiedzający zostawili w Krakowie około 15,4 mld zł. To wzrost przekraczający 70 proc. w stosunku do poprzedniego roku.
To są liczby, które robią wrażenie. Pokazują skalę znaczenia turystyki dla lokalnej gospodarki. Jednocześnie stawiają pytanie o realne zarządzanie tym ruchem: wpływ na mieszkańców, obciążenie centrum miasta, gospodarkę nocy, najem krótkoterminowy, transport, bezpieczeństwo i jakość życia w najbardziej obleganych częściach Krakowa.
Miasto deklaruje, że odchodzi od prostego liczenia turystów i stawia na analizę danych, potrzeby odwiedzających, wpływ turystyki na mieszkańców oraz korzyści dla lokalnej gospodarki. To kierunek słuszny. Problem w tym, że po wydarzeniu finansowanym przez miasto opinia publiczna powinna dostać coś więcej niż ogólne zapewnienia o „dialogu”, „współpracy” i „strategicznym charakterze” spotkania.
Zamiast raportu — link do miejskiego artykułu
Najbardziej zaskakujący fragment odpowiedzi dotyczy pytania o efekty Forum. Redakcja zapytała, czy po wydarzeniu powstało oficjalne podsumowanie, raport, protokół, lista wniosków lub rekomendacji dotyczących dalszego rozwoju turystyki w Krakowie.
W odpowiedzi miasto przesłało link do materiału opublikowanego na portalu krakow.pl oraz link do nagrania całego wydarzenia.
Formalnie można więc powiedzieć, że jakieś podsumowanie istnieje. Tyle tylko, że artykuł na miejskiej stronie internetowej nie jest tym samym, co raport, protokół, dokument z wnioskami albo lista rekomendacji. Nie pokazuje, jakie stanowiska zgłaszali uczestnicy, jakie postulaty przyjęto, jakie odrzucono, kto odpowiada za dalsze działania i w jakich terminach mają zostać wykonane.
Jeżeli Forum Turystyki ma być — jak twierdzi urząd — ważnym narzędziem zarządzania turystyką, to jego efektem powinien być przejrzysty dokument. Tymczasem mieszkańcy otrzymują komunikat promocyjno-informacyjny i nagranie. To za mało, zwłaszcza przy wydarzeniu finansowanym z budżetu miasta.
Co konkretnie ustalono?
UMK informuje, że podczas Forum zaprezentowano aktualną sytuację w turystyce, główne kierunki jej rozwoju oraz założenia „Strategii Rozwoju Krakowa 2030/2050”. Mówiono o turystyce jako elemencie szerszej polityki miejskiej, powiązanym z gospodarką, kulturą, jakością życia mieszkańców oraz wyzwaniami społecznymi i klimatycznymi.
W programie znalazła się również prezentacja nowych produktów turystycznych, w tym dwóch szlaków: „Mistrzowie – Krakowski Szlak Rzemiosła” oraz „Historyczny Krakowski Szlak Rzemiosła”. Według miasta mają one pomagać w rozpraszaniu ruchu turystycznego poza najbardziej obciążone obszary i zachęcać do odkrywania mniej znanych części Krakowa.
Przedstawiono także ofertę miejską w obszarze kultury i sportu, działania Stowarzyszenia Organizacji Turystycznej Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa, rozwój systemu informacji turystycznej, projekt karty turystycznej oraz najnowszą ofertę Kraków Airport.
To pokazuje, że Forum miało bogaty program. Nie odpowiada jednak na kluczowe pytanie: jakie konkretne decyzje, działania lub zmiany w polityce turystycznej Krakowa wynikają z tego spotkania?
Miasto dla turystów, zyski dla przedsiębiorców, koszty dla mieszkańców
W odpowiedziach krakowskiego magistratu dotyczących Forum Turystyki najbardziej uderza nie sama kwota wydana na organizację wydarzenia, choć blisko 50 tysięcy złotych z publicznych pieniędzy również zasługuje na precyzyjne rozliczenie. Uderza przede wszystkim sposób myślenia urzędników o turystyce i roli miasta.
Miasto chwali się, że w 2025 roku Kraków odwiedziło 16,25 mln osób, a odwiedzający zostawili tu około 15,4 mld zł. Tyle że tych pieniędzy nie zarobiło „miasto” w sensie mieszkańców. W zdecydowanej większości zarobili je przedsiębiorcy: hotele, apartamenty, restauracje, lokale rozrywkowe, przewoźnicy, organizatorzy usług i cała branża żyjąca z ruchu turystycznego. Część tego ruchu jest przyciągana, obsługiwana i promowana dzięki wydarzeniom, strategiom, kampaniom oraz działaniom finansowanym z publicznych środków.
I tu zaczyna się zasadniczy problem. Urząd Miasta Krakowa coraz częściej sprawia wrażenie, jakby mylił swoją rolę. Zadaniem samorządu nie jest maksymalizowanie zysków prywatnych podmiotów działających w turystyce. Zadaniem samorządu jest tworzenie miasta przyjaznego do życia dla mieszkańców. Turystyka może być ważną częścią gospodarki, ale nie może stać się nadrzędnym celem polityki miejskiej.
Kraków od lat płaci cenę za turystyfikację. To nie są koszty, które widać w prostych tabelkach z wpływami. To rosnące ceny mieszkań i najmu, wypychanie mieszkańców z centrum, hałas, przeciążenie przestrzeni publicznej, presja na usługi, zamiana kolejnych ulic w zaplecze gastronomiczno-imprezowe, degradacja codziennego komfortu życia. To także poczucie, że historyczne centrum miasta coraz mniej należy do krakowian, a coraz bardziej do krótkoterminowego obrotu turystycznego.
Dlatego zachwycanie się miliardami zostawionymi przez odwiedzających jest niepełne, a miejscami wręcz mylące. Każdy miliard przychodu po stronie branży turystycznej ma swój cień po stronie społecznej. Pytanie brzmi: kto zarabia, a kto ponosi koszty? Kto korzysta z turystycznego boomu, a kto traci prawo do normalnego życia we własnym mieście?
Kraków to nie produkt turystyczny. Kraków to przede wszystkim miasto ludzi, którzy tu mieszkają, pracują, wychowują dzieci, płacą podatki i codziennie zmagają się ze skutkami decyzji podejmowanych pod hasłem „rozwoju turystyki”. Jeżeli urzędnicy naprawdę chcą mówić o zrównoważonej turystyce, muszą przestać liczyć wyłącznie wpływy i zacząć uczciwie liczyć także straty.
Bo miasto, które za publiczne pieniądze wspiera generowanie prywatnych zysków, a jednocześnie nie potrafi rzetelnie pokazać mieszkańcom, jakie konkretnie korzyści i zabezpieczenia z tego wynikają, nie prowadzi odpowiedzialnej polityki. Prowadzi politykę podporządkowaną branży. A za jej ukryte koszty płacą zwykli krakowianie — coraz większym zmęczeniem, bezradnością i poczuciem, że ich własne miasto przestaje być naprawdę ich.
Grzegorz Górski



