Prezydent Andrzej Duda chce łapać deszczówkę. Kraków robi to już od kilku lat

Prezydent Andrzej Duda robi wszystko, by powstrzymać spadki swoich notowań. Właśnie ogłosił, że rząd będzie rozdawał dotacje na przydomowe zbiorniki do łapania deszczówki. Świetnie! Tyle, że Kraków takie dotacje rozdaje już od kilku lat. A pieniądze, które obiecuje prezydent Duda, niewiele zmienią.

– Chciałbym, żeby przy każdym domu takie oczko wodne było. Nie tylko domu jednorodzinnym, ale także domach wielorodzinnych, żeby jak najwięcej tych małych zbiorników wodnych powstawało – mówił prezydent Andrzej Duda informując o nowym programie „Moja woda”,którego celem jest retencja deszczówki.

Fajnie. Tyle, że to program rządowy, a nie prezydencki. Dotacje będą rozdzielać Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska. Na cały kraj do rozdysponowania będzie pula 100 mln złotych – na 5 lat. Dofinansowanie budowy instalacji retencyjnych ma wynosić do 85 proc, maksymalnie 5 tys. złotych.

Można by to uznać za wielki sukces w walce z suszą, gdyby nie fakt, że inicjatywa jest mocna spóźniona. A rezerwowane na ten cel pieniądze to kropla w morzu potrzeb.

Zacznijmy od tego, że Kraków dotacje na przydomową retencję, na takie prezydenckie oczka wodne, rozdaje od kilku lat. Właśnie ruszył nabór wniosków o dotację na wykonanie systemu do gromadzenia i wykorzystania wód opadowych i roztopowych. Na program krakowskiej małej retencji miasto przeznaczy tylko w tym roku 2 mln zł. Gdyby podzielić rządowe 100 mln zł na pięć lat, to wychodzi 20 mln zł rocznie na oczka wodne. Sam Kraków przeznacza jedną dziesiątą tego co całe państwo. A do tej pory pod Wawelem powstało blisko 500 oczek wodnych.

– Chciałbym, żeby przy każdym domu takie oczko wodne było – powiedział prezydent Andrzej Duda. Sto milionów wystarczy na 20 tys. takich oczek. W całej Polsce jest ponad 5 mln domów jednorodzinnych. Program „Moja woda” to więc albo lanie wody, albo puszczanie oczka… do wyborcy.

Grzegorz Skowron

Najnowsze

Co w Krakowie