Przerażająca historia w Krakowie. Urwała palec, zadzwoniła po pogotowie i usłyszała: Niech pani…

fot. Christiana Care via Foter.com

O tej przerażającej sytuacji 27-letnia krakowianka będzie przypominała sobie zawsze, gdy popatrzy na dłoń, na której brakuje palca. A może byłaby pełnosprawną osobą, gdyby telefon z prośbą o ratunek odebrał ktoś inny… – Niech pani weźmie taksówkę – usłyszała, gdy zadzwoniła po karetkę. Teraz sprawą zajmuje się policja.

2 sierpnia, miasteczko studenckie AGH, tuż przed godziną 23. Dwie siostry wracają ze spotkania. W pewnym momencie postanawiają skrócić drogę, jedna z nich przechodzi przez ogrodzenie. W pewnym momencie zahacza pierścionkiem o krawędź ogrodzenia. Najpierw krew i ból, a następnie przerażający widok – w miejscu palca jest tylko kikut, a urwana kończyna leży gdzieś na ziemi.

Siostry zaczęły jej szukać, a gdy w końcu znalazły, zdały sobie sprawę, że w każda sekunda jest na wagę złota. Niespełna 18-letnia siostra poszkodowanej błyskawicznie złapała za telefon i wykręciła numer alarmowy. W tym czasie półprzytomna poszkodowana, z mocnym krwawieniem i końcówką palca w dłoni, siedziała na trawniku. Młodsza siostra szybko przedstawiła sytuację, by w okamgnieniu wezwać karetkę. Tymczasem zamiast sygnału pędzącej karetki kobiety usłyszały odmowę! Odmowę przysłania ambulansu!

– Będzie lepiej, jak weźmie pani taksówkę – mniej więcej taką złotą radą sypnęła dyspozytorka, a cała rozmowa trwała 57 sekund.

Kobiety były w szoku. Nie wiedziały co zrobić, ale widok krwawiącego miejsca po urwanym palcu zmuszał je do szybkiej reakcji. Ostatecznie poszkodowana trafiła do szpitala. – Zamówiłam Ubera, bo nie jestem z Krakowa i nawet nie miałam pojęcia jaki jest numer na taksówkę – opisuje siostra poszkodowanej.

W szpitalu natychmiast rozpoczęto operację, a w tym czasie sprawę w swoje ręce wziął mąż poszkodowanej, który już wiedział o zachowaniu dyspozytorki. O godzinie 1:22 ponownie zadzwonił na 999. – Dyspozytorka potwierdziła otrzymanie zgłoszenia i informacji o urwanym palcu. Karetki  nie przesyłała w pełni świadomie – relacjonuje.

W tej sytuacji oficjalnie spytaliśmy Krakowskie Pogotowie Ratunkowe, czy to powszechna procedura, że człowiekowi z urwanym palcem sugeruje się wzięcie taksówki i na jakiej podstawie zrobiła to dyspozytorka. Oto pytania, które zadaliśmy:

– Czy normalne / powszechne jest, że do człowieka z urwanym palcem nie wysyła się karetki?

– Na jakiej podstawie dyspozytorka podjęła taką decyzję?

– Jakie jest uzasadnienie odmowy wysłania karetki?

– Czy często zdarza się, że dyspozytorzy sugerują ludziom z urwanym palcem, aby ci „wzięli taksówkę”?

Tłumaczenie KPR możemy uznać za co najmniej zaskakujące. W skrócie – przez urwany palec się nie umiera, więc radź sobie sam.

– Po zebraniu wywiadu medycznego i niestwierdzeniu stanu bezpośredniego zagrożenia życia, dyspozytor zalecił udanie się na najbliższy Szpitalny Oddział Ratunkowy – napisała w mailu do naszej redakcji Karolina Taff, zastępca kierownika Centrum Dyspozytorskiego. – Odnosząc się do kwestii dysponowania zespołów ratownictwa medycznego do urazów palca, należy stwierdzić, iż decyzja o konieczności udzielenia pomocy przez ww. zależy od szeregu czynników, jak na przykład: mechanizmu urazu, występowania krwawienia (jego nasilenia, czasu trwania), lokalizacji obrażeń, czy występowania innych niepokojących objawów – dodała przedstawicielka Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego.

Operacja krakowianki trwała kilka godzin, jednak palca nie udało się odratować. Sprawa została zgłoszona na policję. – Funkcjonariuszka, która przyjmowała zgłoszenie, była w szoku, że dyspozytorka omówiła wysłania karetki – mówi nam mąż poszkodowanej, który teraz czeka na wyniki policyjnego śledztwa.

NASZ KOMENTARZ

Gdybyś kiedyś urwał sobie palec, to powiedz dyspozytorowi, że urwałeś dwa, a najlepiej dziesięć. Do tego naopowiadaj o litrach utraconej krwi i krwotoku trwającym godzinami. Być może wtedy spełnisz wymogi i może jakimś cudem uda Ci się namówić dyspozytorkę na wysłanie karetki.

Jest też druga, dużo pewniejsza opcja – udawaj nieprzytomnego od chlania menela. Po takich karetka zawsze przyjeżdża.

(pn, lm)

fot. Christiana Care via Foter.com

Zobacz także