Rada Miasta przyjęła program finansowania in vitro. Dzięki niemu urodzi się 150 dzieci rocznie

Musisz przeczytać

Rada Miasta Krakowa przyjęła Gminny Program  Leczenia Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego dla mieszkańców Krakowa na lata 2021–2022. Z dofinansowania do metody in vitro będzie mogło skorzystać kilkaset par rocznie, a rodzić się może ok. 150 dzieci.

– Krakowianki i krakowianie zasługują na pomoc swojego miasta w trudnym momencie. Krakowianie i krakowianki zasługują, by zostać szczęśliwymi rodzicami – przekonywał Dominik Jaśkowiec, przewodniczący Rady Miasta Krakowa, inicjator projektu uchwały w sprawie in vitro w Krakowie. Dominik Jaśkowiec podkreślił, że z programu może skorzystać około 600 par rocznie.

– Statystyki mówią, że mamy w Polsce 1,5 mln niepłodnych par, w Krakowie żyje ok. 30 tysięcy takich par – mówiła Monika Górna, prezes stowarzyszenia „Nasz Bocian”, konsultant projektu uchwały w sprawie in vitro. Według niej dzięki uchwale rady każdego roku w Krakowie przyjdzie na świat 150 dzieci. Przedstawicielka stowarzyszenia przypomniała, że dzięki rządowemu programowi, z którego PiS się wycofał, w Polsce urodziło się 22 tys. dzieci. – Krakowski program jest zgodny z obowiązującym prawem regulującym choćby postępowanie z zarodkami – zapewniała Monika Górna.

Poparcie dla uchwały o in vitro złożyli przedstawiciele klubów Kraków dla Mieszkańców oraz Koalicji Obywatelskiej. – Nasz klub konsekwentnie popiera współfinansowanie in vitro ze środków publicznych. Każdy ma prawo do szczęścia, każdy ma prawo do pomocy. Popieraliśmy poprzednie inicjatywy, tak samo będzie tym razem. Kiedy państwo skapitulowało, miasto musi przejąć to zadanie – stwierdził Łukasz Gibała, szef klubu Kraków dla Mieszkańców. – Jestem gorącym zwolennikiem tej metody, która daje szanse na potomstwo parom, które nie mają innej możliwości – mówił Andrzej Hawranek, przewodniczący klubu Platforma.Nowoczesna Koalicja Obywatelska.

Przeciw byli radni Prawa i Sprawiedliwości. – Nasz klub nie zmieni stanowiska, jesteśmy negatywnie nastawieni do tego projektu, więc nie ma sensu powtarzać argumentów – mówił jeszcze podczas dyskusji szef klubu PiS Włodzimierz Pietrus, który już po głosowaniu w imieniu wszystkich radnych PiS zgłosił wotum seperatum od wyników głosowania.

Dyskusję rozgrzała deklaracja radnego Łukasza Wantucha z Przyjaznego Krakowa. – Zawsze głosowałem za in vitro, ale dziwi mnie tryb prac nad tą uchwałą. Przyzwoitość wymagałoby przedstawienia stanowiska stowarzyszenia, które jest przeciwnikiem tej metody. Dlatego złożyłem wniosek o dwa czytania, by druga strona mogła zostać wysłuchana – powiedział Łukasz Wantuch. I zapowiedział, że jeśli jego wniosek przepadnie, będzie głosował przeciw. Rada odrzuciła jego wniosek.

– To nie jest pierwsze czytanie nad nprojektem uchwały w sprawie in vitro. Dyskusji było kilka i cały czas mówimy o tym samym – przypominał radny Michał Starobrat (KO). To czwarte podejście. – Tu padały słowa – typu – truskawki bez smaku czy eksperyment – o których mieszkańcy Krakowa chcą zapomnieć. To jest czwarte podejście, a więc to czwarta zmiana sztafety in vitro, która dobiegnie do mety. Nie mówmy, że dyskusja się nie odbyła. Nie wracajmy do słów, które źle świadczą o naszej radzie – mówił radny Starobrat.

Teodozja Maliszewska (KO) stwierdziła, że każdy w tej sprawie ma ugruntowane poglądy i przeciwników metody in vitro nie da się przekonać. Alicja Szczepańska (niezależna) zwróciła uwagę, że większość Polaków popiera metodę in vitro. – Szanse na macierzyństwo powinny mieć także osoby, którym rząd te szanse zabrał – dodała. Według Wojciecha Krzysztonka sprawa jest oczywista. – Albo ktoś dostrzega dramat takich par, albo nie. Każdy musi to rozstrzygnąć we własnym sumieniu – stwierdził radny. Anna Prokop Staszecka, która kiedyś głosowała przeciwko finansowaniu in vitro z budżetu miasta, przyznała, że teraz zmieniła zdanie, bo jej wyborcy chcą, by miasto wspierało in vitro.

– Wspieramy leczenie wielu chorób, choćby cukrzycę, dlaczego nie wspieramy leczenia bezpłodności? – pytała radna Małgorzata Jantos (KO), która kilka lat temu jako pierwsza inicjowała w Krakowie projekt w sprawie in vitro.

Przeciwko tej metodzie opowiadali się radni PiS. – Tak ważny temat podejmowany jest w środku epidemii, mieszkańcy nie mogą zabrać głosu. Jest całoroczny plan konsultacji, jest w nim choćby program dla bezdomnych zwierząt, nie ma in vitro. Ta sprawa nie jest ważna? Finansowanie in vitro jest sprawą mocno kontrowersyjną, więc należałoby zapytać o to mieszkańców – przekonywała Renata Kucharska. A Józef Jałocha stwierdził, że martwi się o to, czy zabezpieczono dzieci z in vitro przed związkami kazirodczymi. Gdy to wywołało poruszenia na sali, tłumaczył, że skoro zarodki można przechowywać, to w przyszłości dzieci od tych samych dawców mogłyby się spotkać i zawrzeć związek małżeński.

Dominik Jaśkowiec przekonywał, że oficjalnie nikt nie zgłosił zamiaru wzięcia udziału w dyskusji o in vitro. Zapewniał też, wszystkie uwagi wojewody, zgłaszane przy poprzedniej, uchylonej uchwale, zostały w tej najnowszej uwzględnione. Stwierdził, że jeśli teraz wojewoda zgłosi zastrzeżenia, uchwała będzie poprawiana. A jeśli wojewoda ją uchyli, to on zarekomenduje radnym skierowanie do sądu skargi na takie rozstrzygnięcie nadzorcze przedstawiciela rządu w Małopolsce.

(red)

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

1 KOMENTARZ

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Oceniane
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca