Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 21 kwietnia 2017
Czytanie ~3 min
Miasto · 21 kwietnia 2017 · 3 min czytania

Radny: „Jestem potworem”. Domaga się usunięcia bezdomnych z Plant

Autor: Grzegorz Górski

Gdzie leży granica, między dobrym smakiem, a chęcią niesienia pomocy potrzebującym? Radny Łukasz Wantuch po raz kolejny włożył kij w mrowisko. Tym razem zapytał, czy organizatorzy akcji „Zupa na Plantach” nie powinni dokarmiać bezdomnych gdzie indziej. „Rozdając jedzenie na Plantach przyciągamy bezdomnych z innych części miasta” – napisał na Facebooku i rozpętał burzę.

Radny Wantuch lubi siąść do komputera i coś chlapnąć, później się z tego wycofać, skasować posta, jakby nigdy nic, ale tym razem tego nie zrobił. Twierdzi, że przez tydzień wahał się, czy napisać na ten temat. „Czy nie wyjdę na potwora bez serca? Albo czy komentarze zwolenników mojego poglądu nie pogrążą mnie jeszcze bardziej” – zastanawiał się.

W końcu napisał.

„Wiem, że to zabrzmi okropnie, ale czy TA AKCJA MUSI BYĆ PROWADZONA NA PLANTACH? Jest tyle parków w Krakowie, a rozdając jedzenie na Plantach przyciągamy bezdomnych (napisałem „ich” ale skasowałem) z innych części miasta. Albo może nawet z innych części Małopolski czy nawet południa Polski. Tu jest moim zdaniem największy problem. Czy nie lepiej wyznaczyć odpowiednie miejsce („oczywiście” jak najdalej do centrum) i tam rozdawać jedzenie?

Wiem, że jestem potworem. Nieczułym człowiekiem bez serca. Ale jestem też krakusem i zależy mi na naszym mieście. Chciałbym, żeby Planty były pięknym miejscem, które może być naszą dumą. Ozdobą, którą pokazujemy znajomym i turystom. A teraz Planty pełne są śpiących, pijanych, brudnych i śmierdzących osób a rozdawanie jedzenia w tym miejscu przyciąga „ich” jeszcze więcej. Co z „nimi” zrobić? Nie wiem ale powtórzę jeszcze raz pytanie- czy to muszą być Planty? Wiem, że to zabrzmi śmiesznie, ale naprawdę podziwiam, to co robi Błażej. Ja bym tak nie potrafił.
Nie życzę sobie żadnych komentarzy pod tym postem w stylu „Najlepiej to byłoby ich wszystkich….” – będę je kasował od razu. Jestem w stanie tolerować wyzwiska od potworów i podobne, gdyż na nie zasługuję.
Ale czy jestem jedyną osobą w naszym mieście, która myśli w ten sposób?”

Szybko pojawiła się lawina komentarzy, większość osób zaatakowała Wantucha. „Ta akcja powinna być powodem do dumy, a nie wstydu. Tym należy się chwalić, a nie wypychać w bardziej ustronne miejsce” – napisał jeden z internautów. „Szanowny Panie Łukaszu, idąc torem Pańskiej retoryki – w czym uważa Pan, że jako człowiek, jest lepszy od ludzi bezdomnych?” – napisała inna komentująca.

Do dyskusji przyłączył się także pomysłodawca akcji Zupa na Plantach, Błażej Strzelczyk.

„Planty mogą być dumą, i są dumą miasta, właśnie dlatego, że 150 osób „domnych”, spotyka się ze 150 osobami bezdomnymi i tam razem jedzą, rozmawiają, dzielą się swoimi troskami. Ostatnio tego typu zjawisko widziałem w Berlinie, niedaleko dworca ZOO, wzdłuż bramy ZOO czas spędzają bezdomni. Tam wyjeżdża do nich nie tylko jedzenie, ale również specjalny ambulans udzielający pomocy. Jeśli chodzi tu o „reprezentacyjność” miejsca i obecność tam osób bezdomnych, można jeszcze powołać się na Watykan, gdzie jałmużnik papieski, abp Konrad Krajewski, razem z ludźmi w kryzysie bezdomności je pizzę w centrum Rzymu” – napisał, a to tylko część jego odpowiedzi.

Ale pojawiła się także grupa osób popierająca Wantucha, w tym m.in. wieloletni działacz Wisły Kraków, Piotr Dunin-Suligostowski. „Planty jako reprezentacyjna część miasta to nie miejsce dla bezdomnych…dlaczego właściwe służby nie przeganiają tych ludzi ? A rozdawanie tam zupy to skandaliczny pomysł. Podkreślam tam a idea słuszna ale nie w reprezentacyjnej części miasta. Śpiący brudno często pijani ludzie na ławkach.. to ma być wizytówka Krakowa?” – napisał. Szybko nadział się na ostrą ripostę, bo ktoś zapytał, dlaczego policja nie przegania kibiców wracających z meczu, często pijanych i agresywnych.

(wm)

Reklama