Znana z sieci restauracji Olimp krakowska firma rodzinna Gastromall Group, prowadząca łącznie 70 punktów gastronomicznych w galeriach handlowych i 55 kantyn pracowniczych w biurowcach w całej Polsce, stoi na krawędzi bankructwa – informuje ″Gazeta Krakowska″. Firma straciła 99,33 procent dochodów.
Upadek firmy byłby prawdziwą tragedią na krakowskim rynku pracy. Firma zatrudnia 500 osób, a upadek byłby dodatkowo równoznaczny z kłopotami tysięcy współpracowników, kontrahentów i dostawców.
W marcu firma z dnia na dzień musiała zamknąć wszystkie swoje restauracje. Niezmiennie musi jednak ponosić wielomilionowe koszty: wynagrodzeń pracowników, czynszów za lokale, energii, gazu, a także obsługi kredytów zaciągniętych na stworzenie lokali, ich wyposażenie itp.
Gastromall Group nie skorzystała do tej pory z przywilejów przyznanych w ramach tarczy antykryzysowej. Niewiele wskazuje na, to by poprawę miało przynieść otwarcie galerii handlowych.
Dyrektor finansowy spółki Kamil Majewski twierdzi, że częściowe „odblokowanie” przez rząd galerii handlowych i restauracji od 4 maja tak naprawdę niewiele zmienia w sytuacji firm gastronomicznych o takim profilu, jak sieć Olimp i inne skupione w krakowskiej spółce (City Kebab, Durum, Deli Sandwich). Nikt nie wie, na jakich zasadach mają teraz działać takie lokale.
Wedle obecnych zapisów, posiłki można kupować tylko na wynos lub z dostawą. Dania nie mogą być spożywane na terenie galerii, ani na ulicy.
ml, Gazeta Krakowsk



