W Prawie i Sprawiedliwości doszło do długo zapowiadanego rozłamu. Z ugrupowania odchodzi grupa posłów związanych z byłym premierem Mateuszem Morawieckim. Wśród nich znalazło się pięciu parlamentarzystów z Małopolski, co oznacza poważne osłabienie struktur partii w regionie.
Konflikt wewnątrz PiS narastał od wielu miesięcy. Punktem zapalnym stało się ultimatum władz partii dotyczące członkostwa w stowarzyszeniu Rozwój Plus, powołanym przez środowisko Mateusza Morawieckiego. Politycy zostali zobowiązani do podpisania oświadczeń o rezygnacji z działalności w organizacjach o charakterze politycznym. Część z nich odmówiła.
Wśród osób, które zdecydowały się opuścić Prawo i Sprawiedliwość, jest pięciu posłów z Małopolski. To Włodzimierz Bernacki, Anna Paluch, Ryszard Terlecki, Łukasz Kmita oraz Rafał Bochenek. Wszyscy byli kojarzeni ze środowiskiem byłego premiera i należeli do grona polityków, którzy nie podpisali tzw. lojalek wobec kierownictwa partii.
Odejście małopolskich parlamentarzystów wpisuje się w szerszy proces podziału w PiS. Według medialnych doniesień ugrupowanie może opuścić ponad 40 posłów związanych z Mateuszem Morawieckim. Taki scenariusz oznaczałby największy rozłam w partii od wielu lat i mógłby całkowicie zmienić układ sił po prawej stronie sceny politycznej.
Choć w ostatnich dniach prowadzono rozmowy między Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim, nie przyniosły one porozumienia. Zwolennicy byłego premiera podkreślali, że nie zgodzą się na podpisywanie dokumentów, które uznawali za formę politycznego nacisku.
Rozłam szczególnie mocno uderza w Małopolskę, która od lat była jednym z najważniejszych bastionów Prawa i Sprawiedliwości. Odejście pięciu rozpoznawalnych posłów oznacza konieczność przebudowy regionalnych struktur partii i może mieć wpływ na jej wynik w kolejnych wyborach.
Na razie nie wiadomo, kiedy i w jakiej formule politycy związani z Mateuszem Morawieckim przedstawią nowy projekt polityczny. Wszystko wskazuje jednak na to, że proces podziału w PiS stał się faktem, a wydarzenia z ostatnich dni mogą okazać się jednymi z najważniejszych w historii ugrupowania.



