Ścigaj ostro tuż przed wyborami: „Nie można dorżnąć konia ciągnącego wóz”

Agnieszka Ścigaj

– Ludzie nie mają świadomości, że politycy nic im nie dają. To są ich pieniądze i trzeba mądrze nimi zarządzać, a nie dawać. Niektórzy politycy przywożą społecznościom lokalnym prezenty jak droga czy wóz. To nie jest żadna łaska! Polityk nie może być dobrym załatwiaczem czy rozdawaczem. Ma tworzyć warunki, by wszyscy mieli takie samo prawo ubiegać się o środki – mówi dla KRKnews.pl Agnieszka Ścigaj, jedynka Koalicji Polskiej w wyborach do Sejmu. 

W wywiadzie dla KRKnews.pl kandydatka zdradzi, dlaczego Kukiz’15 przyłączyło się do PSL-u,. Ścigaj nie zostawia też suchej nitki na partii rządzącej oraz opowiada, jak powinien zmienić się system wyborczy. 

KRKnews.pl: Czy Kukiz’15 bez koalicji z PSL przetrwałby wybory?

Agnieszka Ścigaj: – Ciężko byłoby zarejestrować listy. Skrócono czas na zbieranie podpisów do 18 dni w okresie wakacyjnym, co jest bardzo trudnym zadaniem dla młodych organizacji, które nie pobierają subwencji. Utrudnieniem jest również krótki czas na przeprowadzenie kampanii wyborczej. Nasze struktury opierają się na pracy społecznej wszystkich członków. W ostatnim czasie były Eurowybory, więc osoby dodatkowo pracujące, angażowały się w politykę. Byliśmy już zmęczeni. Gdyby ten czas był dłuższy, jak w 2015 roku, gdy mieliśmy 60 dni, to z całą pewnością udałoby się. Teraz byłoby trudno i podjęlibyśmy duże ryzyko.

Niektórzy politolodzy uważają, że Kukiz’15 przechodzi kryzys.

– Nie nazwałabym tego kryzysem. Jesteśmy ruchem obywatelskim, który od początku miał trudno. Nie braliśmy subwencji, więc to już jest nierówna walka. Nie jesteśmy partią. Stawaliśmy i stajemy przeciwko wszystkim partiom, znajdującym się w Sejmie od lat. Mają struktury, powiązania od samorządu po rząd czy media.

Cały czas mamy pod górkę. Wszystkie utrudnienia związane z kodeksem wyborczym są na przekór takim ruchom społecznym, które konsekwentnie nie chcą brać pieniędzy podatników, a z drugiej strony wiedzą o nierównej walce jak z szabelkami na czołgi. Budowanie organizacji to długotrwały proces. Potrzeba zasobów, środków i czasu. Wdrażanie naszych postulatów wymaga edukacji obywatelskiej i na to są potrzebne pieniądze.

Sensacyjna decyzja krakowskiej posłanki Kukiz’15. Wystartuje z listy… PSL-u

Jak wygląda współpraca z PSL?

– Technicznie i programowo dobrze prowadzi nam się kampanię. Podpisaliśmy porozumienie w toku wielu rozmów. Obydwa ugrupowania zgodnie przyjęły postulaty, które nas łączą. Nie było to wymuszone, tylko autentyczne i z przekonania. Ruch Kukiz’15 nigdy nie poszedł walczyć o władzę dla swoich, a o postulaty. Cieszymy się, że przyłączyli się do nas politycy PSL. Nasze propozycje nabrały silnego głosu w przestrzeni publicznej. Tak wygląda demokracja – do postulatów trzeba przekonywać, aby być skutecznym, to potrzeba ludzi i mieć dostęp do mediów. Im więcej polityków z wyższej półki i czołowych stron gazet mówi o referendum i zmianie ordynacji wyborczej, tym większa szansa, by dostać się do szerszej grupy wyborców.

Wśród wyborców pojawiały się głosy, że Kukiz’15 powinien przyłączyć się do Konfederacji. Nie żałujecie tej decyzji?

– Nie ma mowy o jakimś żałowaniu. Od początku stawiamy wszystkim ugrupowaniom warunki. Punkty porozumienia i przyjęcie ich do statutów. Konfederacja to zlepek jakiś partii, które od 30 lat funkcjonują. Ostatni wyciek kuluarowych rozmów pokazał, że chodzi tylko o subwencję i przejęcie pieniędzy. W postulatach żadne z ugrupowań nie ma tego, o czym mówimy. Nie chodzi o to, że wybieramy partnerów do tańca. Chcemy zrealizować to, po co przyszliśmy do polityki.

Jakie chcecie zrealizować postulaty?

– Mamy trzy porozumienia. Pierwsze dot. przyjęcia ustaw gospodarczych, związanych ze zniesieniem podatków od emerytur i rent, wprowadzeniem dobrowolnego ZUS-u dla przedsiębiorców, prowadzących działalność gospodarczą. Należałoby wybrać 20-letni okres składkowy, a resztę środków można byłoby przeznaczyć na inwestycje w tej firmie. Chcemy podnieść kwotę wolną od podatku dla wszystkich obywateli.

Agnieszka Ścigaj / fot. archiwum / Facebook

A co z kwestiami politycznymi?

– Należy wprowadzić instytucję referendum jako obligatoryjną, czyli po zebraniu miliona podpisów, Sejm ma obowiązek rozpisać referendum i przy 30% frekwencji obowiązkowo zająć się wynikiem. Zmiana sposobu wybierania przedstawicieli na ordynację mieszaną. To kompromisowy krok do przodu do proponowanej przez nas jednomandatowej ordynacji wyborczej w jednomandatowych okręgach wyborczych. Kolejną kwestią jest oddzielenie prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości oraz wybór prokuratora generalnego, rzecznika praw obywatelskich i krajowej rady sądownictwa w wyborach bezpośrednich powszechnych w oparciu o kryteria kwalifikacyjne.

Jakie są pozostałe postulaty?

– Pakiet ustaw antykorupcyjnych zagwarantowałby jawność wszystkich oświadczeń majątkowych, zakaz startowania i piastowania funkcji publicznych dla skazanych osób prawomocnym wyrokiem. Ustawa antysitwowa, czyli ujawnienie wszelkich powiązań rodzinnych i służbowych przez każdego funkcjonariusza publicznego . To są trzy pakiety w porozumieniu, które połączyły nas z PSL-em we wspólnej walce. Oczywiście znalazły się tam punkty dotyczące ochrony środowiska czy wprowadzenia miksu energetycznego na poziomie 50%.

Referendum w Polsce będzie co roku? Krakowska posłanka zna przykładowe pytania

W Krakowie rocznie zamyka się 300 małych punktów handlowych. Jak można im pomóc?

– Statystycznie od 300 do nawet 400 rocznie. Miasto handlowców i kupców zostało doprowadzone do sytuacji, gdzie nie ma w Krakowie ulicy handlowej. To jest efekt tego, że w Polsce nie opłaca się prowadzić działalności gospodarczej. W Małopolsce w 2018 r. było średnio 6 tys. mniej zarejestrowanych działalności niż w ubiegłych latach. Ludzie dochodzą do wniosku, że tak duże obciążenia jak podwyżki ZUS-u czy podniesienie płacy minimalnej, doprowadzą do drastycznego spadku prowadzenia działalności gospodarczej. Aż 70% PKB wypracowują polscy przedsiębiorcy.

Nie ma żadnej pomocnej polityki, ale są zapowiedzi pomocy socjalnej. Nie jestem przeciwna, ale nie można dorżnąć konia, ciągnącego wóz. Jeżeli chce się dobić przedsiębiorców zakazami, nakazami i obciążeniami, to oni po prostu przestaną prowadzić działalność gospodarczą. Stracą na tym programy społeczne, bo nie będzie miał kto płacić i pracować. To jest jednym z naszych priorytetów, żebyśmy w konsekwencji utrzymali system.

Wspominała wcześniej Pani o ustawach antykorupcyjnych. Widziałam, że dosadnie krytykowała Pani aferę Banasia.

– Zadawałam pytania na konferencji. Wątków jest wiele i skandaliczne jest to, że osoba o nie do końca czytelnych sprawach związanych z oświadczeniem majątkowym i nieruchomościami, przeszła na tak wysokie i nieusuwalne stanowisko. Powinno być najwyższym poziomem zaufania społecznego, bo to kontrolowanie wszelkich instytucji. Na tej kamienicy widnieje napis, że remont był wykonany ze środków unijnych. Zostały otrzymane przez firmę syna Banasia w ramach działalności dla małych i średnich przedsiębiorców, w czasie kiedy był wiceministrem finansów, więc był zaangażowany w nadzorowanie programu operacyjnego. To jest lekko nieetyczna sytuacja.

Zadawałam pytania, czy był powiązany z przyznaniem i kontrolami. W internecie nie ma żadnego śladu. Nie ma protokołu kontroli przeprowadzonej przez województwo, a strona nie działa. To dziwne, bo wymagana jest przez 10 lat widoczność projektu. Zadawałam pytania, czy przez ten czas było prowadzone centrum konferencyjno-hotelowe czy może kamienica na godziny. Oczywiście, nie otrzymałam odpowiedzi.

Agnieszka Ściagaj z Agatą Kornhauser-Dudą / for. KPRP
Agnieszka Ściagaj z Agatą Kornhauser-Dudą / for. KPRP

Czyli polska polityka jest pełna patologicznych sytuacji, które nie powinny mieć miejsca?

– Oczywiście, że tak. Wrócę do naszego postulatu zmiany ordynacji wyborczej. Od 30 lat mamy do czynienia z aferami, a niektóre zostały już zapomniane. Nie słyszałam nigdy o politycznej odpowiedzialności karnej. Takie osoby mogą się dobrze kryć, jeżeli mają dobre relacje z szefem partii. Dostają dobre miejsca i dalej utrzymują się w polityce. Później z długu wdzięczności rodzinny dostają różne fuchy.

To jak można temu zaradzić?

– Postulujemy o zmianę sposobu wybierania posłów. Trzeba wybierać ludzi z małych okręgów wyborczych. Osoba znana lokalnej społeczności, nie z plakatu czy poleceń szefa, tylko z działalności. Wtedy ludzie się znają i mogą zweryfikować kandydata. Jest szansa oczyścić politykę, nie przez dziennikarzy tylko przez samych ludzi. Powinno się móc odwołać w trakcie kadencji posła. Zawsze znajdą się złe wybory. Będzie można zebrać podpisy i zrobić referendum, albo za cztery lata go po prostu nie wybrać.

Dlaczego wyborcy wciąż wybierają osoby uczestniczące w aferach?

– To wina ordynacji. Kodeks wyborczy ogranicza obywatelom bierne prawo wyborcze. Nikt się tym nie interesuje. Konstytucyjnie każdy ma bierne i czynne prawo wyborcze. Raz na cztery lata czynnie możemy postawić jeden krzyżyk przy liście sugerowanej przez szefa partii. Jeżeli nie chce być w partii i chce wystartować, to nie mam takiej możliwości. Muszę wystartować z listy partyjnej. Jeżelibym tak chciała, to musiałabym zarejestrować w 21 okręgach listy, zebrać 130 tys. podpisów i znaleźć 920 osób, które wpisze na listy. To utrudnianie ludziom możliwości startu w wyborach.

Jeżeli do Kukiza kiedyś zgłosiło się 4 tys. osób, to musiał wybrać tylko 920. Na jakiej podstawie szef ma weryfikować kandydatów? To powinni zrobić ludzie! Mówimy o przyczynach tej patologii, a w mediach mówi się tylko o skutkach. To co trzeba zrobić? Wybrać innego tą samą metodą. I znowu wybierzemy osobę, której nie do końca będziemy pewni. Nie ustanę mówić o tych ideach. PSL stworzył możliwość, że jeżeli się uda, to będę w Sejmie i nadal będę spotykać się z mediami i wyborami. Będę o tym mówić, że nie tabletki przeciwbólowe tylko zdrowy tryb życia jest potrzebny do uzdrowienia polskiej polityki.

Posłanka z Krakowa wyśmiewa polityków. „Co oni robią?!”

Jak ocenia Pani kampanię wyborczą?

– Kampania jest emocjonalna. Nie ma dyskusji merytorycznej. Albo nienawidzę, albo kocham. Ludzie nie potrafią powiedzieć, dlaczego tak jest. Politycy grzeją w tematy światopoglądowe. One są rozwiązywalne na poziomie referendum, ale nikt nie chce go robić. Politycy nas pokłócą i rozdzielą wyborców na różne ideologie. W różnych kwestiach będą dziać się te same rzeczy. Kampania budzi emocję i nie podoba mi się, zaostrzające się straszenie. Dziwię się młodym ludziom, że dają się straszyć.

Ostatnio czytałam sondaż, że PiS ma młody elektorat. To jest patologia, że jesteśmy przymuszani do wyboru, bojąc się o stratę czegoś. Byłam kiedyś młodym człowiekiem i byłam buntownikiem. Strach na mnie nie działał. Ludzie nie mają świadomości, że politycy nic im nie dają. To są ich pieniądze i trzeba mądrze nimi zarządzać, a nie dawać. Niektórzy politycy przywożą społecznościom lokalnym prezenty jak droga czy wóz. To nie jest żadna łaska! Polityk nie może być dobrym załatwiaczem czy rozdawaczem. Ma tworzyć warunki, by wszyscy mieli takie samo prawo ubiegać się o środki! Niczym ta kampania mnie nie zaskakuje.

Rozmawiała Justyna Słowikowska

Zobacz także