Co się będzie działo na chrześcijańskiej randce? Bóg jeden wie!

Nigdy nie spodziewałem się, że swój felieton poświęcę speed-datingowi, czyli tzw. szybkim randkom. Ale okazja jest niesamowita, bo w Krakowie sporą popularnością cieszą się spotkania, których uczestnicy wierzą w Boga, a nie w to, że na pierwszym spotkaniu „zaliczą”.

Blady strach padł na wszystkich krakowskich żigolaków z podniesionymi kołnierzami koszuli. Tym razem nie będzie tak łatwo – szansa na to, że chrześcijańska randka zakończy się w łóżku – raczej żadna. Trzeba wrócić do Frantica i stawiać kolejne drinki wesołym panienkom przy barze. A czymże jest ten tajemniczy speed-dating dla chrześcijan? Zobaczmy.

„Naprzeciw siebie siada dwadzieścia kobiet i dwudziestu mężczyzn. Czas-start i rozmawiamy! Można się uśmiechać, żartować, flirtować, pytać, zagadywać, sondować, indagować, dyskutować i deliberować – wszystko, byleby dowiedzieć się czegoś o naszym rozmówcy i… dzyń-dzyń – 5 minut minęło!” – czytamy na stronie chrzescijanscysingle.pl. I właśnie to dzyń-dzyń zainteresowało mnie najbardziej. W co wierzą zapisujący się na randki dla chrześcijan? Bóg jeden raczy wiedzieć!

Wydawałoby się, że wydarzenia tego typu będą odbywać się w niedzielę. Spotkanie jest jednak w środę (21.09.2016) – pomysłodawcy nie chcą ryzykować, że pomysł spodoba się na tyle, że za jakiś czas będzie traktowany jako zamiennik mszy. W końcu pieniędzy może zabraknąć, bo by zapisać się na randkę trzeba „na tacę” rzucić 30 złotych.

Bilety dla pań już dawno wyprzedane, a dla panów wolnych miejsc jest nadal dużo. Pozostaje jedno pytanie – czy to wierzących kobiet w Krakowie jest więcej, czy po prostu panowie nie wierzą, że się uda się coś zdziałać?

Żel na włosy, krzyż na szyję i idziemy. I niech rączka nie zsunie się czasem na kolanko! Dobrze wypaść na takim spotkaniu zawsze łatwiej . Gdy rozmowa się nie klei i już wiemy, że nic z tego nie będzie, to możemy chociaż porozmawiać o ostatnim kazaniu. My kibicujemy z całych sił, by randka za jakiś czas miała swój finał w kościele.

A może to będzie miłość od pierwszego wejrzenia i jakaś kobieta, patrząc na swojego wybranka, zanuci „idzie mój pan”? A tak całkiem poważnie, popieram każdą inicjatywę, która sprawi, że ludzie spotkają się na żywo. A, że ktoś znalazł przy tym dobry pomysł na biznes? Tylko pogratulować – i tak lepsze to od Tindera czy innego Badoo.

Michał Polak

fot. Pixabay

 

Zobacz także