Kierowca volkswagena w starciu ze Strażą Miejską

Musisz przeczytać

Trąbił na strażników miejskich, by zjechali na bok swoim radiowozem. Potem coraz bliżej podjeżdżał do auta z włączonymi sygnałami świetlnymi – aż w końcu doprowadził do stłuczki. Odjechał, ale strażnicy i tak go dopadli.

Miejscy strażnicy opisują, jak ich interwencję na Barskiej „zakłócił kierowca volkswagena. – Używając klaksonu chciał nam dać do zrozumienia, żebyśmy przeparkowali radiowóz, bo spowalniamy jego trasę przejazdu. Pomimo tego, że mieliśmy włączone sygnały świetlne, ciągle skracał dystans do naszego radiowozu, aż w końcu doszło do uderzenia. Wtedy poprosiliśmy go o zjechanie na bok, jednocześnie informując go, że spowodował kolizję i konieczny będzie przyjazd policji – relacjonują gminni stróże prawa.

Ale mężczyzna – kiedy to usłyszał – przyspieszył, wjechał w ul. Pułaskiego i zniknął strażnikom z oczu. Ci zaczęli sprawdzać przyległe ulice. – I gdy wydawało się, że jesteśmy na przegranej pozycji, ni z tego ni z owego, na wysokości Bałuckiego, ukazał się nam znany pojazd. Kierowca zaskoczony naszą obecnością udawał, że nas nie zna, ale ponieważ mieliśmy pewność, że my znamy jego, wezwaliśmy na miejsce policjantów – opowiadają strażnicy.

(red)

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca