Rozpoczął się test programu „Szkolna ulica”. Pisaliśmy o tym wczoraj. I nieopatrznie przeczytałam komentarze pod tym tekstem… W większości szokują racjonalnością…
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo testy mają to do siebie, że coś testują, a to coś testowanego nie zawsze musi być wykonalne czy logiczne, a nawet mądre. Testować można różne rzeczy z różnym skutkiem, nawet z założenia nieprzewidywalnym (za takie testy nieprzewidywalne, dostaje się przeważnie pośmiertnie nagrodę Darwina). Można testować na przykład dostawkę pneumatyczną do samochodu, która pcha auto sprężonym powietrzem, a to auto ma jechać do przodu, bo testów na cofanie jeszcze nie było itd… Różni ludzie w Krakowie testują różne rzeczy. Chwała im za to, bo idzie w Polskę, że Kraków to miasto innowacyjne, może nieraz nawet innowacyjne inaczej. Ale nie da się testować czegoś, co z złożenia jest nietestowalne. Pytanie – czy jest sensowne? Nie wiadomo, ale na pewno jest Europejskie (specjalnie napisane przez duże E).
Podstawowym założeniem testowanego programu „Szkolna ulica” jest całkowicie wstrzymanie ruchu samochodów przed szkołą na czas porannego rozpoczęcia nauki, czyli na około 45 minut.
Chwała Bogu, że testujący wybrał ślepą uliczkę niespecjalnie utrudniając życie większej liczbie ludzi. Ale co by było, jakby wybrał szkołę koło nowo wybudowanej Trasy Łagiewnickiej albo przy rondzie Generała Maczka – to też się je zamknie na 45 minut w szczycie porannego ruchu do pracy? Osobiście życzę powodzenia. Pachnie mi to oddolną rewolucją i zadymą większą niż po dawnych derbach.
Co będzie, jak się okaże, że obecnie testowane rozwiązanie zakończy się pełnym sukcesem? Czy przy każdej szkole będzie stać strażnik miejski i policjant? Wszystkich strażników miejskich chyba nie ma w Krakowie więcej niż 500, a policjantów pewnie jest cztery razy tyle, więc do porannego pilnowania „szkolnej ulicy” trzeba by zaangażować lwią cześć miejskich sił porządkowych, nie mówiąc o samochodach, pozostałej logistyce itd. Nierealne, niewykonalne… Szkoda na to czasu. Koniec testu.
Czasem zamiast kopiować rozwiązania Europejskie, Światowe, innowacyjne, warto skorzystać ze sprawdzonych rozwiązań miejscowych – przaśnych, naszych, Krakowskich. Tak Krakowskich, naszych. Dostępnych tuż pod ręką, tuż za miedzą, blisko… na ulicy Sobieskiego. To w samym centrum, niedaleko od Rynku Głównego – w dół Karmelicką, skręcić w drugą przecznicę po prawej (przecznica to po krakowsku boczna ulica), tj. w Batorego i już się jest na Sobieskiego.
Szkoła nazywa się bodaj Academos. To szkoła prywatna, większość dzieci rodzice dowożą codziennie rano samochodami. Ruch jak w ulu, nikt niczego nie zamyka, ogranicza, nikt nie kombinuje. Fakt jest ciasno. ale rodzice podwożą dzieci pod szkołę. Przed szkołą stoją dwie, nieraz trzy osoby w odblaskowych kamizelkach, dzieci są przez nie podprowadzane. Szybko, sprawnie jak na taśmie. I co ważne bezpiecznie!!! Powtarzam bezpiecznie – dziecko jest podprowadzane przez dorosłego do drzwi szkoły.
Zamiast więc kombinować może wystarczy to co jest w publicznych szkołach trochę zmodernizować – w każdej jest woźny i przeważnie ochrona – rozszerzyć zakres kompetencji (obowiązków) tych osób i jest po sprawie. Bez zamykania poszczególnych ulic. Korków. Nerwów. Mandatów itd…
A jak już coś wprowadzać, to jechać z koksem, na maksa i zamknąć ruch na 3 kwadranse w całym mieście, od 7.45 do 8.30. Wtedy będą się wkurzać wszyscy równo i nie będzie problemu.
Ale jak znam Kraków, to od następnego roku szkolnego podstawówki zaczną wtedy pracować od 10.00.
Alicja Podgórska
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.



