Takiej awantury na sesji sejmiku jeszcze nie było

O tym, kto się zeszmacił, kto ma manię wielkości i jest małym człowiekiem, o utworzeniu stanowiska dla żony posła i promocji Małopolski podczas mszy w Łagiewnikach – to tylko niektóre wątki dyskusji radnych małopolskiego sejmiku podczas wielogodzinnej, poniedziałkowej sesji. Impulsem do awantury była próba, ostatecznie udana, odwołania z funkcji przewodniczącego Komisji Rewizyjnej radnego Krzysztofa Nowaka z klubu Platforma Nowoczesna Koalicja Obywatelska. Niewiele brakowało, by Prawu i Sprawiedliwości się to nie udało, bo kiedy przyszło do głosowania, brakowało kworum. Ale jak informuje radny Nowak, brakującego radnego PiS „dowieziono limuzyną” i dotychczasowy przewodniczący Komisji Rewizyjnej został odwołany.

Najpierw fakty. PiS już miesiąc temu przymierzało się do odwołania radnego Krzysztofa Nowaka z funkcji przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Sejmiku Województwa Małopolskiego. Wtedy punkt w tej sprawie został zdjęty z porządku obrad, ale wrócił na sesję w poniedziałek, 30 stycznie 2023 roku. Oficjalnie argumentem za odwołaniem obecnego przewodniczącego, podnoszonym przez marszałka województwa Witolda Kozłowskiego z PiS, było „rażące złamanie statutu”. Krzysztof Nowak tłumaczył, że nie dopuścił się naruszenia przepisów, a jego odwołanie to zemsta za to, że krytykuje marszałka Kozłowskiego, m.in. za wydawanie pieniędzy budżetowych na promocję województwa na pielgrzymkach. Dyskusja trwała wiele godzin, a kiedy późnym wieczorem doszło do głosowania, opozycja wyszła z sali i okazało się, że PiS brakuje jednego głosu do wymaganego kworum. Ogłoszono przerwę, która się przedłużała. W końcu przed północą brakujący rany dotarł na salę obrad i wniosek o odwołanie Krzysztofa Nowaka został zatwierdzony.

Fot. screen relacja live z sesji małopolskiego sejmiku

Już przy ustalaniu porządku obrad doszło do awantury. Szef klubu Platforma, Nowoczesna-Koalicja Obywatelska Jacek krupa zgłosił wniosek o zdjęcie z porządku obrad zarówno punktu dotyczącego odwołania obecnego przewodniczącego Komisji Rewizyjnej, jak i ten o powołaniu nowego. Jacek Krupa zwracał uwagę, że to jego klub ma wyłączne prawo do zgłoszenia szefa Komisji Rewizyjnej i nawet jeśli PiS odwoła Krzysztofa Nowaka, to i tak zostanie on zgłoszony ponownie. Jacek Krupa podkreślił, że nawet na dzisiejszej sesji sejmik odwoła obecnego przewodniczącego, to nowego może powołać dopiero na następnej sesji. Radni PiS i tak odrzucili oba wnioski opozycji.

– Problemem nie jest radny Krzysztof Nowak, tylko marszałek Witold Kozłowski, który nie jest w stanie znieść żadnej krytyki – grzmiał Tomasz Urynowicz, były wicemarszałek. Jacek Krupa pytał, jaki organ stwierdził, że przewodniczący Nowak naruszył statut. – Macie tylko jakąś opinię – dodał. Sam Krzysztof Nowak stwierdził, że to marszałek ignorował działania Komisji Rewizyjnej, a jej członków, także radnych PiS ma chyba za głąbów. – Może pan bić pałą tysiąc razy marszałka po głowie, ale ja mam twardą głowę – ripostował marszałek Kozłowski. Powiedział też, że przewodniczący Nowak na siłę chciał przeforsować protokół po jednej z kontroli, a dwie godziny po posiedzeniu komisji w social mediach publikuje rewelacje nie poparte żadnymi przykładami.

To był tylko przedsmak tego, co działo się później. Przy okazji dyskusji o utworzeniu filii biblioteki pedagogicznej w Nowym Sączu, radny Nowak zarzucił marszałkowi, że utworzono w tej jednostce stanowisko wicedyrektora dla żony posła Arkadiusza Mularczyka. Krzysztof Nowak dodał, że zrobiono to bez wymaganej zgody organu prowadzącego. Już podczas dyskusji nad wnioskiem o jego odwołanie z funkcji przewodniczącego Komisji Rewizyjnej radny Nowak podkreślał, że PiS chce się zemścić za jego działania kontrolne w zakresie wydatków na promocję, w tym na promocję na pielgrzymkach. – Województwo może promować turystykę pielgrzymkową, ale powinno się to odbywać w ramach konkursu, a nie rozdawania pieniędzy pomiędzy tych, którzy się zgłoszą – mówił Krzysztof Nowak. Potem wyliczał jeszcze parafie, które na pielgrzymki dostawała od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Stwierdził też, że na promocję podczas mszy w Łagiewnikach województwo wydało 200 tysięcy złotych. Były marszałek małopolski, a obecnie poseł Marek Sowa opowiedział z mównicy, jak został kiedyś przyjęty przez marszałka w gabinecie i wchodząc minął się z wychodzącym księdzem. – Przy nas marszałek wezwał urzędniczkę i nakazał jej przygotowanie dokumentów na kolejny Zarząd Województwa dla parafii tego księdza – stwierdził poseł Sowa.

– Jak wy zlecaliście z wolnej ręki miliony, to było dobrze, a nam nie wolno kilkunastu tysięcy? – oburzał się marszałek Witold Kozłowski i wyliczał, że za pieniądze na pielgrzymkę logo województwa znajdowało się na plakatach, identyfikatorach, w mediach społecznościowych i informowano o wsparciu na konferencjach prasowych. Jako przykład działań poprzedników podał zlecenie z wolnej ręki promocję na Forum Ekonomicznym w Krynicy, na co każdego roku przeznaczano 1,5 mln złotych. – Jestem dumny z tego, że negocjowałem taką umowę i za moich czasów mieliśmy wydarzenie o takim znaczeniu. Tym się różnimy z marszałkiem Kozłowskim, że ja byłem skuteczny, a on stracił forum, teraz organizuje jakiś substytut, który pewnie kosztuje jeszcze więcej – ripostował Marek Sowa.

Na to Witold Kozłowski stwierdził, że Marek Sowa jako marszałek się zeszmacił. Dowodem na to ma być umowa, którą zawarł sam ze sobą, na podstawie której Urząd Marszałkowski, kierowany wówczas przez niego, zwrócił koszty sprawy sądowej, w której spierał się z pracownikiem Urzędu Andrzejem Masnym. Kolejny zarzut obecnego marszałka wobec jednego z jego poprzedników to wydanie kilkudziesięciu tysięcy złotych na zewnętrzne opinie prawne. Witold Kozłowski przypomniał także historię spółki Sieci Szerokopasmowe, na którą wydano miliony złotych, a która ostatecznie nie zbudował sieci szybkiego internetu. – Mały człowiek wyciąga jakieś kwity z przeszłości – znowu odpowiadał Marek Sowa. – Może przytoczy pan umorzenia śledztw z waszych wniosków, bo do tej pory prokuratura Zbigniewa Ziobry niczego nie znalazła – mówił poseł Sowa. – Pan ma manię wielkości – zwracał się jeszcze do marszałka radny Krzysztof Nowak i sugerował, że być może wynika ona z niskiego wzrostu marszałka.

(GEG)

Nasz komentarz: Awantura o radnego Krzysztofa Nowak wywołana przez PiS to błąd tej partii. Niestety – nawet jeśli radny dopuścił się naruszenia statutu (opinia prawna w tej sprawie to za mało), to i tak cała sprawa wygląda jak próba ukrócenia krytyki obecnych władz województwa. A Krzysztof Nowak należy do jednego z największych krytyków obecnego marszałka Witolda Kozłowskiego. Odwołanie go z funkcji przewodniczącego Komisji Rewizyjnej tego zmieni. Może nawet spowodować, że jako radny (ma takie prawo) dobierze się do takich kontroli i tylu kontroli, że nie pomogą kolejne kwity na poprzedników. A do tego będzie to robił w aurze osoby, którą PiS chce uciszyć. Warto pamiętać, że PiS ma większość w Komisji Rewizyjnej, więc i tak wnioski „niepożądane” wyjść z niej nie powinny przy mobilzacji radnych partii rządzącej w regionie.

Grzegorz Skowron

2 KOMENTARZE

Najnowsze

Co w Krakowie