Musiało dojść do tragedii, by ktoś wreszcie poszedł po rozum do głowy? W środę wieczorem w Sułkowicach samochód potrącił na pasach matkę z dzieckiem. Niestety, 4-letniej dziewczynki nie udało się uratować. Tymczasem istnieją już systemy, które zapobiegają takim wypadkom.
To niewyobrażalna tragedia. Kierowcą był 23-letni chłopak. Uciekł z miejsca wypadku, ale później zgłosił się na komendę policji w Myślenicach.
Życia nikt już nie wróci, a lokalna społeczność jest wściekła. Okazuje się, że już od dawna apelowali do władz o oświetlenie przejść dla pieszych. „Zróbmy wszystko by walczyć o lepsze oznakowanie i oświetlenie przejść dla pieszych. Problem nasila się szczególnie w jesienne dni (wieczory) kiedy widoczność jest bardzo mała, a ruch po drogach w naszej gminie coraz większy” – czytamy w portalu Sułkowice 24.
Mieszkańcy są oburzeni i bezradni. „Jawornik, Rudnik, Biertowice, Sułkowice – zero światła. To już powinno być dawno zrobione. Szkoda, że rozmowy na ten temat są prowadzone po katastrofie. Przypuszczam, że za jakiś czas i tak nikt o tym nie wspomni i dalej będzie ciemno jak w… – pisze jeden z nich.
„Kierowcy nie chcą widzieć pieszych”
Do tragedii doszło w okolicy przedszkola. Kierowcy i piesi od dłuższego czasu zwracali uwagę, że po zmroku przejście jest praktycznie niewidoczne. Inni zwracają uwagę, że winna jest przede wszystkim kultura jazdy lub jej brak. Główna droga przez Sułkowice ma duże obłożenie.
„Oświetlenie to jedno, ale kultura jazdy to drugie. Mieszkam na Śląsku, kierowcy zatrzymują się przed pasami. Kiedy przyjeżdżam do rodziny do Sułkowic to przy przejściu przez ulicę mam ciarki. Ruch bardzo duży, a kierowcy pieszych nie chcą widzieć. Nikt się nie zatrzymuje. Sama jestem kierowcą i moim zdaniem na drodze przy Kuźni widoczność pieszych na pasach jest dobra. Przynajmniej ja nigdy nie miałam problemu w tym miejscu z zauważeniem pieszego czekającego przy pasach” – zwraca uwagę jedna z internautek.
Jak z problemem radzą sobie inni?
Tymczasem rozwiązanie jest proste i coraz częściej stosowane, a nazywa się „inteligentne światła”. Świetnie sprawdzają się one właśnie na przejściach dla pieszych, gdzie po zmroku jest bardzo niebezpiecznie.
Jak to działa? W skrócie – specjalny system wyczuwa, kiedy zbliża się pieszy i gdy chce skorzystać z przejścia, automatycznie zwiększa się natężenie oświetlenia. Dzięki temu sylwetka jest lepiej widoczna, nawet przy bardzo niekorzystnych warunkach pogodowych.
Takie systemy są już m.in. w Poznaniu i Gdańsku. Przyznajcie, że w ich blasku trudno nie spostrzec przechodnia
(wm, dn)
fot. KWP Kraków



