– Nie będzie gdańszczanin i poseł z Warszawy mówił ludziom w Krakowie, kogo mają wybierać. Chyba bym się spalił ze wstydu, gdyby mi przyszło na myśl, że znam się lepiej na tym, który kandydat jest najlepszy dla Krakowa, niż mieszkańcy miasta – mówił na wiecu wyborczym w Krakowie przed wyborami samorządowymi premier Donald Tusk.
Donald Tusk w środę po południu spotkał się z wyborcami w Krakowie. Przewodniczący Platformy Obywatelskiej przekonywał do głosowania na Aleksandra Miszalskiego w wyborach na prezydenta Krakowa. Premier przypomniał, że konkurent, Miszalskiego, Łukasz Gibała, był kiedyś przewodniczącym krakowskiej Platformy Obywatelskiej.
– Na jednej rzeczy znam się naprawdę nieźle, na kandydacie, który nazywa się Łukasz Gibała, bo był moim podopiecznym w partii politycznej, którą prowadziłem, a on ją prowadził, no w jakimś sensie tez w moim imieniu tu w Krakowie – stwierdził premier Donald Tusk w Krakowie.
Lider Platformy dodał, że nie przyjechał na wiec, żeby „żeby plotkować, ani komuś dokuczać”. — Powiem jednym zdaniem. Nawet nie macie pojęcia, jak się cieszę, że pojawił się Aleksander Michalski. Kraków nie musi być skazany na rządy kogoś, kto sprytnie inwestuje w siebie, ale o kim możemy chyba wszyscy tutaj z ręką na sercu powiedzieć, że myśli o inwestowaniu wyłącznie w siebie — stwierdził Donald Tusk. Uwierzcie, wiem, co mówię – dodał szef rządu.
Na spotkaniu w Krakowie Donald Tusk stwierdził, że jego partia „czyści do spodu stajnię Augiasza, jaką pozostawił po sobie PiS”. – Podstawowym mandatem dla każdej władzy jest zobowiązanie pod względem moralnym, że skoro poszliśmy do władzy pod hasłem walki ze złem i korupcją i skoro dzięki Polkom i Polakom wygraliśmy te wybory, to naszym psim obowiązkiem jest rozliczyć to zło do spodu. W imieniu narodu czyścimy do spodu — podkreślił szef rządu.
– Ten projekt, który kiedyś nazwałem „cela plus”, będzie realizowany. Nie przeze mnie, a przez niezależne sądy i prokuraturę, które dziś nie mają powodu bać się władzy — dodał Donald Tusk.
Premier Tusk nawiązał również do budowy metra w Krakowie. Mówił, że to uzasadnione marzenie krakowian. – Każdy wie, że nie ma drugiego takiego miasta w Polsce, które tak potrzebuje tego rozwiązania. Przeżywacie piekło korków, a komunikacja miejska też nie jest w stanie wydolić – zaznaczył. Mówił, że nie będzie szczędził pieniędzy na realizację ambitnych projektów – bez względu na to, kto znajduje się przy władzy. Wskazał, że musi być jednak spełniony podstawowy warunek: przy władzy musi być uczciwa osoba. Za taką uznał posła Aleksandra Miszalskiego.
– Właśnie skończyliśmy pracę nad tzw. „babciowym”. Za kilka dni, na najbliższym posiedzeniu rządu, przyjmiemy ten projekt – powiedział Donald Tusk. – Myślę, że po wakacjach polscy rodzice, głównie mamy, będą mogli wrócić do pracy, bo dostaną od państwa te obiecane 1,5 tys. zł na opłacenie niani, babci, siostry, koleżanki, żłobka – dodał.
Jak wyjaśnił, taka pomoc do dziecka będzie mogła być zatrudniona na umowę i wtedy państwo opłaci składki za tego pracownika – umowa nie będzie jednak obowiązkowa, by dostać pieniądze.
– Nie zrezygnujemy z tych 500 zł, które dzisiaj otrzymują rodzice drugiego dziecka. Wręcz przeciwnie. Rozszerzymy tę pomoc finansową także na pierwsze dziecko – zadeklarował też Tusk, odnosząc się do wprowadzonego przez rząd Zjednoczonej Prawicy rodzinnego kapitału opiekuńczego.
Jarek Strzeboński
Gibała i Miszalski spotkają się w drugiej turze wyborów prezydenckich w Krakowie?



